Stratedzy bezbronności

Zachęcam do lektury artykułu Aleksandra Ściosa opowiadającego o prawdopodobnie planowych działaniach zmierzających do obniżenia potencjału militarnego Polski. Czytając ten tekst trudno nie zauważyć kolejnych działań realizowanych przez Moskwę wg scenariusza „Sztuki walki” Sun-Tsu. Kluczem do realizacji rosyjskich scenariuszy w Polsce jest Bronisław Komorowski i grupa ludzi związanych z byłą WSI zebranych w jego bezpośrednim otoczeniu.

Pod względem sporządzania rozmaitych „planów”, „doktryn” i „strategii”, obecny reżim zdecydowanie wyprzedza swoich peerelowskich protoplastów. Radosna twórczość planistów i samozwańczych strategów (zwykle po moskiewskich uczelniach), ujawnia się szczególnie w dziedzinie obronności i prowadzi do produkowania kolejnych ton bezużytecznej makulatury. Gdyby poziom bezpieczeństwa III RP oceniać podług tej miary lub testować ilością przeróżnych narad, odpraw itp. nasiadówek, bylibyśmy już światową potęgą i militarnym mocarstwem.

Rządowy Program Ochrony Cyberprzestrzeni, Program Profesjonalizacji Sił Zbrojnych RP, Plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych, Strategia rozwoju systemu bezpieczeństwa narodowego RP 2022, Strategiczny Przegląd Bezpieczeństwa Narodowego, Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP, itp. dokumenty dowodzą, że aparat urzędniczy III RP wykazuje wielkie „zdolności koncepcyjne” i doskonale opanował „zasady centralnego planowania”.

Wspólną cechą wyżej wymienionych planów jest ich całkowita jałowość i ogólnikowość, oparta na pseudonaukowym żargonie i wieloznaczności. Ujawnia to nie tylko proweniencję autorów owych dzieł, ale jest zabiegiem zamierzonym i w pełni świadomym. Przy pomocy takich instrumentów propagandowych można bowiem zakamuflować prawdziwe intencje, uzasadnić każde działanie w sferze bezpieczeństwa i forsować dowolne rozwiązania.

Jest to cecha szczególnie ważna dla środowiska belwederskiego, które inspiruje i nadzoruje powstawanie kolejnych „doktryn”.

Dzięki tym zabiegom, uwadze opinii publicznej umyka fakt, że obecna pronatowska i proamerykańska orientacja Belwederu jest zjawiskiem całkowicie nowym i równie wiarygodnym, jak zapał, z jakim neofici z PZPR przeistoczyli się w piewców integracji i demokracji europejskiej.

Zmasowana kampania propagandowa, podjęta na skutek agresji rosyjskiej na Ukrainę sprawiła, że nikt dzisiaj nie wspomni, iż nad sztandarowym dokumentem określającym „doktrynę bezpieczeństwa narodowego” pracowali tak wybitni specjaliści od bezpieczeństwa, jak: Adam Rotfeld, Dariusz Rosati, Krzysztof Kozłowski, Janusz Onyszkiewicz, Leon Kieres, Roman Kuźniar, Aleksander Smolar, Paweł Świeboda, Janusz Reiter, Maria Wągrowska, Jerzy Nowak, Marek Goliszewski, Tadeusz Chabiera, Piotr Gulczyński czy Marek Siwiec. Na czele sztabu Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego (SPBN) stał zaś minister Zdzisław Lachowski, zidentyfikowany przez „Gazetę Polską” jako tajny współpracownik SB o pseudonimie „Zelwer”.

W ramach prac tego gremium powstawały „koncepcje bezpieczeństwa”, nad którymi środowisko Belwederu chciałoby dziś opuścić zasłonę milczenia. To w tzw. rekomendacjach, zawartych w ekspertyzie prof. dr hab. Ryszarda Zięby i dr Justyny Zając -„Budowa zintegrowanego systemu bezpieczeństwa narodowego Polski”, można było przeczytać tezę leżącą u podstaw polityki reżimu w latach 2008-2013:

Warunkiem jaki musimy zaakceptować, co wymaga kroku do przodu ze strony Polski i całej wspólnoty atlantyckiej, jest porozumienie z Rosją taką jaka ona jest i chce być. […] Polska w tym scenariuszu musi zdecydować się na pojednanie z Rosjanami i traktowanie ich państwa nie jako tradycyjnego przeciwnika, lecz istotnego gwaranta bezpieczeństwa europejskiego, w tym naszego bezpieczeństwa.”

Tam również postulowano „redefinicję dotychczasowej tezy polityki polskiej, mocno opowiadająca się za dalszym rozszerzaniem NATO”, proponowano „odejście od polityki bezwarunkowego, a wręcz bezrefleksyjnego popierania wszystkich działań USA”, zalecano „odpolitycznienie kwestii importu gazu z Rosji i traktowanie jej w kategoriach biznesowych” oraz wyłożono „doktrynalne” przesłanki polityki „pojednania polsko-rosyjskiego”:

Aby przezwyciężyć nieufność, która utrudnia percepcję Rosji przez polskich polityków i media należałoby podjąć zorientowaną na przyszłość politykę normalizacji stosunków wzajemnych i pojednania polsko-rosyjskiego. Warunki ku temu powstały już jesienią 2009 r., po udziale premiera FR Władymira Putina w obchodach 70-tej rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte, a zostały wzmocnione zbliżeniem polsko-rosyjskim po katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. Jednak czołowa partia opozycyjna w Polsce – Prawo i Sprawiedliwość podjęła kilka miesięcy później działania na rzecz ponownego konfliktowania z Rosją, sugerując odpowiedzialność tego państwa za katastrofę. W tej sytuacji rząd Polski powinien szybko podjąć działania na rzecz ratowania szansy jaka szybko może zniknąć.

W opublikowanym w styczniu 2013 roku dokumencie, zatytułowanym „Główne ustalenia i rekomendacje Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego”, belwederscy stratedzy popisali się całkowicie błędnymi prognozami i przedstawili kompromitującą (już wówczas) koncepcję „strategicznych warunków bezpieczeństwa w najbliższym dwudziestoleciu”. Założono bowiem realizację „scenariusza ewolucyjno-realistycznego”, ogłoszono „spadek znaczenia klasycznych zagrożeń militarnych” i prognozowano brak poważnych konfliktów zbrojnych w sąsiedztwie Polski. Unia Europejska miała „przetrwać jako rynek zjednoczony wspólną walutą” i „zachować elementy spójności”, zaś NATO – „pozostać podmiotem zdolnym wspierać i wzmacniać bezpieczeństwo państw członkowskich oraz interweniować wszędzie tam, gdzie zagrożone są żywotne interesy.”

W zakresie ówczesnych „ustaleń i rekomendacji” SPBN całkowicie przemilczano militaryzację Rosji i ani razu nie wspomniano o zagrożeniach wynikających z położenia geopolitycznego III RP.  We wnioskach zawartych w rozdziale „zadania operacyjne dla Sił Zbrojnych RP” umieszczono postulat „budowania zaufania w stosunkach z Rosją przez rozszerzanie współpracy w dziedzinie wojskowej w ramach istniejących możliwości wynikających z członkostwa w NATO”, a jedyna refleksja nad działaniami kremlowskich siłowików została ograniczona do stwierdzeń w rodzaju – „w Rosji potrzebne są reformy”.

Gen. Stanisław Koziej, który tak chętnie bryluje dziś w mediach i zaszczepia Polakom populistyczne „strachy na Lachy”, nie dostrzegał wówczas zagrożeń wynikających z nadzwyczajnej aktywności służb rosyjskich, nie wspominał o skutkach nowej doktryny wojskowej Kremla, wzroście nakładów na zbrojenia, wrogich posunięciach militarnych w obwodzie kaliningradzkim, ani o agresywnej i konfrontacyjnej polityce propagandowej Moskwy. W sztandarowym opracowaniu strategii bezpieczeństwa narodowego przemilczano następstwa procesu integracji na obszarze poradzieckim, zignorowano skutki stosowania „miękkiej siły”, jako narzędzia rosyjskiej polityki zagranicznej i nie dostrzegano zagrożeń związanych z perspektywą szantażu energetycznego czy cyberataku ze strony wschodniego sąsiada.

W innym ze „strategicznych” dokumentów, tzw. „Strategii Rozwoju  Systemu Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej 2022”  z kwietnia 2013 r. stwierdzono, iż „W  horyzoncie obowiązywania  strategii  prawdopodobieństwo  konwencjonalnej  agresji  zbrojnej na Polskę jest niewielkie”. Politykę obronną państwa miała potwierdzać „społeczna percepcja bezpieczeństwa narodowego”, w której wiodące było założenie, iż „większa  grupa  Polaków  bardziej  ceni  sobie utrzymanie  dobrych  relacji  z Rosją niż bliską współpracę z krajami dawnego ZSRR”.

Gdyby III RP była normalnym państwem prawa, w którym urzędnicy ponoszą konsekwencje swoich błędów, zaś politycy są oceniani i rozliczani przez społeczeństwo – kompromitacja SPBN i zależnych odeń „doktryn” zakończyłaby się dymisjami i całkowitą utratą zaufania do lokatora Belwederu. Nie można dokonać bardziej błędnej analizy ani wyprodukować równie niedorzecznych wniosków, jak uczynili to „stratedzy” z otoczenia Komorowskiego. Jest to blamaż nie tylko w wymiarze politycznym, ale naukowym i kompetencyjnym. Ci ludzie i to środowisko nigdy nie powinno zbliżać się do spraw bezpieczeństwa narodowego i na zawsze winno zostać odsunięte od jakichkolwiek decyzji związanych z obronnością. Tak postąpiono by w każdym państwie, które ceni bezpieczeństwo obywateli i dba o narodowe interesy.

Niestety, szczelna osłona propagandowa, brak wolnych mediów i tchórzostwo opozycji oraz potężny deficyt zdrowego rozsądku sprawiły, że ludzie z otoczenia Komorowskiego mogli dokonać bezbolesnej transformacji i z pozycji piewców „pojednania polsko-rosyjskiego” znaleźć się w awangardzie antyputinowskich „sił postępu”.

Ogromną winę za ten stan rzeczy ponosi partia opozycyjna, której politycy nie tylko nie przywiązują wagi do tematów związanych z obronnością, nie tylko wspierają niektóre z niedorzecznych pomysłów „doktryny Komorowskiego”, ale wykazują zdumiewającą obojętność wobec poczynań Belwederu i nie próbują ukazać Polakom zagrożeń związanych z aktywnością tego ośrodka.

W prezentowanych obecnie „dokumentach strategicznych” próżno szukać śladów minionych ocen i rekomendacji. Nikt nie wspomina, że całą „koncepcję bezpieczeństwa narodowego” budowano dotąd w oparciu o pozytywny i wyjątkowo demagogiczny obraz Rosji. W tym obszarze, podobnie, jak miało to miejsce w czasach „Polski Ludowej”, nad myśleniem o bezpieczeństwie własnego kraju dominowała samobójcza idea „obrony zdobyczy pojednania polsko-rosyjskiego”. Powszechne milczenie wokół wolty wykonanej przez ludzi reżimu, każe sądzić, że nasi rodacy akceptują rządy niedoszłych samobójców i bez szemrania powierzają bezpieczeństwo rodzin ludziom „jednającym” nas z Putinem. Gdyby miało być inaczej, nikt o zdrowych zmysłach nie pogodziłby się z  obecną sytuacją.

Fantastyczne opowieści o „doktrynie Komorowskiego” oraz bajki o „nowoczesnej strategii” utwierdzają błędne przeświadczenia i podtrzymują miraże bezpieczeństwa. Rozliczne imprezy wojskowe, setki narad, posiedzeń, paneli dyskusyjnych, itp. form marnotrawienia publicznych pieniędzy, budują zaś przekonanie, że posiadamy silną armię, dzielnych dowódców i wybitnych strategów. Środowisko Belwederu sprawnie wykreowało się na jedynych rzeczników bezpieczeństwa i z każdym miesiącem zawłaszcza kolejne obszary. Zatwierdzona wczoraj, z propagandową pompą tzw. nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego jest wyrazem tych dążeń, a jednocześnie wskazuje na ogromne pokłady cynizmu i konformistycznej „mądrości etapu”. Ludzie, którzy rozbroili polską armię i uczynili z niej skansen twardogłowych trepów, nie próbują nawet zachować pozorów wiarygodności.

Obok błędnych „koncepcji i strategii” przeprowadzono bowiem szereg konkretnych decyzji służących osłabieniu polskiego potencjału. Począwszy od rezygnacji z powszechnego poboru i odrzuceniu „amerykańskiej tarczy antyrakietowej”, po fatalne w skutkach decyzje dotyczące uzbrojenia i modernizacji armii. Na skutek świadomych działań reżimu, Polska, która w latach 2003-2007 zajmowała 15 miejsce na liście eksportu cięższej broni konwencjonalnej, w latach 2008–2012 spadła na pozycję 23. W zakresie importu broni zanotowano natomiast w latach 2008-2012 spadek aż o 47 proc. w porównaniu z latami 2003-2007. Drastycznie również obniżył się realny udział wydatków obronnych w wykonanym PKB. W latach 2005,2006 i 2007 wzrastał sukcesywnie i wynosił odpowiednio: 1,99, 2,00 i 2,04 proc. by natychmiast po przejęciu władzy przez reżim PO-PSL obniżyć się do 1,71 proc. W roku 2012, gdy ogłaszano pierwsze „plany modernizacyjne”, udział w PKB wynosił zaledwie 1,76 proc. i taką samą wartość wykazano w roku następnym.

Jak podaje portal defence24.pl  – „w latach 2002 – 2007 średni udział wydatków obronnych w wykonanym PKB roku poprzedniego był wyższy niż 2 % i wynosił 2,01 %. W latach 2008 – 2013 z kolei średni udział nakładów na obronę w PKB kształtował się na poziomie 1,81 %. Jest to równoznaczne z obniżeniem wskaźnika o około 10 % w ciągu ostatnich sześciu lat, w stosunku do okresu 2002 – 2007.”

W ogólnym aplauzie związanym z „modernizacją armii”, nie wspomina się również, że ministerstwo zarządzane przez człowieka bodaj bardziej niekompetentnego niż był szef MON Komorowski, nie potrafiło w roku ubiegłym wykorzystać środków w wysokości ponad 10,5 mld zł,  w stosunku do funduszy, jakie mogły zostać przeznaczone na obronność.

O realnej wartości „Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej na lata 2013-2022” świadczy m.in. ocena sporządzona w grudniu 2013 roku, z której wynikało, że w najważniejszych obszarach tego planu (np. zakupie zestawów rakietowych średniego i krótkiego zasięgu oraz przenośnych zestawów przeciwlotniczych) istniały opóźnienia sięgające ponad półtora roku.

Jest oczywiste, że powierzanie temu reżimowi dodatkowych pieniędzy na zbrojenia, lub zwiększanie (ogromnych już) prerogatyw ośrodka prezydenckiego, jest gigantycznym marnotrawstwem i nieodpowiedzialnością. Ci ludzie nie mogą i nie potrafią obronić Polaków przed jakimkolwiek niebezpieczeństwem. Ich niekompetencja i doktrynalny obskurantyzm doprowadziły polski system bezpieczeństwa do stanu paraliżu. Produkcja kolejnych „strategii”, mnożenie zbędnych struktur oraz uprawianie ordynarnej propagandy, zastępują realne działania i prowadzą do jeszcze większego niedowładu.  Ponieważ po stronie opozycji nie ma zainteresowania sprawami obronności, brakuje woli walki i odwagi uświadomienia Polakom skali dzisiejszych zagrożeń, jesteśmy zdani na łaskę rozmaitych kuglarzy i „fachowców od bezpieczeństwa”. Jak długo, zdecyduje Putin.

źródło: http://bezdekretu.blogspot.com/2014/11/stratedzy-bezbronnosci_6.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *