Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Kazanie na Mszę św. ku czci MB Fatimskiej – wspomnienie pielgrzymki i o ukazaniu się Anioła Portugalii

Kazanie na Mszę św. ku czci MB Fatimskiej – wspomnienie pielgrzymki i o ukazaniu się Anioła Portugalii

Kazanie z cyklu kazań ks. Grzegorza głoszonych w Parafii Świętego Michała Archanioła w Prudniku.

  • Kazanie fatimskie
  • Pozostałe kazania

Kazanie na Mszę św. ku czci MB Fatimskiej

13.05.2013 – Prudnik

Wspomnienie pielgrzymki i o ukazaniu się Anioła Portugalii

Daleko od nas – bo ok. 3 tys. km leży Fatima – małe miasto w środkowej części Portugalii. Właśnie to miasteczko było świadkiem cudownych objawień Anioła Pokoju i Matki Bożej. Warto wiedzieć, że dokładnie mówiąc sama nazwa „Fatima” odnosi się do większego regionu, obejmującego kilka miejsc związanych z objawieniami Matki Boskiej.

W samej Fatimie można zobaczyć mały kościółek, w którym ochrzczone były dzieci i do którego uczęszczały wraz z rodzicami oraz cmentarz, gdzie pochowani są członkowie ich rodzin.

Miejsce, gdzie ukazywała się Matka Boża nie znajduje się w samym mieście Fatima, ale w pobliskiej wiosce Cova da Iria, zaś domy pastuszków znajdują się w oddalonej od niej o ok. 3 km wiosce Aljustrel.

Bracia i Siostry! Muszę się podzielić z Wami moją radością: podczas ostatnich wakacji byłem z grupą naszych parafian na pielgrzymce po sanktuariach maryjnych Europy. Dane mi być od 11 do 15 sierpnia właśnie w Fatimie. Byliśmy tam 5 dni, 4 noce. To niesamowite doświadczenie – myślę, że zgodzą się ze mną ci, którzy tam byli. Być w tak świętych miejscach – to bardzo wpływa na człowieka.

Byliśmy także w dawnej stolicy Portugalii – w Coimbrze. Tam znajduje się klasztor Sióstr Karmelitanek, w którym przebywała Siostra Łucja.

Szczególnym dniem dla nas, dla mnie był 13 sierpnia – wtedy uczestniczyliśmy w uroczystej Mszy świętej na placu przed Bazyliką. Figura Matki Bożej Fatimskiej została przeniesiona w procesji z kaplicy do ołtarza polowego. Zapewniam Was, że ta oryginalna figura jest przepiękna. Dane mi było modlić się przed nią z odległości może 2 metrów. Z bliska widziałem, że piękno tej figury wyraża piękno Maryi. I chyba nigdzie na świecie nie ma tak wyjątkowej figury. W tej uroczystej Mszy św. uczestniczyło 5 biskupów, ok. 120 kapłanów i mnóstwo ludzi, którzy prawie całkowicie zapełnili ogromny plac. Dodam, że ten plac przed Bazyliką jest większy od placu św. Piotra w Rzymie.

Tam, gdzie objawiała się Matka Boża stoi teraz kaplica, ale Matka Boża ukazała się także jeden raz w innym miejscu w Fatimie – tam też byliśmy. Odwiedziliśmy także miejsca, gdzie ukazywał się Anioł Pokoju. Przejmującym doświadczeniem było zobaczenie domków Pastuszków, czyli domu Łucji oraz Hiacynty i Franciszka. Te domki zachowały się do naszych czasów. Są bardzo, bardzo skromne. Widać, że Pan Bóg i Maryja szczególnie ukochali te biedne, pokorne dzieci.

Codziennie o 21.30 mieliśmy możliwość, aby wziąć udział w różańcu i procesji ze świecami. Jest to nabożeństwo tak szczególne i ważne jak nasz Apel Jasnogórski.

15 sierpnia w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej uczestniczyliśmy rano o godz. 6 we Mszy św. w tzw. Kaplicy Objawień – tam ukazywała się Matka Boża i tam jest przechowywana figura MB Fatimskiej. Piękna to była pielgrzymka!

Po co o tym wszystkim Wam mówię? Nie po to, aby się chwalić, ale aby dzielić się z Wami moją radością z bycia tam. Abyście mieli – Bracia i Siostry – jakiś obraz Fatimy. Ja po tej pielgrzymce całkiem inaczej myślę o Fatimie, inaczej myślę o Maryi.

Chciałbym Wam teraz powiedzieć o ukazywaniu się Anioła Pokoju. Mało o nim wiemy, bo mało się o nim mówi. A jest to ważne i ciekawe. Otóż rok przed objawieniami Najświętszej Maryi Panny pastuszkowie: Łucja, Franciszek i Hiacynta – mieli trzy objawienia Anioła Portugalii, zwanego też Aniołem Pokoju.

Pierwsze objawienie Anioła miało miejsce wiosną lub latem 1916 roku, przed grotą przy wzgórzu Cabeço, w pobliżu rodzinnej miejscowości pastuszków Aljustrel, i miało, zgodnie z opowiadaniem siostry Łucji, następujący przebieg – posłuchajmy:

Bawiliśmy się przez pewien czas, gdy nagle silny wiatr zatrząsł drzewami, co skłoniło nas do popatrzenia, co się dzieje, ponieważ dzień był pogodny. Wtedy ujrzeliśmy w oddali, nad drzewami rozciągającymi się ku wschodowi, światło bielsze od śniegu, w kształcie przezroczystego młodego mężczyzny, jaśniejszego niż kryształ w promieniach słońca.

W miarę jak się przybliżał, mogliśmy rozpoznać jego postać: młodzieniec w wieku około 14–15 lat, wielkiej urody. Byliśmy zaskoczeni i przejęci. Nie mogliśmy wypowiedzieć ani słowa.

Gdy tylko zbliżył się do nas, powiedział:

– Nie bójcie się. Jestem Aniołem Pokoju. Módlcie się ze mną.

I klęcząc nachylił się, aż dotknął czołem ziemi. Pobudzeni nadprzyrodzonym natchnieniem, naśladując Anioła, zaczęliśmy powtarzać jego słowa:

O Mój Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Cię, ufam Tobie i kocham Cię. Błagam Cię o przebaczenie dla tych, którzy nie wierzą w Ciebie, nie wielbią Cię, nie ufają Tobie i nie kochają Cię.

Po trzykrotnym powtórzeniu tych słów Anioł podniósł się i powiedział:

– Módlcie się tak. Serca Jezusa i Maryi uważnie słuchają waszych próśb.

I zniknął. Atmosfera nadprzyrodzoności, jaka nas ogarnęła, była tak silna, że przez dłuższy czas prawie nie zdawaliśmy sobie sprawy z naszego własnego istnienia, pozostając w tej samej pozycji, w której nas Anioł zostawił, i powtarzając ciągle tę samą modlitwę. Obecność Boga była tak silna i tak dogłębna, że nie ośmieliliśmy się nawet odezwać do siebie. (…)

Warto, abyśmy znaleźli sobie gdzieś tę modlitwę Anioła Pokoju i odmawiali ją od czasu do czasu. Postaram się w najbliższym czasie umieścić tę modlitwę w naszej gazetce parafialnej, abyśmy mogli się modlić słowami Anioła Pokoju.

Po raz drugi Anioł pojawił się latem 1916 roku, przy studni domu Łucji, blisko której bawiły się dzieci. Oto jak siostra Łucja opowiada to, co Anioł im powiedział:

– Co robicie? Módlcie się! Módlcie się dużo! Przenajświętsze Serca Jezusa i Maryi chcą okazać przez was miłosierdzie. Ofiarowujcie nieustannie modlitwy i umartwienia Najwyższemu.

– Jak mamy się umartwiać? – zapytała Łucja.

– Z wszystkiego, co możecie, zróbcie ofiarę Bogu jako akt zadośćuczynienia za grzechy, którymi jest obrażany, i jako uproszenie nawrócenia grzeszników. W ten sposób sprowadźcie pokój na waszą Ojczyznę. Jestem Aniołem Stróżem Portugalii. Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z pokorą i poddaniem cierpienia, które Bóg wam ześle.

I zniknął. Te słowa Anioła wyryły się w naszych umysłach jak światło – mówi Siostra Łucja – które pozwoliło nam zrozumieć, kim jest Bóg, jak nas kocha, jak chciałby być kochany.

 

Myślę, że to drugie ukazanie się Anioła ma także nam o czymś przypomnieć:

– po pierwsze, że Bóg czeka na naszą modlitwę. To nie my robimy Bogu łaskę, że się modlimy, ale modlitwa dla nas jest łaską, bo możemy mówić do Boga!

– po drugie: Anioł mówił o umartwieniach, zadośćuczynieniu, ofiarach… O tym także zapominamy. Musimy Boga przepraszać! Póki mamy na to czas! Bo będzie za późno…

 

Trzecie objawienie miało miejsce końcem lata i początkiem jesieni 1916 roku. Także i tym razem w grocie Cabeço. Potoczyło się ono, zgodnie z opisem siostry Łucji, w następujący sposób:

Gdy tylko tam przyszliśmy, padliśmy na kolana i dotknąwszy czołami ziemi, poczęliśmy powtarzać słowa modlitwy Anioła: „O Mój Boże wierzę w Ciebie, wielbię Cię, ufam Tobie i kocham Cię etc.!”

Nie pamiętam, ile razy powtórzyliśmy tę modlitwę, kiedy ujrzeliśmy błyszczące nad nami nieznane światło. Powstaliśmy, aby zobaczyć, co się dzieje, i ujrzeliśmy Anioła trzymającego kielich w lewej ręce, nad którym unosiła się Hostia, z której spływały krople krwi do kielicha. Zostawiwszy kielich i hostię zawieszone w powietrzu, Anioł uklęknął z nami i trzykrotnie powtórzyliśmy z nim modlitwę:

Przenajświętsza Trójco, Ojcze, Synu, Duchu Święty, wielbię Cię z najgłębszą czcią i ofiaruję Ci najdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecnego we wszystkich tabernakulach świata, jako przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, którymi jest On obrażany! Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi błagam Cię o nawrócenie biednych grzeszników.

Następnie powstając, wziął znowu kielich i hostię.

Hostię podał mnie, a zawartość kielicha dał do wypicia Hiacyncie i Franciszkowi, jednocześnie mówiąc:

– Przyjmijcie Ciało i pijcie Krew Jezusa Chrystusa straszliwie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagradzajcie zbrodnie ludzi i pocieszajcie waszego Boga.

Potem znowu schylił się aż do ziemi, powtórzył wspólnie z nami trzy razy tę samą modlitwę: „Przenajświętsza Trójco… etc.” i zniknął.

Natchnieni nadprzyrodzoną siłą, która nas ogarniała, naśladowaliśmy Anioła we wszystkim, to znaczy uklękliśmy jak on i powtarzaliśmy modlitwy, które on odmawiał. (…)

Kiedy czytam o tym trzecim ukazaniu się Anioła, to przychodzi mi kilka myśli.

Widzimy, że Anioł Pokoju przyszedł do dzieci z Hostią i kielichem. Zanim udzielił im Komunii Świętej, to razem z nimi klęczał i odmawiał tę szczególną modlitwę. A Hostia i Kielich unosiły się w powietrzu. Anioł klęka przed Najświętszym Sakramentem. Bardzo mnie to wydarzenie przejmuje. Anioł – ten, który jest zjednoczony z Chrystusem, który wpatruje się w Jego oblicze, który jest czysty i święty klęka przed Najświętszym Sakramentem.

Bracia i Siostry, czy nie zastanawia Was to? Czy to przypadek? Może Anioł chce nam – ludziom – pokazać jak należy czcić Jezusa, jak należy Go przyjmować w Komunii Świętej? Skoro Anioł klęka, to czy my słabi, grzeszni ludzie możemy stać przed Najświętszym Sakramentem? Myślę, że Anioł Pokoju uczy nas pokory i miłości przez postawę klęczącą. Uczy nas też, jak ważne jest przyjmowanie Komunii Św. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ta modlitwa, której Anioł nauczył dzieci podkreśla, że Pan Jezus jest obecny we wszystkich tabernakulach świata i należy się Jemu najwyższa cześć.

W naszym kościele jest możliwość przyjmowania Komunii Św. na stojąco, ale jest też możliwość przyjmowania w sposób tradycyjny – na klęcząco. To zależy od nas. Nikt nas nie zmusza. Jeśli jednak jesteśmy zdrowi, mamy sprawne kolana, to cóż szkodzi nam uklęknąć? Klękamy przed kapłanem, który w swoich rękach trzyma Ciało Chrystusa. Kapłan jest jak Anioł Pokoju Portugalii, który udziela nam Komunii Św.

Przejmujące jest dla mnie jak osoby chore i starsze, które odwiedzam co miesiąc z Komunią Św. klękają. Jestem także zaskoczony, kiedy panie z Domu Pomocy Społecznej – chore, słabe – klękają do Komunii Św.

Niech te kilka refleksji o Aniele Pokoju i o Eucharystii ożywią w nas miłość do Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Amen.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: