Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Zniszczenie Polski rosyjską racją stanu

Zniszczenie Polski rosyjską racją stanu

Zachęcamy do odsłuchania spotkania z Jackiem Bartosiakiem, w którym omawia on międzynarodową sytuację Polski w obliczu wojny na Ukrainie. Poniżej, krótkie streszczenie najważniejszego fragmentu dotyczącego naszego kraju.

Obecne walki na Ukrainie to wstępne wstrząsy zapowiadające prawdziwy konflikt, który nadchodzi na świat- wielką wojnę pomiędzy USA, a Chinami. Amerykańska strategia przyszłej wojny obejmuje walkę z Chinami na kilku frontach. Dla potrzeb tych frontów Waszyngton potrzebuje wsparcia Moskwy. Ameryka jednak stale jest z Kremlem w konflikcie, który ma pokazać Rosji miejsce w szeregu. W obecny konflikt na Ukrainie nie angażują jednak całych sił ponieważ mogliby doprowadzić do upadku słabej Rosji, która stosunkowo łatwo mogłaby rozpaść się na wiele drobnych republik. Rosjanie biorąc udział w ukraińskiej zawierusze planują przeprowadzić operację podobną do tej, która miała już miejsce na początku II wojny światowej. Otóż Stalin wprowadzał ZSRR w wojnę jako państwo słabe, pokazały to choćby walki w Finlandii, czy początkowa faza wojny z Niemcami, jednak pod koniec II wojny światowej ZSRR był liczącym się mocarstwem. Podobnie Putin liczy na to, że wiatry wiejące w czasie nadchodzącego konfliktu pozwolą mu wyprowadzić Rosję, pod koniec zmagań, jako mocarstwo światowe o wielkiej strefie wpływu, którą będzie Eurazja. Mówiąc inaczej Rosja chce ugrać jak najwięcej na przyszłej amerykańsko-chińskiej wojnie. Amerykanie obecnie lawirują próbując osłabić Rosję i uniemożliwić jej budowanie Eurazji, a jednocześnie pozyskać ją jako sojusznika w przyszłej wojnie z Chinami. Cała sytuacja przypomina balansowanie na linie, trzeba osłabić Rosję ale nie za bardzo ponieważ Rosja przegrywająca konflikt z Ukrainą może stać się zależna od Chin. Przegrana Rosji całkowicie zmieniłaby układ sił i uniemożliwiła wykorzystanie Rosji w wojnie z Chinami. Z drugiej strony zdecydowane i szybkie zwycięstwo nad Ukrainą otworzy Rosji możliwość ataku na kolejne państwa, w tym Polskę i rozszerzanie swojej strefy wpływów.

W całym tym zamieszaniu wśród walczących słoni znajduje się Polska, która pełni w Europie rolę strażnika amerykańskich interesów. Rola ta wyraźnie nie odpowiada Rosji, która planuje zbudować własną strefę wpływów obejmującą tereny od Władywostoku po Lizbonę. W ogólnym nadchodzącym zamieszaniu możemy jednak wydźwignąć się na prawdziwą niepodległość i zupełnie samodzielny byt państwowy bez sterowania zza granicy jak to ma miejsce obecnie.

Obecnie Polska ma zbieżny interes ze Stanami Zjednoczonymi ale do pewnego momentu. W interesie amerykańskim jest Polska znajdująca się w tzw. niepodległości status quo, tzn. Waszyngtonowi bardzo pasuje aktualny status Warszawy. Amerykanom zależy na podsycaniu polskich dążeń niepodległościowych do tego stopnia żebyśmy przypadkiem dobrowolnie nie weszli w układ z Niemcami co spowodowało by sytuację, w której Niemcy będą najpotężniejszym krajem w Europie. Jednak USA nie chcą abyśmy wybili się na prawdziwą niepodległość i przeszli na etap samostanowienia o sobie dlatego, że Polska jest państwem potencjalnie rewizjonistycznym, czyli może dążyć do zmiany obecnego stanu równowagi w Europie. Powoduje to geografia Polski. Aktualnie Polska nie może przetrwać między Niemcami, a Rosją bez zewnętrznego gracza, który ją wspiera. W związku z tym Amerykanie robią wiele, żeby Polacy nie zechcieli dążyć do sytuacji, w której staną się silniejsi od jednego z dwóch największych naszych sąsiadów. Co automatycznie wyłączyło by wpływy Waszyngtonu w Warszawie. Od Niemiec nie jesteśmy w stanie stać się silniejsi, ale od Rosji możemy i jest to w zasięgu ręki. W 1920 roku okazaliśmy się silniejsi i mieliśmy 20 lat własnej niepodległości. Obecnie nie mamy takiej niezależności jak wówczas ponieważ po 1989 roku zaordynowano nam status junior partnera, który ciągle szuka wsparcia. Jeżeli mamy obecnie mówić o niepodległości musimy stać się silniejsi od Rosji.

Problem polega na tym, że gdybyśmy stali się silniejsi od Rosji to zaczęlibyśmy przyciągać do siebie Ukrainę, Białoruś, a nawet Pribałtykę. Sytuacja taka byłaby możliwa, gdyby Polska zaczęła wykorzystywać swoje położenie geograficzne, a polski kapitał pojawił się w sąsiednich krajach i pomnażał się. Dzięki naszej geografii pociągi z towarami mogłyby kursować między Świnoujściem, a Odessą. Przez Polskę zaczęłyby przepływać towary z północy na południe ze wschodu na zachód, a polski kapitał przynosiłby ogromne zyski.

Wykorzystując nasze położenie geograficzne, kapitał i zasoby Ukrainy można by zbudować samodzielną armię o strategicznym oddziaływaniu. Posiadającą możliwości uderzenia na oddalonego przeciwnika, mogącą skutecznie bronić dużego obszaru. Ukraińcy i Białorusini kalkulowaliby to wszystko i bliżej by im było do Polski, bo przyjemniej, bo kulturalniej, bo bezpieczniej, bo Polacy mają dużo pieniędzy. Sami zaproponowali by nam unię. Widząc ten rozwój Litwini, Łotysze i Estończycy szybko przypomnieliby sobie lata własnej świetności pod berłem Rzeczpospolitej. Wszyscy czuliby gwarancję bezpieczeństwa i widzieliby zyski. Moglibyśmy zbudować silne państwo, które wykorzystując swoje położenie kontrolowało by najważniejszy obszar w Europie.

Na taki scenariusz nie może pozwolić Rosja, która będąc olbrzymim krajem z wieloma mniejszościami narodowymi i religiami w naturalny sposób znajduje się na ścieżce rozpadu. W Moskwie musi być zainstalowana silna władza centralna ponieważ inaczej od razu mamy do czynienia z czynnikami odśrodkowymi i tzw. smutą. Kolejne smuty mogą doprowadzić do trwałych podziałów na mniejsze regiony. Z tego powodu Moskwa niszczy wszelkie oznaki sukcesu gospodarczego na swoich rubieżach aby nie dopuścić do głosu czynników odśrodkowych. Doprowadziło to do wojny z Gruzją, a teraz walk na Ukrainie i dlatego też Rosja MUSI ZNISZCZYĆ POLSKĘ, BO JESTEŚMY KRAJEM, ZE WZGLĘDU NA SWOJE POŁOŻENIE, SKAZANYM NA SUKCES GOSPODARCZY, który odciągnie naszych sąsiadów spod wpływów rosyjskich.

Niepodległość i samodzielność Polski w związku z tym jest nie w smak Rosji ale i Amerykanom, którzy mają cztery zasadnicze powody do ciągłego utrzymywania nas w statusie junior partnera:

  1. Po rozpadzie Rosji nie wiadomo co się stanie z bronią atomową.
  2. Nie wiadomo co się stanie z Azją Centralną, czyli zasobami i konkurencją dla Chin.
  3. Nie wiadomo co się stanie z Arktyką i jej zasobami.
  4. Brakuje możliwości wspólnego balansowania przeciw Chinom.

Jak widać pojawiają się same niewiadome, stąd Amerykanie są zainteresowani podtrzymaniem obecnego stanu rzeczy w Polsce albo ewentualnie oddania nas we władanie Moskwie. W tym wszystkim najgorsze dla nas jest to, że Rosjanie doskonale sobie zdają z tej sytuacji sprawę co przypieczętowuje los Polski jako kraju znajdującego się na rosyjskim celowniku.

z wykładu Jacka Bartosiaka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *