Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Rocznica podróbki, czyli o fundamentach III RP

Rocznica podróbki, czyli o fundamentach III RP

Zachęcam do zapoznania się z niezwykle ciekawym felietonem Stanisława Michalkiewicza „Rocznica podróbki”. Autor kapitalnie, w telegraficznym skrócie, niezwykle jasno i dobitnie przedstawia w nim fundamenty III Rzeczpospolitej. Niestety trzeba sobie powiedzieć otwarcie podstawą naszej obecnej państwowości jest fałsz i obłuda.

25 lat temu, 6 lutego 1989 roku, rozpoczęło się w Warszawie widowisko telewizyjne pod tytułem „Obrady Okrągłego Stołu”. Widowisko było przeznaczone dla tzw. szerokich mas – żeby na własne oczy zobaczyły, jak Umiłowani Przywódcy, starannie wyselekcjonowani przez generała Czesława Kiszczaka gwoli skompletowania z nich tzw. „strony społecznej”, strasznie osaczają komucha, jak osaczony, przyparty do ściany komuch się wije, słowem – żeby tzw. szerokim masom dostarczyć odrobiny satysfakcji i wrażenia politycznego wyzwolenia. Nawiasem mówiąc, komuch rzeczywiście się wił, ale raczej ze śmiechu, bo doskonale wiedział, że w miejscach mniej eksponowanych i w gronie jeszcze bardziej zaufanym, kładzione są właśnie ustrojowe fundamenty III Rzeczypospolitej.

To widowisko telewizyjne było poprzedzone drobiazgowymi przygotowaniami, obejmującymi dwa nurty, które nazwałbym „systemowymi”. Oto po spotkaniu prezydenta Reagana z sowieckim gensekiem Gorbaczowem w Rejkjaviku na Islandii, gdzie obydwaj przywódcy rozmawiali o porządku politycznym w Europie, który miałby zastąpić podlegający postępującej i coraz szybszej erozji porządek jałtański, stało się jasne, że istotnym elementem tego porządku będzie ewakuacja imperium sowieckiego z Europy Środkowej. A nie ulegało dla nikogo wątpliwości, że kiedy Sowieciarze się z Europy środkowej wycofają, to ustrój, jakiego świat nie widział nie przetrwa ani dnia dłużej choćby dlatego, że nikt już nie będzie dawał na to pieniędzy. Zatem środowisko władzy komunistycznej w Polsce, tzw. „nomenklatura”, rozpoczęło przygotowania do zajęcia uprzywilejowanej pozycji społecznej w nowych warunkach ustrojowych, w których nie będzie się już liczyła znajomość Marksa i Engelsa na wyrywki, tylko stan posiadania.

Ten stan posiadania trzeba było jakoś zgromadzić, ale jak, skoro nie było przecież innego majątku, jak państwowy? Toteż chociaż w 1986 roku jeszcze socjalizm oficjalnie uchodzi za najlepszy ustrój na świecie, ze Związkiem Sowieckim na czele, to już wokół przedsiębiorstw państwowych zaczynają się pojawiać spółki nomenklaturowe, rozkradające majątek państwowych przedsiębiorstw pod osłoną „surowych praw stanu wojennego”. Typowa spółka nomenklaturowa, tworzona przez dyrekcję, ubeków, wojskowych, prokuratorów, albo ich żony, gdy oni sami woleli uniknąć ostentacji, monopolizowała zaopatrzenie przedsiębiorstwa państwowego w surowce, materiały energię i wszystko inne z jednej strony, a z drugiej – monopolizowała sprzedaż wyrobów tego przedsiębiorstwa, przechwytując w ten sposób od przodu i od tyłu cały zysk, podczas gdy w przedsiębiorstwie zostawało trochę dymu i bezradna załoga, skutecznie terroryzowana „surowymi prawami”.

Miało to również swoje dobre strony, bo dla potrzeb uwłaszczającej się nomenklatury zlikwidowany został de facto ustrój socjalistyczny w gospodarce. Dokonało się to jeszcze przed „okrągłym stołem” bo w październiku 1988 roku, kiedy to uchwalona została ustawa o działalności gospodarczej, autorstwa Mieczysława Wilczka. Znosiła ona obowiązek uzyskiwania zgody władzy publicznej na prowadzenie działalności gospodarczej, jednym pociągnięciem pióra ustalając, że dozwolone jest wszystko, co nie jest zakazane, a nawet – że można zatrudniać pracowników bez obowiązkowego pośrednictwa urzędów pracy. Reglamentację pozostawiała ona bodajże w 11 przypadkach, których wspólnym mianownikiem było ryzyko sprowadzenia niebezpieczeństwa powszechnego (obrót bronią, amunicją, materiałami wybuchowymi, wytwarzanie trucizn, hurtowy obrót lekami, spirytusem i wódką, prowadzenie agencji detektywistycznych i celnych itp.).

Nietrudno było się domyślić, że o ile nomenklatura, tworząca za komuny aparat państwa, chciała mieć całą gospodarkę pod kontrolą i ciągnąć z tego tytułu zyski, to po uwłaszczeniu się, żadnej kontroli nad sobą mieć nie chciała. Toteż ją jednym pociągnięciem pióra zlikwidowała, likwidując jednocześnie ustrój socjalistyczny. Wejście w życie ustawy o działalności gospodarczej 1 stycznia 1989 roku wywołało w Polsce prawdziwą eksplozję przedsiębiorczości również w środowiskach do nomenklatury nie należących – bo ustawa pozwalała działać każdemu. Kres tej swobodzie położył dopiero właśnie „okrągły stół”, a ściślej – następstwa poczynionych tam, to znaczy – nie tyle „tam”, bo „tam” niczego naprawdę nie ustalano, tylko w tych wszystkich Magdalenkach.

Drugim nurtem systemowych przygotowań do transformacji ustrojowej była selekcja kadrowa w strukturach „podziemnych”. Wtedy prawie nic o tym nie było wiadomo, podczas gdy dzisiaj – trochę więcej, między innymi dzięki zachowanym w IPN notatkom z rozmów Jacka Kuronia z pułkownikiem SB Janem Lesiakiem. Pułkownik Lesiak otrzymał był od Jacka Kuronia ofertę polityczną – oczywiście nie dla niego, bo on był tylko rodzajem postillon d’amour między Jackiem Kuroniem, a wojskową razwiedką, która w drugiej połowie lat 80-tych była – jeśli oczywiście nie liczyć Sowieciarzy – absolutnym hegemonem na polskiej politycznej scenie. Oferta była następująca: jeśli władza, tzn. razwiedka, dyskretnie pomoże nam w wyeliminowaniu ekstremy z podziemnych struktur, to my udzielimy władzy gwarancji zachowania pozycji społecznej w nowych warunkach ustrojowych i zachowania tego, co sobie teraz kradnie – żeby tam nie wiem co. W 1986 roku była to już oferta poważna, a najlepszym tego dowodem jest to, iż została przyjęta za podstawę umowy „okrągłego stołu”. W tej sytuacji wypada nam rozebrać z uwagą kwestie terminologiczne; kto to byli ci „my”, w których imieniu przemawiał Jacek Kuroń, co to była ta „ekstrema”, którą trzeba było wymiksować, no i dlaczego trzeba było to zrobić.

Otóż nie jest tajemnicą, że Jacek Kuroń był wybitnym przedstawicielem „lewicy laickiej” to znaczy – środowiska dawnych stalinowców, którzy na różnych „etapach” i z różnych w związku z tym powodów pokłócili się z partią, a nawet zbuntowali się przeciwko niej, tworząc jeden z dwóch nurtów „opozycji demokratycznej” w Polsce. Bo drugim nurtem była właśnie „ekstrema” to znaczy – środowiska wrogie partii, ale nawiązujące do tradycji II Rzeczypospolitej, do tradycji Armii Krajowej, a nawet – Narodowych Sił Zbrojnych. Między „lewicą laicką” i „ekstremą” panowało napięcie i nieufność, bo „ekstrema” doskonale pamiętała, jak „lewica laicka” w latach 40-tych i 50-tych ją mordowała i prześladowała na wszelkie możliwe sposoby. Dlatego „lewicy laickiej” zależało na wymiksowaniu „ekstremy” – ale nie był to powód jedyny.

Inny powód można wydestylować z publicystyki Adama Michnika z lat 80-tych. Walczymy z komuną – wywodził Michnik – a dlaczego? A dlatego, że komuna jest zła. A dlaczego jest zła? Bo komuna tłumi każdą formę spontanicznej ludzkiej aktywności. Ale skoro tak, to komuna nie jest zła absolutnie. Bo tłumi ona wprawdzie te szlachetne formy spontanicznej aktywności – i to jest złe – ale tłumi też nikczemne formy spontanicznej aktywności – a to już złe nie jest. Tymczasem według „lewicy laickiej” w mrocznych zakamarkach duszy mniej wartościowego narodu tubylczego drzemią straszliwe demony ksenofobii i antysemityzmu. I dopóki komuna tłumi wszystko, no to te demony pozostają na uwięzi. Ale my przecież z komuną walczymy i nie jest wykluczone, że lada dzień wygramy. I co wtedy? I CO WTEDY? Ano, wtedy już nikt niczego tłumił nie będzie i te demony wyjdą na powierzchnię, to czego w żadnym razie dopuścić nie można.

Łatwo powiedzieć: „nie można” – ale jak to zrobić? Ano – trzeba zapytać tych, co tłumili; przecież oni chyba wiedzą. I tak doszło do zmaterializowania się inicjatywy obopólnego porozumienia przy „okrągłym stole”. Trzeci powód dla którego trzeba było wymiksować „ekstremę” był bowiem taki, że o ile razwiedka miała zaufanie do „lewicy laickiej”, która wprawdzie przejściowo się zbisurmaniła, ale przecież serce ma, jak się należy – po lewej stronie i „ekstremą” pogardza tak samo, jak sowieccy renegaci z razwiedki, to do „ekstremy” razwiedka żadnego zaufania nie miała. A skoro tak, to o czym miałaby z nią rozmawiać? Co z nią uzgadniać? W tej sytuacji jedynym wyjściem było wspólne z „lewicą laicką” wymiksowanie „ekstremy”. I tak się stało; o ile pierwsza Solidarność, ta z 1980 roku, powstawała od dołu do góry, to ta druga, „reaktywowana” odwrotnie: od góry do dołu. Wszystko zatem było pod kontrolą, łącznie z panem przewodniczącym Lechem Wałęsą.

Ale oprócz tych dwóch systemowych nurtów przygotowań do transformacji ustrojowej, które mówiąc nawiasem, udały się w stu procentach, pojawił się jeszcze nurt trzeci – przygotowań prywatnych. Ci wszyscy bezpieczniacy to ludzie zdemoralizowani do szpiku kości, bo przecież żaden porządny człowiek moskiewskim renegatem nie zostawał – ale ludzie inteligentni i spostrzegawczy. Toteż – po pierwsze – kiedy okazało się, że imperium sowieckie będzie się z Europy Środkowej ewakuowało, wielu z nich, a może nawet każdy, postawił sobie pytanie: Sowiety się wycofują, a ja co? Jaką będę miał polisę ubezpieczeniową na wypadek, gdy jakiś nieubłagany palec wskaże na mnie i gromowym głosem powie: to on wszystkiemu winien? Kto mnie wtedy obroni? A ponieważ są spostrzegawczy, to bez problemu zauważyli, że kiedy Sowieci się wycofają, to prędzej, czy później i raczej prędzej niż później nastąpi odwrócenie sojuszów. To po co czekać na odwrócenie sojuszów, to już teraz trzeba się przewerbować do przyszłego sojusznika i on, jako swego agenta, mnie obroni i nie da zrobić mi krzywdy. I tak się stało na skalę dotychczas nie znaną, ale po różnych znamionach zewnętrznych można wnosić, że wskutek tego Polska jest penetrowana przez państwa trzecie na wylot i trzy metry w głąb ziemi, a ci wszyscy tajniacy służą Bóg wie komu – tylko nie Polsce.

Takie to były przygotowania do transformacji ustrojowej, którą przeprowadziła wojskowa razwiedka przy pomocy swoich konfidentów – bo tak właśnie po łacinie nazywają się osoby zaufane. Za kulisami „okrągłego stołu” zostały położone ustrojowe fundamenty III RP, wśród których na specjalną uwagę zasługuje ekonomiczny model państwa w postaci „kapitalizmu kompradorskiego”. Różni się on od zwyczajnego kapitalizmu tym, że o ile w zwyczajnym kapitalizmie o dostępie do rynku i możliwości działania na rynku decydują zalety podmiotu działającego, to w kapitalizmie kompradorskim o dostępie do rynku i możliwości funkcjonowania tam decyduje przynależność do sitwy, której najtwardszym jadrem jest wojskowa razwiedka.

Tak ukształtowana III Rzeczpospolita jest kolejną okupacyjną formacją państwowości polskiej, po Księstwie Warszawskim, Królestwie Kongresowym i PRL – bo również w III RP ostatnie słowo w kwestii losów narodu i państwa nie należy do narodu, tylko do razwiedki i jej rozmnożonych ponad wszelkie wyobrażenie konfidentów. Innymi słowy – w odróżnieniu od poprzednich okupacyjnych form państwowości polskiej, III RP różni się tym, że okupantem nie jest podmiot zewnętrzny, jak np. Napoleon w Księstwie Warszawskim, każdorazowy imperator rosyjski w Kongresówce, czy Biuro Polityczne KC KPZR za PRL-u , tylko tubylczy tajniacy, gotowi wysługiwać się każdemu, kto obieca im możliwość dalszego pasożytowania na mniej wartościowym narodzie tubylczym .

Trzeba sobie szczerze i otwarcie powiedzieć, że również i my, jako Polacy, jesteśmy w znacznym stopniu sami sobie winni. W 1989 roku, pod wrażeniem „okrągłego stołu” i propagandy amikoszonerii „Polaka z Polakiem” lekkomyślnie i chyba też małodusznie uwierzyliśmy, że wolność i suwerenność polityczną można odzyskać bez żadnego ryzyka. Tymczasem bez żadnego ryzyka można otrzymać tylko podróbkę wolności i podróbkę politycznej suwerenności. I to właśnie, z łaski razwiedki i jej konfidentów na odczepnego dostaliśmy, a jakby dla większego urągowiska pan red. Adam Michnik również i dzisiaj tamten „sukces” nam zachwala i go nam z wprawą handełesa stręczy.

Stanisław Michalkiewicz

źródło: http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3024

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *