Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Niemcy pilnują swoich interesów i chronią agentów

Niemcy pilnują swoich interesów i chronią agentów

Analizując ostatnie doniesienia natrafiłem na bardzo ciekawy ślad, który możemy traktować jako dowód w sprawie agenturalnych korzeni, powtarzając za Stanisławem Michalkiewiczem, naszych umiłowanych przywódców.

Oto niemiecka firma wywiadowcza opisała w raporcie przygotowanym na potrzeby służb Republiki Federalnej fatalne zabezpieczenie kontrwywiadowcze ministrów rządu Donalda Tuska. Niemieckie służby już w maju 2014 r. dysponowały wiedzą na temat nagrań z rozmów polskich ministrów, dokonywanych w warszawskich restauracjach. Raport, wskazywał na bardzo słabe zabezpieczanie przez polskie służby członków rządu przed możliwością przechwytywania ich rozmów.

Treść dialogów prowadzonych przy suto zastawionych stołach oraz wcześniejsze wycofanie się przez Agencję Wywiadu z działań operacyjno-analitycznych na terenie Niemiec stały się podstawą do szeroko zakrojonych działań wywiadowczych prowadzonych przez naszych zachodnich sąsiadów w Polsce.

Dla niemieckiego wywiadu nie ma już w Polsce tajemnic. – Nasz rząd jest całkowicie przejrzysty dla obcych służb. To, co ministrowie mówili na prywatnych spotkaniach o katastrofie smoleńskiej, o zaniedbaniach z nią związanych, wystarczyłoby do obalenia gabinetu Donalda Tuska, gdyby tylko ludzie mogli to poznać.

Rząd Republiki Federalnej ma dostęp do szczegółowej wiedzy na temat działalności kluczowych członków Rady Ministrów. Niemcy mają też dostęp do ogromnego obszaru polskiej administracji.

Niemcy, mam tu na myśli niemieckie czynniki rządowe, doskonale wiedzą, że treść rozmów może doprowadzić do obalenia rządu Tuska jednak w niemieckiej prasie drukowane są artykuły, które mają za zadanie rozciągnąć zasnonę dymną nad wydarzeniami w Polsce.

Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” prowadzi wręcz krucjatę obrony polskiego rządu. W artykule „Wiele pozostaje w ciemności” jego autor redaktor Schuller śmiało pisze:

Poza męskimi soczystymi dowcipami rekrutów, które na przykład wygłosił zawsze zachowujący się elegancko minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i za pomocą których ponownie udowodnił swój znany od dawna sceptycyzm wobec Ameryki, taśmy nie ujawniają niczego istotnego. (…) Wydaje się, że o wiele ważniejsze jest kwestia, kto stoi za nagraniami.

Coś to Państwu przypomina? Ależ oczywiście! To tezy powtarzane przez rząd Donalda Tuska i zblatowane z nim środowisko dziennikarskie. Tym właśnie podmiotom zależy, aby Polacy zeszli z tematu, że nie tylko rządzą nimi żule, ale że na taśmach zawarte są deale – niebezpieczne dla Polski podstolikowe układy, tak typowe dla rządów Platformy Obywatelskiej.

Jednak dlaczego te kłamliwe propagandowe tezy powtarza niemiecki prestiżowy i opiniotwórczy dziennik? Po pierwsze dlatego, że to służy niemieckim politycznym „cieciom” znad Wisły, którzy dbają tu o interesy Berlina. Po drugie dlatego, że podtrzymanie w stanie żywotności wszystkich tych złych rzeczy i objawów zepsucia, które słychać na taśmach, stanowi ogromne obciążenie dla polskiego zdrowia społecznego.

Dlaczego naszym zachodnim sąsiadom zależy, aby jedynie „przypudrować trupa”, który wyłonił się z nagrań? Dlatego, że społeczeństwo słabe, zdemoralizowane oraz establishment zdegenerowany i skompromitowany są wygodniejsze „w obróbce”. Wówczas sugestie polityczne, czy propozycje natury gospodarczej, niesprzyjające de facto naszemu krajowi, są przyjmowane łatwiej, bo nie ma się autorytetu i siły moralnej, aby odmówić.

Pozostawienie u władzy tego skompromitowanego rządu jest na rękę Niemcom, bo to osłabia Rzeczpospolitą, pomniejsza jej znaczenie, a Niemcom pozwala ustawiać się w roli moralnego – a w dalszej kolejności politycznego – protektora. Warto przypomnieć, że Niemcy w sprawie naszych umiłowanych przywódców nie odgrywają tylko roli protektora ale również inwestora przekazując, w niejasnych okolicznościach dla protoplasty współczesnej Platformy Obywatelskiej, Kongresu Liberalno-Demokratycznego duże sumy, które ułatwiły start tej partii.

Wyraźnie widać, że Niemcy troszczą się o rząd Tuska, bo jest to rząd agentów pilnujących niemieckich interesów w Polsce, poza tym po prostu zainwestowali pieniądze i pilnują by zaangażowanie kapitałowe jak najlepiej się zwróciło. Pojawia się pytanie jakie to interesy i jaka jest ich skala? Poniżej spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.

Niemcy z uporem, od około 100 lat, przeprowadzają projekt mitteleuropa. Jest to projekt powstały jeszcze w XIX wieku, który zakładał, iż na terenie Europy środkowej, południowej i wschodniej zostaną utworzone niewielkie państwa-protektoraty, silnie uzależnione od Niemiec. Państwa te będą wasalami Berlina.

Kluczowa w tym projekcie jest Polska, której przemysł i zasoby są regularnie niszczone. Polska nie ma już: kopalnictwa (większość kopalni zamknięta lub sprzedana Czechom), przemysłu ciężkiego (pozostały szczątki), stoczni (zlikwidowane przez Niemcy, które zaraz potem dofinansowały kwotą 15 miliardów euro swoje stocznie). Polska została praktycznie pozbawiona banków, czyli finansowego krwioobiegu gospodarki. Na koniec 2013 roku 63,2% wszystkich podmiotów bankowych było kontrolowanych przez inwestorów zagranicznych, głównie z Włoch, Niemiec i Holandii. Zagraniczne koncerny przejęły handel w Polsce. Ogromna większość sklepów wielkopowierzchniowych jest w rękach obcego kapitału, w tym 19 z nich należy do Niemców. Obecnie 40% polskiego eksportu idzie w świat jako „niemiecki eksport”.

Od 1 maja 2016 roku zagraniczni kontrahenci będą mogli kupować polską ziemię, ponieważ minie wtedy 12-letni okres ochronny na swobodny obrót ziemią rolną na terytorium Polski. Ale już teraz słyszymy, że rolnicy protestują, przeciw sprzedaży ziemi obcokrajowcom, którzy kupują ją przez podstawione osoby. Może się okazać, że za kilka lat na Śląsku, Pomorzu Zachodnim, czy na Mazurach większość właścicieli będą stanowić Niemcy. Rząd polski realizuje wytyczne Hansa Franka, który mówił, że Polacy mają być tak biedni, żeby sami dobrowolnie bez łapanek chcieli jechać na roboty do Niemiec.

Niemcy tak skutecznie drenują nasz rynek, że mogli pozwolić sobie na obniżenie o 2 lata … wieku emerytalnego. Tymczasem niemieccy agenci w Polsce zafundowali Polakom podniesienie wieku, w którym można przejść na emeryturę i pracę aż do śmierci.

Dla zabezpieczenia swoich interesów Niemcy dbają o właściwą świadomość Polaków. 90% regionalnych mediów jest w rękach niemieckich koncernów prasowych. Jest rzeczą charakterystyczną, że Niemcom bardzo zależy na posiadaniu mediów w zachodniej części Polski. Media to klucz do sposobu postrzegania świata, klucz ten znajduje się w niemieckiej kieszeni.

Podsumowując:

  1. Niemcy konsekwentnie realizują projekt mitteleuropa poprzez związki gospodarcze i polityczne;
  2. Polski rząd to grupa agentów pilnujących szeroko rozumiane niemieckie interesy w Polsce (przy okazji widać, że mogą oni liczyć na wsparcie swoich protektorów i inwestorów);
  3. Prasa, którą zarządzają Niemcy dba o właściwą świadomość Polaków, żeby jako niewolnicy nie buntowali się przeciwko swoim panom.

fot.: wiki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: