Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Kto wygrał na „katastrofie” smoleńskiej?

Kto wygrał na „katastrofie” smoleńskiej?

Zbliża się 3 rocznica „katastrofy” smoleńskiej. Myślę, że to niezły czas na sprawdzenie kto wyciągnął maksymalnie wiele korzyści ze śmierci 96 osób z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Zachęcam do zapoznania się z zebranymi materiałami. Lektura to ciekawa i bardzo pożyteczna.

Oto przykłady korzyści, które odniosła zarówno obecnie rządząca Platforma Obywatelska przejmując pełnię władzy w kraju jak i Rosjanie.

Sprawa I: dług Gazpromu w stosunku polskiej spółki EuRoPolGaz:

Lech Kaczyński był przeciwnikiem umorzenia Gazpromowi 1,2 mld zł długu, jaki rosyjski koncern miał zapłacić spółce kontrolowanej przez polski Skarb Państwa. Donald Tusk był odmiennego zdania. Ten pierwszy zapowiadał powołanie komisji śledczej, gdyby rząd zdecydował się na umorzenie. Wkrótce później zginął w katastrofie smoleńskiej. Ten drugi po dziś dzień zajmuje kluczowe stanowisko w państwie.

Jesienią 2009 roku Sąd Arbitrażowy w Moskwie nakazał Gazpromowi zapłacenie spółce EuRoPol Gaz (współkontrolowanej wówczas przez polski rząd) kwoty 1,2 mld zł, która wynikała z nieregulowanych od 2006 roku przez rosyjski koncern rachunków za transfer gazu przez terytorium Polski na zachód Europy.
Dlaczego Sąd Arbitrażowy w Moskwie musiał wydać taki wyrok? W 2006 roku zarząd Gazpromu nagle ogłosił, iż opłaty za tranzyt rosyjskiego gazu przez Polskę są zbyt wysokie. Rosjanie zakwestionowali polskie przepisy, które wymagają, aby w taryfach za transport gazu uwzględnić niewielką dopłatę zależną od wartości majątku firmy (im większy majątek Gazpromu, tym więcej musiał płacić za transfer gazu przez Polskę). Leszek Szymowski – autor artykułu, z którego czerpię informację (tutaj) – sugerował wręcz, że nagła decyzja zarządu Gazpromu mogła mieć związek ze sprawą likwidacji przez rząd PiS Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI), które miały być „nieformalną rezydenturą rosyjskich służb specjalnych w Polsce”. Oczywiście Sąd Arbitrażowy w takich okolicznościach nie mógł postąpić inaczej i przyznał rację polskiej spółce.

Pod koniec października 2009 r. polski rząd rozpoczął z Rosjanami negocjacje na temat warunków nowej umowy gazowej, która regulowałaby zasady dostarczania do Polski błękitnego paliwa na kolejne lata. Gazprom postawił warunek: zawrzemy z wami nową umowę, ale wy umorzycie nam 1,2 mld zł długu. Zarówno premier Donald Tusk, jak i ówczesny minister skarbu Aleksander Grad wyrazili aprobatę dla tego pomysłu. Zupełnie odmiennego zdania był prezes EuRoPol Gazu S.A. – Michał Kwiatkowski, który miał powiedzieć, że dopóki pełni funkcję prezesa, nie podpisze dokumentu anulującego dług Gazpromu. Jego stanowisko poparł Jerzy Tabaka – członek zarządu spółki. Kwiatkowski wysłał nawet do ministra Grada list, w którym stwierdził, że umorzenie długu będzie stanowić złamanie polskiego prawa. Grad na list nie odpisał. 11 grudnia 2009 r. przeciwko podpisaniu nowej umowy gazowej na rosyjskich warunkach przewidujących umorzenie 1,2 mld zł długu, opowiedział się ówczesny szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło. 14 grudnia 2009 r. Kancelaria Prezydenta oficjalnie poinformowała, że jest przeciwna nowej umowie gazowej z Rosją.

20 stycznia 2010 r. doszło do nagłego zwrotu akcji. Tego dnia odbyło się posiedzenie Rady Nadzorczej EuRoPol Gazu. Efekty tego posiedzenia były takie, że  najwięksi przeciwnicy umorzenia długu Gazpromu – prezes Michał Kwiatkowski oraz członek zarządu Jerzy Tabaka, zostali zawieszeni w pełnieniu obowiązków. P.o. prezesa został… Aleksandr Miedwiediew – wiceprezes Gazpromu i prezes spółki Gazprom-Export. Konflikt interesów wydawał się być oczywisty – Miedwiediew, będąc wiceprezesem całego Gazpromu oraz prezesem Gazprom-Export (spółka córka zajmująca się eksportowaniem rosyjskiego gazu), miał decydować o umorzeniu 1,2 mld zł wierzytelności EuRoPol Gazu w stosunku do Gazpromu.

Kancelaria prezydenta Kaczyńskiego, komentując roszady personalne w EuRoPol Gazie, poinformowała, że  jeśli dojdzie do umorzenia 1,2 mld zł długu Gazpromowi, zawiadomi prokuraturę oraz zwróci się do Sejmu z wnioskiem o powołanie komisji śledczej. Obóz prezydencki stał się zatem główną przeszkodą na drodze do anulowania długów Gazpromu.
25 stycznia 2010 r. rząd Donalda Tuska poinformował publicznie, że – jako przedstawiciel Skarbu Państwa (będącego współwłaścicielem EuRoPol Gazu) – zgadza się na umorzenie Gazpromowi długu w wysokości 1,2 mld zł. 27 stycznia potwierdził to wspólny komunikat Gazpromu, PGNiG oraz EuRoPol Gazu. Problem w tym, że statut EuRoPol Gazu wymagał do umorzenia długu zgody całego zarządu, a nie tylko p.o. prezesa, którym od kilku dni był Aleksandr Miedwiediew. Tymczasem wszyscy pozostali członkowie zarządu podzielali stanowisko odsuniętego Michała Kwiatkowskiego i sprzeciwili się rezygnacji z 1,2 mld złotych. Aby „zaradzić” temu problemowi 16 marca zorganizowano posiedzenie Rady Nadzorczej EuRoPol Gazu, na którym dokonano istotnych zmian statutowych spółki. Uchwalono m. in., że we wszystkich sprawach (w tym także w kwestii umarzania zadłużenia) zarząd EuRoPol Gazu musi podejmować decyzje jednogłośnie, jednakże w razie rozbieżności w jakiejkolwiek sprawie, spór miała rozstrzygać rada nadzorcza. Gdyby radzie nadzorczej nie udało się rozwiązać sporu, należało zwołać walne zgromadzenie akcjonariuszy, czyli Gazpromu oraz kontrolowanego przez Skarb Państwa i podległego jego decyzjom – PGNiG. Ponadto obie spółki będące właścicielem EuRoPol Gazu (Gazprom i PGNiG) miały wskazać równą liczbę członków zarządu. Tydzień później zebrało się walne zgromadzenie akcjonariuszy EuRoPol Gazu, aby zatwierdzić zmiany statutu. Z uwagi jednak na fakt, że nie zostało jeszcze podpisane polsko-rosyjskie międzyrządowe porozumienie o dostawach gazu i zasadach działania EuRoPol Gazu, ogłoszono przerwę w obradach walnego zgromadzenia akcjonariuszy do 20 kwietnia. Warto zauważyć, że w tym okresie doradcy Lecha Kaczyńskiego sugerowali w mediach, że prezydent będzie wnioskował o powołanie komisji śledczej, jeżeli rząd dotrzyma słowa i 1,2 mld zł zostanie Gazpromowi umorzone.

10 kwietnia 2010 r. prezydent Lech Kaczyński wsiadł na pokład rządowego Tu154M lecącego do Smoleńska… O godz. 8:41 zginął wraz z innymi przeciwnikami umowy gazowej z Rosją.

18 kwietnia odbył się w Krakowie uroczysty pogrzeb pary prezydenckiej. Na pogrzeb przyjechał prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Zgodnie z informacjami dostępnymi <<tutaj>> wraz z prezydentem Rosji do Polski przyjechali także prezes i wiceprezes Gazpromu – Aleksiej Miller oraz Aleksandr Miedwiediew. Dwa dni później odbyło się ponownie Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy EuRoPol Gazu, w trakcie którego wybrano nowego prezesa zarządu. Został nim Mirosław Dobrut. Równocześnie ze stanowiska prezesa formalnie odwołano Michała Kwiatkowskiego, a ze stanowiska wiceprezesa – Jerzego Tabakę, którzy nie chcieli umarzać długów Gazpromowi. 21 kwietnia rząd Donalda Tuska ogłosił, że nowa umowa gazowa z Rosją (uwzględniająca umorzenie 1,2 mld zł długu Gazpromu) zostanie podpisana na początku maja. Tak się jednak nie stało. Do gry wkroczyła Bruksela, która widząc co się dzieje wymusiła na Polsce przeprowadzenie ponownych negocjacji z Rosjanami w sprawie umowy gazowej, tym razem z udziałem przedstawiciela Unii Europejskiej. Ostatecznie umowę podpisano 29 października 2010 r. Jej treści nie podano do publicznej wiadomości. Wiadomo jedynie, że Gazprom będzie dostarczać do Polski gaz do 2037 r. (dzięki Unii Europejskiej skrócono ten okres). Pewne jest także to, że  Polska zrezygnowała z 1,2 miliarda zł, które miał zapłacić Gazprom.

Powstaje pytanie – czy gdyby Lech Kaczyński nie zginął 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem, to zdecydowałby się na skierowanie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa działania na szkodę spółki Skarbu Państwa oraz czy zwróciłby się do Sejmu z wnioskiem o powołanie komisji śledczej, która miałaby zbadać czy umorzenie Rosjanom 1,2 mld zł było zgodne z prawem?

źródła:
http://niewygodne.info.pl/artykul/00223.htm
http://biznes.interia.pl/kraj/news/wielki-brat-rzucil-nas-na-kolana,1609318,4200

Sprawa II: uzależnienie Polski od dostaw gazu po najwyższych cenach w Europie:

Rosyjska gazeta „Izwiestia” ujawniła, że spośród europejskich odbiorców Gazpromu Polska i Macedonia płacą najwyższe stawki za gaz.
Według danych gazety średnia stawka dla państw Europy otrzymywana przez Gazprom w roku 2013 wyniesie niespełna 360 dolarów za tysiąc metrów sześciennych gazu. Oczekiwany jest dalszy spadek cen o 14 procent. A ile płaci Polska? Według danych „Izwiestii” wraz z Macedonią płacimy najwyższą stawkę w Europie – 525,50 dolarów za tysiąc metrów sześciennych gazu!

źródła:
http://niewygodne.info.pl/index.htm

Sprawa III: roztaczanie energetycznej kurateli nad Polską:

Poniżej zestawienie faktów, które jednoznacznie pokazują, że jesteśmy pod „czułą” energetyczną kuratelą Rosji. Jednocześnie Rosjanie trwają w miłosnym uścisku gospodarczym z Niemcami, co dla Polski oznacza jedno – wielkie problemy.
1. Nord Stream, czyli sojusz gazowy Rosja-Niemcy trwa:

„Prezes rosyjskiego koncernu Gazprom Aleksiej Miller dzisiaj oficjalnie uruchomił drugą nitkę Gazociągu Północnego (Nord Stream), którym gaz z Rosji po dnie Morza Bałtyckiego płynie bezpośrednio do Niemiec. Każda z nitek ma przepustowość 27,5 mld m3 surowca rocznie. Po uruchomieniu drugiej moc przesyłowa Gazociągu Północnego wzrosła więc do 55 mld m3. Rosyjski koncern teraz rozważa ułożenie jeszcze dwóch nitek magistrali. W sierpniu spółka Nord Stream, będąca operatorem gazociągu, zwróciła się do rządów Finlandii i Estonii o zgodę na przeprowadzenie badań dna morskiego w ich wyłącznych strefach ekonomicznych w Zatoce Fińskiej.”

źródło: http://niezalezna.pl/33611-sojusz-gazowy-rosja-niemcy-trwa

Otworzenie drugiej nitki Nord Stream zbiegło się w czasie z 60 urodzinami prezydenta Putina, co było szczególnie miłym prezentem dla niego. Rurociągiem będzie transportowana już 1/3 całkowitej ilości gazu, której potrzebuje Europa Zachodnia, w tej sytuacji Polska traci na znaczeniu jako kraj tranzytowy, a tym samym nasze bezpieczeństwo energetyczne powoli staje się zagrożeniem energetycznym. Do tej pory opieraliśmy podstawy energetycznej polityki na założeniu, że płynący przez Polskę tranzytem na Zachód gaz jest dla Rosji na tyle ważny, że nie odważy się ona ograniczyć dostaw tego surowca dla potrzeb gospodarek Zachodniej Europy, a tym samym mamy zapewnione dostawy błękitnego paliwa. Trzeba nadmienić, że dla gospodarki gaz jest podstawowym nośnikiem energetycznym, a więc jego brak przekłada się jednoznacznie na ograniczenie możliwości produkcyjnych.
Pominięcie Polski w tranzycie gazu na Zachód wcześniej czy później doprowadzi do sytuacji, w której Rosjanie będą mogli rurociągiem Przyjaźń wysyłać gaz TYLKO do Polski. Wówczas szantaż energetyczny będzie mógł być podstawowym narzędziem Rosyjskiej „współpracy” z Polską.

2. Elektrownia atomowa w Obwodzie Kalingradzkim:

Rosjanie budują w Obwodzie Kaliningradzkim elektrownię atomową, która – jak się okazuje – ma dostarczać prąd na potrzeby Polski i Litwy. Eksperci z Ośrodka Studiów Wschodnich nie mają wątpliwości: ta elektrownia ograniczy bezpieczeństwo energetyczne Polski, Litwy, Łotwy i Estonii:

„Budowę Bałtyckiej Elektrowni Jądrowej (BEJ) w rosyjskiej enklawie RosAtom rozpoczął w lutym 2012 r. Mają tam stanąć dwa reaktory o łącznej mocy 2400 MW. Pierwszy blok ma powstać w 2016 r., a drugi w 2018 r. W opinii ekspertów elektrownia jądrowa z jednej strony stworzy możliwość zacieśnienia relacji UE z Rosją, z drugiej zaś może umocnić pozycję Rosji na rynku energetycznym w regionie Morza Bałtyckiego, tym samym ograniczając bezpieczeństwo energetyczne Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Dlatego też dla państw tego regionu najważniejsze jest koncentrowanie się na budowie bezpieczeństwa energetycznego. (…) Szczególne znaczenie miałaby zwłaszcza koncentracja na realizacji przez Polskę i Litwę własnych projektów budowy elektrowni jądrowych”

źródło: Elektrownia atomowa w Kaliningradzie zagrożeniem dla polski. Raport Ośrodka Studiów Wschodnich (wpolityce.pl)

3. Wstrzymanie budowy elektrowni w Ostrołęce, która – gdyby powstała – byłaby najdalej wysuniętą na północny-wschód elektrownią w Polsce:

W ramach polskiej ODPOWIEDZI na dominacją energetyczną w regionie ZAMROŻONO projekt budowy elektrowni węglowej w Ostrołęce, która byłaby dużym zagrożeniem dla interesów rosyjskich:

„Energa SA zatrzymała budowę węglowego bloku energetycznego w Ostrołęce. Oficjalnie z powodu trudności z uzyskaniem finansowania w formule project finance oraz niekorzystną sytuację na rynku budowlanym. Jednak bardzo niepokojąca jest wizyta zarządu firmy w Rosji, gdzie prowadzono ponoć rozmowy biznesowe. Trzeba nadmienić, że firma RosAtom rozpoczęła inwestycję w elektrownie atomową w Obwodzie Kaliningradzkim, dla której głównym rynkiem zbytu produkowanej w niej energii elektrycznej ma być Polska i Litwa. Polski węglowy blok energetyczny bezpośrednio konkuruje z tą inwestycją. Czyżby zarząd polskiej firmy pilnował rosyjskich interesów w regionie?”

źródło: http://niezalezna.pl/33605-poslowie-pis-wkrocza-do-siedziby-energa-sa

W kontekście powyższego jakże ciekawie wygląda sprawa odmówienia posłom PiS dostępu do dokumentów firmowych „Energi”:

„Najpierw wydano 200 mln złotych, wycięto 85 ha lasów, przeprowadzono drogę do tej działki, oświetlenie, nawiązano umowy przyłączeniowe jak również umowy na składowanie odpadów. Uzyskano pozwolenie na budowę, doprowadzono wodociąg preizolowany do schładzania bloków, tory. Dokonano makroniwelacji terenu i teraz wstrzymano budowę wykorzystując wcześniej 200 mln złotych. Wstrzymano budowę mając wszystkie dokumenty, czy wymagane pozwolenia. Podstawowym dokumentem jest uchwała zarządu, której nie chcą nam udostępnić. Dysponuję ekspertyzami, które mówią że nie ma potrzeby budować w okręgu kaliningradzkim elektrowni atomowej ponieważ obecna elektrownia gazowa zapewnia w 100% wystarczalność tego okręgu. (…) Rosatom wyraźnie mówi, że chciałby sprzedawać energię na terytorium Polski, Litwy i dalej w Europie zachodniej. Ekspert ds. energetyki i połączeń energetycznych między Polską a Niemcami i Polską a Unią Europejską i Litwą, prof. Władysław Mielczarski twierdzi wprost: jeżeli dalej tak będzie z budową elektrowni w Polsce będziemy skazani na zakup energii elektrycznej z obwodu Kaliningradzkiego.”

źródło:
http://www.radiomaryja.pl/informacje/co-z-elektrownia-ostrolece/
http://www.radiomaryja.pl/informacje/tajne-dokumenty-elektrowni-w-ostrolece/

4. Blokowanie gazu łupkowego:

„Jeszcze w listopadzie 2011 roku posłowie PiS złożyli projekt, który ma zagwarantować państwu sprawiedliwy udział w dochodach z wydobycia gazu łupkowego. Projekt zakłada utworzenie specjalnej spółki Skarbu Państwa, która byłaby udziałowcem wszystkich spółek tworzonych dla obsługi koncesji wydawanych przez ministerstwo środowiska. Miałaby ona prawo pierwokupu udziałów sprzedawanych przez innych. Ponadto projekt zawiera on regulacje m.in. z zakresu koncesji na wydobycie i wysokości opłat wydobywczych. Projekt notorycznie zdejmowany jest jednak z porządku obrad.
– Dlaczego marszałek Sejmu zdejmuje po raz kolejny projekt ustawy PiS? Dlaczego wciąż rząd nie przedstawia swojego stanowiska? Ten projekt jest blokowany ze szkodą dla Skarbu Państwa – stwierdził szef klubu PiS, Mariusz Błaszczak na konferencji prasowej w Sejmie.
Błaszczak podkreślił, że posiedzeniu Konwentu Seniorów już kilkakrotnie usłyszał, że projekt nie jest procedowany, ponieważ czeka na opinię rządu. Z kolei Piotr Naimski stwierdził, że głównym „hamulcowym” procesu legislacyjnego ws. Gazu łupkowego jest minister finansów Jacek Rostowski.”

źródło: http://niezalezna.pl/33429-rzad-blokuje-projekt-ws-gazu-lupkowego

5. Jesteśmy skazani na Rosję (vide – casus ukraiński):

Energetyczne otaczanie i dążenie do uzależnienia energetycznego polskiej gospodarki od jednego dostawcy Rosji tak naprawdę prowadzi do bardzo trudnej sytuacji. Aktualnie nasze elektrownie kończą czas życia technicznego, gaz będzie dostarczany do Polski jako do ostatecznego odbiorcy. W tej sytuacji Rosjanie będą mogli dyktować ceny energii na dowolnym poziomie, bo Polska nie będzie miała innego wyjścia. Doprowadzi to kolonialnego uzależnienia naszego kraju, ponieważ mając drogą energię nie będziemy konkurencyjni. Nasza gospodarka będzie płaciła haracz energetyczny, a nie kupowała energię w normalnych cenach. Z całą pewnością wystawiamy się na szantaże energetyczne, a nawet utratę niezależności – patrz poniższy przykład Ukrainy, która dostała propozycję nie do odrzucenia:

„Moskwa gotowa jest na ustępstwa w sprawie ceny gazu dla Kijowa, jednak w zamian za obniżenie stawek za błękitne paliwo chce, by Ukraina przyłączyła się do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu – poinformował ukraiński premier Mykoła Azarow.
– Rosja stawia nam warunek: przyłączcie się do Unii Celnej i już jutro będziecie mieli gaz po 160 dol. – powiedział Azarow podczas wizyty w Odessie na południu kraju. W pierwszym kwartale br. cena rosyjskiego gazu dla Ukrainy wynosiła 416 dol. za 1000 m3 paliwa, a w drugim kwartale – 425 dol.
W opinii premiera Ukrainy wejście do Unii Celnej nie przeczy interesom narodowym, ponieważ wymiana handlowa z członkami tej organizacji stanowi 40 proc. całej wymiany handlowej z zagranicą. Z drugiej strony, Azarow podkreślił jednocześnie, że oczekująca na podpisanie i ratyfikację umowa stowarzyszeniowa z UE (wraz z częścią o powołaniu strefy wolnego handlu), na którą przypada 30 proc. wymiany handlowej, także odpowiada ukraińskim interesom.

źródło: http://niezalezna.pl/33653-rosja-kusi-ukraine-tanim-gazem

Sprawa IV: Gazprom wchodzi do Polski

Rząd odtrąbił niebywały sukces w negocjacjach z rosyjskim dostawcą gazu do Polski firmą GAZPROM. Oto po długich negocjacjach uzyskaliśmy obniżenie ceny gazu.
Ponad 10 proc. wyniesie obniżka cen gazu, kupowanego w ramach kontraktu jamalskiego od Gazpromu przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Efektem porozumienia obu firm ma być obniżka cen gazu dla polskich odbiorców.

Jak poinformowała we wtorek na konferencji prasowej prezes PGNiG Grażyna Piotrowska-Oliwa, efektem podpisanego w poniedziałek aneksu do kontraktu jamalskiego jest obniżka cen gazu od Gazpromu o ponad 10 proc. Podkreśliła, że spółka wystąpi do Urzędu Regulacji Energetyki z wnioskiem o obniżkę cen w przyszłorocznych taryfach.
– Spółka złoży w ciągu kilkunastu dni, do połowy listopada, wniosek taryfowy. Od 1 stycznia, za zgodą prezesa URE, będą wprowadzone niższe ceny gazu – powiedziała Piotrowska-Oliwa. Podkreśliła, że będzie to „znacząca obniżka”. Zastrzegła jednocześnie, że obniżka ceny rosyjskiego gazu nie przełoży się bezpośrednio na wysokość planowanej obniżki, bo w zmianach cen trzeba będzie jeszcze uwzględnić podwyżkę, o którą PGNiG bezskutecznie występowało od kilku miesięcy.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,9231,title,PGNiG-od-1-stycznia-za-zgoda-prezesa-URE-beda-nizsze-ceny-gazu,wid,15067329,wiadomosc.html

Warto zwrócić uwagę na ostatnie zdanie, obniżenie cen zakupu surowca przez PGNiG wcale nie musi oznaczać obniżenia cen w takim samym stopniu u odbiorców końcowych.
Tak więc mamy kolejny wielki sukces rządu PO-PSL, poznajmy jednak jego cenę:

1. Polska pomimo tego, że Rosjanie zgodzili się na obniżenie cen gazu nadal będzie płacić za gaz dużo więcej niż kraje z Zachodnie Europy, czyli nadal będziemy mieli najdroższy gaz w Europie, poniżej szczegóły:

Minister Skarbu Państwa Mikołaj Budzanowski w środę (07/11/2012) ogłosił publicznie podczas wywiadu na antenie TV Biznes, że do tej pory PGNiG płaciło Gazpromowi za 1000 m3 gazu kwotę 575$ (dodajmy, że była to najwyższa stawka w całej Europie. Nikt inny nie płacił Rosjanom za gaz tyle co Polska). Chwilę później minister Budzanowski dodał, że obniżka ceny rosyjskiego gazu będzie wynosiła „kilkanaście procent”. Wcześniej źródła rządowe mówiły o obniżce w wysokości 15%.
Jeżeli do tej pory PGNiG płacił za 1000m3 rosyjskiego gaz Gazpromowi 575$, to łatwo obliczyć, że po obniżce o 15% cena ta spadnie do poziomo około 488$. W tym momencie dochodzimy do istoty sprawy – otóż ten sam minister Budzanowski podczas wspomnianego wywiadu dla TV Biznes zauważył (nie wiem czy zrobił to nieświadomie), że Niemcy płacą Rosjanom za 1000m3 kwotę 430$. Tak więc nawet po obniżce ceny gazu przez Gazprom – szumnie ogłoszonej przez polskie media rządowe mianem „wielkiego sukcesu” – Polska będzie płaciła o około 60$ więcej niż nasi zachodni sąsiedzi za ten sam 1 tys. m3 rosyjskiego gazu!

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul/00230.htm

2. GAZPROM załatwił sobie odstąpienie Polski od skargi do Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie, którą to skargę wybralibyśmy bez problemu i ceny gazu i tam musiałby ulec obniżeniu.

06.11. Warszawa (PAP) – PGNiG odwołał pozew z Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie w sprawie cen importowanego z Rosji gazu, tym samym spełniony został warunek zawieszający dla ogłoszonego we wtorek aneksu do kontraktu jamalskiego – podał PGNiG w komunikacie.
źródło: http://gielda.wp.pl/kat,7511,title,PGNiG-odwolal-pozew-z-Trybunalu-Arbitrazowego-warunek-aneksu-spelniony,wid,15068862,wiadomosc.html

3. GAZPROM otrzymał zgodę na wejście w duże projekty przemysłowe, w których byłby inwestorem i dostawcą gazu jednocześnie.

Wiceprezes PGNiG Radosław Dudziński zadeklarował natomiast, że porozumienie z Gazpromem otwiera drogę do współpracy przy innych projektach w Polsce. – Nie ukrywaliśmy, że jesteśmy zainteresowani budową elektrowni czy elektrociepłowni w Polsce. Nie widzimy przeszkód by współpracował z nami Gazprom – powiedział Dudziński, zaznaczając, że rosyjska firma mogłaby się zaangażować w taki projekt kapitałowo, a w przyszłości zostać odbiorcą energii. – Jest też miejsce, by powrócić do rozmów o innych projektach infrastrukturalnych. Stale niezrealizowana jest druga nitka gazociągu jamalskiego – wskazał.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,9231,title,PGNiG-od-1-stycznia-za-zgoda-prezesa-URE-beda-nizsze-ceny-gazu,wid,15067329,wiadomosc.html

Co ten ostatni punkt oznacza dla Polski najlepiej przedstawia artykuł „Gazprom wchodzi do Polski” opublikowany w Naszym Dzienniku.

Celem strategicznym Rosji jest wejście na polski rynek Gazpromu jako sprzedawcy gazu ziemnego dla odbiorców najpierw przemysłowych, potem detalicznych. Z pominięciem oczywiście PGNiG. Przyłączenie do gazociągu jamalskiego w bezpośredniej bliskości Ostrołęki z jednoczesną rezygnacją rządu Tuska z budowy w Ostrołęce elektrowni węglowej oznacza, że realizowany jest scenariusz wejścia Gazpromu na polski rynek. Oczywiście jest on rozłożony na etapy. Jednym z nich może być zgłoszenie inicjatywy, najprawdopodobniej za kilka miesięcy, gdy ucichnie wrzawa wokół rezygnacji z inwestycji spółki Energa w Ostrołęce, budowy w tym mieście… bloku gazowego.
W inny sposób trudno wyjaśnić ewenement, jakim jest bezpośrednie podpięcie gazociągu w okolicach Ostrołęki do gazociągu jamalskiego, które umożliwiłoby Gazpromowi dostarczanie bezpośrednio do nowej elektrowni, jako dużego odbiorcy przemysłowego gazu z pominięciem sieci przesyłowej Gaz-System. Wypowiedzi Dudzińskiego na temat wspólnych inwestycji z Gazpromem na terenie Polski, dotyczące budowy bloków gazowych, potwierdzają te fakty.
Należy zadać strategiczne dla bezpieczeństwa energetycznego Rzeczypospolitej pytanie: dlaczego rząd Donalda Tuska zamierza budować elektrownie gazowe w Polsce wespół z rządem Federacji Rosyjskiej, który kontroluje Gazprom? Dlaczego rząd Donalda Tuska realizuje scenariusz podziału polskiego rynku gazowego pomiędzy PGNiG a Gazpromem?
Plan ten staje się prawdopodobny także w kontekście wypowiedzi Mikołaja Budzanowskiego, który zapowiedział, że w ramach kontraktu jamalskiego będziemy odbierać nie 10, ale 8,5 mld m sześc. gazu rocznie. Oznacza to, że rząd Tuska zgodził się na dostarczanie przez Gazprom gazu największym odbiorcom przemysłowym bezpośrednio z gazociągu jamalskiego. Po Ostrołęce kolejnym klientem Gazpromu, a więc nie PGNiG, może zostać PKN Orlen w Płocku.

(…)

Pytanie, dlaczego po 5 latach rządów Tuska Polska wciąż nie dysponuje techniczną możliwością importu gazu ziemnego innego niż rosyjski. Nadal 100 proc. importowanego do Polski gazu z kierunku wschodniego, zachodniego i południowego stanowi surowiec rosyjski.
Przez 5 lat rządów Tuska Rosjanie zdążyli wybudować ponad 1000-kilometrowy gazociąg Nord Stream, a PO nie potrafiła rozpocząć budowy 200-kilometrowego gazociągu do Dani. I ten powód zaniechania dywersyfikacji przez rząd PO – PSL jest faktyczną przyczyną, dla której monopolista Gazprom każe Polsce wciąż płacić haracz za kupowany gaz.
źródło: http://www.naszdziennik.pl/mysl/14600,gazprom-wchodzi-do-polski.html

Mówiąc inaczej Rosjanie już nie są zainteresowani tylko dostawami gazu ale pragną przejąć rynek dystrybucji gazu w Polsce, co może oznaczać tylko jedno zwiększenie możliwości oddziaływania na polską gospodarkę, a nawet klientów indywidualnych.

Podsumowanie:

Teraz widać wyraźnie jak Rosjanie budują dominium gospodarcze zwane Eurazją, a Europa Środkowa w tym Polska jest w głównym obszarze zainteresowań rosyjskiej geopolityki. Może nadejść dzień, w którym Rosja złoży podobną deklarację Polsce, a my nie będziemy mieli żadnej możliwości jej odrzucenia.
Podsumowując należy zwrócić uwagę na jedną sprawę: uzależnianie energetyczne Polski staje się faktem. Jednak to działanie nie miałoby najmniejszego sensu gdyby, spotykało się z odpowiednią reakcją rządzących naszym krajem. Tymczasem wyraźnie widać, że rosyjskie interesy są bardzo dokładnie zabezpieczane w Polsce. To może prowadzić do pewnej zdumiewającej konkluzji – w Polsce rosyjskie interesy są ważniejsze niż polskie bezpieczeństwo energetyczne, a to może świadczyć o agenturalnej działalności osób podejmujących najważniejsze decyzje w kraju. Trudno udowodnić to wprost jednak po owocach ich poznacie, a owoce widać gołym okiem.
Stara zasada kryminalistyczna mówi, winny zbrodni jest ten, kto odniósł dzięki niej największe korzyści. Po trzech latach wyraźnie widać, kto maksymalnie skorzystał, a tym samym komu mogło zależeć na jak najszybszym „odejściu” prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

źródło:
http://niewygodne.info.pl/artykul/00212.htm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *