Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Rosja uderzy na Ukrainę?

Rosja uderzy na Ukrainę?

Sprawa rosyjskiej zbrojnej interwencji na Ukrainie jest otwarta, a dwa niezależne źródła potwierdzają gotowość Rosji do zaangażowania się w konflikt militarny. Z jednej strony sprawę porusza Andriej Iłłarionow, który jest jednym z najbardziej znanych na świecie rosyjskich ekonomistów i krytyków polityki Kremla. Obecnie mieszka w USA. Pracuje w waszyngtońskim instytucie CATO. W latach 2000 – 2005 był doradcą gospodarczym Władimira Putina (wówczas prezydenta Rosji). Do dymisji podał się na znak protestu przeciwko prowadzonej przez niego polityce. Publicznie oświadczył, że Rosja przestała być krajem demokratycznym i że jest rządzona przez działające we własnym interesie korporacje.

Z drugiej strony o podobnym scenariuszu mówią amerykańscy analitycy z ośrodka Stratfor.

Prawdziwa ekspansja Kremla właśnie się zaczyna. Wszystko rozstrzygnie się w ciągu najbliższych 7-10 dni – uważa Andriej Iłłarionow, członek rosyjskiego „Komitetu solidarności z Majdanem”.

Kozacy dońscy weszli do obwodu Łużańskiego, żeby „bronić rosyjskiej ludności”, a kluby motocyklowe „Nocne Wilki” i „Kozacy Wołgogradu” wysłały swoich członków do „obrony Sewastopola przed bandytami”. Wszystkie rosyjskie telewizje przekonują codziennie w tysiącach materiałów propagandowych, że na Ukrainie ma miejsce przewrót państwowy, po którym do władzy dojdą faszyści i neonaziści, których celem jest ludobójstwo na Rosjanach. Równocześnie Rosja wzmacnia swoją obecność na Ukrainie, szczególnie w obwodzie Ługańskim i na Krymie – cytują Iłłarionowa ukraińskie media niezależne. Czy nie przypomina to propagandowej akcji przed wkroczeniem Armii Czerwonej na tereny Polski w 1939 roku?

Iłłarionow nie zgadza się z opiniami, że rosyjska interwencja nastąpi po zakończeniu Olimpiady w Soczi. Uważa, że stanie się to tuż po jej rozpoczęciu. Według niego, po uroczystej ceremonii otwarcia igrzysk Rosja na ich zakończenie czekać nie zamierza. 7-8 lutego rozpocznie intensywne działania we wszystkich kierunkach, a scenariusze rozwoju wydarzeń ma trzy.

Pierwszy to przejęcie kontroli nad całą Ukrainą. Drugi, mówią o nim w tej chwili wszyscy prokremlowscy politycy i politolodzy, to federalizacja lub konfederalizacja – przy realizacji tego projektu należy przejąć kontrolę nad prorosyjską częścią kraju. Trzeci scenariusz, gdyby nie udało się zrealizować dwóch pierwszych, to przejęcie kontroli nad Krymem, obwodem Ługańskim i, prawdopodobnie, Sumskim – to znaczy tam, gdzie jest przewaga rosyjskiej ludności.

Iłłarionow uważa, że Rosji jest absolutnie obojętne kto będzie premierem Ukrainy, bo decyzje są już podjęte, a operacja się rozpoczęła. Może ją ograniczyć jedynie wyznaczenie na urząd premiera Ukrainy Andrieja Kliujewa lub Wiktora Miedwiedczuka – obaj są ludźmi Putina i będą sami realizować program Kremla

W Rosji oceniono, że w tej chwili jest wyjątkowo sprzyjający moment do realizacji marzenia o ponownym przyłączeniu Ukrainy, bo z punktu widzenia Kremla Ukraina nie będzie już tak słaba wobec Rosji, ani Rosja tak silna wobec Ukrainy, a Zachód w osobach UE i Stanów Zjednoczonych – tak obojętne wobec ukraińskiego kryzysu, jak ma to miejsce dzisiaj – twierdzi Iłłarionow i podkreśla, że odliczanie już się zaczęło.

Tu opinia amerykańskiego ośrodka analitycznego Stratfor.
UE nie oferuje Ukrainie poważnych gwarancji, a Moskwa uznałaby utratę wpływów w Kijowie za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa – pisze prestiżowy ośrodek analityczny Stratfor.

Uważam, że wojna rosyjsko-gruzińska w 2008 roku miała na celu wykazanie” tyleż Gruzji, co Ukrainie, że „zachodnie gwarancje bezpieczeństwa nie są nic warte, że USA nie może pomóc Tbilisi, a Rosja jest w stanie posłużyć się siłą militarną, tak jak to zrobiła wobec Gruzji” – pisze szef Stratforu George Friedman.

Dla Rosji Ukraina jest zabezpieczeniem jej pozycji strategicznej. Ma fundamentalne znaczenie dla obronności tego kraju. Ponadto na Ukrainie znajdują się dwa rosyjskie porty – w Odessie i Sewastopolu – które gwarantują Rosji zachowanie wpływów w rejonie Morza Czarnego i dostęp do Morza Śródziemnego – przypomina amerykański ośrodek badawczy. (…) Z punktu widzenia Moskwy bliższa integracja Ukrainy z UE, „to potencjalnie śmiertelne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Rosji”.

W okresie pomarańczowej rewolucji Waszyngton mocno popierał demokratyczne siły na Ukrainie, narażając się na pogorszenie stosunków z Moskwą. Teraz jednak, po wysiłkach wojennych związanych z Afganistanem i Irakiem, „strategia USA polega na unikaniu zaangażowania w konflikty w Eurazji, co zdaje się sugerować, że Stany Zjednoczone będą się raczej trzymały na dystans od problemu Ukrainy„.

Z drugiej strony Waszyngton „zirytowany rolą Moskwy w sprawie Edwarda Snowdena (byłego analityka wywiadu USA, który uzyskał tymczasowy azyl w Rosji) może chcieć wykorzystać tę okazję, by dostarczyć Moskwie jakichś problemów tuż przez olimpiadą w Soczi” – kontynuuje Friedman.

Tak czy inaczej stawka dla Rosji w grze o Ukrainę jest bardzo wysoka. A zważywszy na gospodarczą i społeczną sytuację, w jakiej jest Ukraina, która nie ma realnych gwarancji pomocy ze strony UE, Rosjanie mogą tę grę łatwo wygrać. Zwłaszcza że „Stany Zjednoczone, choć generalnie zainteresowane Ukrainą, nie mają teraz ochoty na podejmowanie poważnego ryzyka„.

A nade wszystko jednak Rosjanie nie chcą żadnej konfrontacji przez igrzyskami w Soczi. Innymi słowy, ewentualne ruchy Kremla wobec Ukrainy ogranicza teraz głównie perspektywa zimowej olimpiady – konkluduje Stratfor.

Mówiąc krótko z analiz wygląda na to, że nadciąga wojna.

źródła:
http://kresy24.pl/45538/rosja-chce-wziac-ukraine-olimpiady-soczi/
http://www.stefczyk.info/wiadomosci/swiat/unia-nie-chce-ukrainy-inaczej-niz-rosja%E2%80%A6,9735626242
http://www.stratfor.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *