Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Dezinformacja – walka z Kościołem Katolickim. Święta Bożego Narodzenia

Dezinformacja – walka z Kościołem Katolickim. Święta Bożego Narodzenia

dr Jerzy Jaśkowski

Ku pamięci. Z cyklu: Listy do Wnuczka

Drogi Wnuczku!
O tym, że od końca dwudziestego wieku trwała walka z religią, pisano w różnych artykułach zamieszczanych w prasie niskonakładowej, a przede wszystkim w internecie.

Nie było to zupełnie ścisłe, wręcz było nieprawdą, że trwała walka z religią w ogóle. Nie czytałem w owym czasie  żadnego artykułu na temat walki z judaizmem, animalizmem, buddyzmem, protestantyzmem,  itd,  itp, itd,  itp, jak śpiewała swego czasu Sława Przybylska.

Walka trwała tylko i wyłącznie z Kościołem Katolickim i cechami cywilizacji łacińskiej. O tym, że cywilizacje prymitywniejsze, bardziej barbarzyńskie, usiłują zwalczać cywilizacje wyższe, pisał genialny uczony polski Feliks Konieczny, już ok. 100 lat wcześniej. Niestety, jego Prawa Dziejowe znalazły się szybko na liście lektur zakazanych. Jego nazwisko skazano na wymazanie z annałów nauki polskiej. Jak doczytasz do końca ten list, to zrozumiesz dlaczego.

W celu przybliżenia Tobie wielkości i znaczenia nauki Kościoła, opiszę jeden, ale bardzo znamienny przypadek, jaki zdarzył się ponad 100 lat temu. To, co się w tamtym czasie stało, zostało przez tzw. polityków, a właściwie użytecznych idiotów, działających na polecenie starszych i mądrzejszych [St.Michalkiewicz], błyskawicznie zatuszowane i systematycznie wymazywane ze świadomości historycznej następnych pokoleń. Za wszelką cenę, nawet po 100 latach, usiłuje się nie dopuścić do przypomnienia tych faktów.

A było to tak.
Od kilku miesięcy trwała już wojna, zwana później I Wojną Światową. Oczywistą głupotą jest podawana teza, że wojna wybuchła z powodu zastrzelenia jakiegoś tam księcia w Sarajewie. Przyczyną wojny były jak zwykle pieniądze, a przede wszystkim rynki zbytu, czyli walka o bogactwa naturalne, w tym przypadku głównie afrykańskie [ no i ropa arabska… MD] . „Rozpychanie” się Niemców kajzerowskich w Afryce zagrażało City Angielskiemu. Napięcie wojenne utrzymywało się od 1905 roku. Już w 1905 roku szef wywiadu monarchii austro – węgierskiej zanotował w swoich pamiętnikach, że wojna się zbliża. Została ona odsunięta awanturą, zwaną wojną rosyjsko- japońską, finansowaną przez koncerny zbrojeniowe Anglii.

I tak doszło w 1914 roku do wojny na kontynencie europejskim, gdzie gęstość zaludnienia była o wiele większa, aniżeli w Azji i każdy przy zdrowych zmysłach musiał brać to pod uwagę. Z góry wiadomo więc było, że straty  ludzkie będą drastycznie wysokie. A przede wszystkim, zniszczenia materialne katastrofalne. Jak wiadomo, wojna służy, w pierwszym rzędzie, otwarciu nowych rynków zbytu. Czyli, jak zniszczymy komuś fabryki i miasta, to będzie musiał kupować nasze towary. Czym więcej mu zniszczymy, tym więcej będzie musiał kupować. Stąd bombardowania z dużej wysokości, stosowane w wojnach późniejszych, np. w Jugosławii, w 1995 roku. Pilot nie widzi rozmazywanych wybuchami na ziemi ciał, a więc jego psychika tak szybko nie degeneruje się. Poza tym nie będzie mogło dojść do opisanej niżej sytuacji. Czyli mieszkańcy danego bombardowanego kraju, chcąc nie chcąc, będą naszymi niewolnikami w tym sensie, że kupując nasze towary, płacą nam normalny podatek.

Aby tak się stało, muszą się jeszcze na to dobrowolnie, lub nie, zgodzić.
Wojna wybuchła pierwszego sierpnia 1914 roku. Ale po ok. 5 miesiącach walki, żołnierze w okopach dochodzili coraz bardziej do wniosku, że to nie ich wojna i dlaczego mają się na wzajem mordować? Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia i młodzi chłopcy, siedzący w bagnach okopów, zaczynali niebezpiecznie marzyć o choinkach i ciepłych kominkach w rodzinnych domach.
Wywiady obu stron donosiły o nastrojach panujących w okopach. Próżno wyżsi oficerowie obu stron starali się wzbudzić nienawiść do strony przeciwnej. Jedni i drudzy wychowani w religii chrześcijańskiej, nie widzieli nic dobrego we wzajemnym mordowaniu się. Jedni i drudzy obchodzili te same Święta Bożego Narodzenia, śpiewali te same kolędy. Znali ze szkół zasady „Pokoju Bożego”.
Niestety, ta wiedza wyraźnie przeszkadzała starszym i mądrzejszym.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pokój_Boży

Do dramatycznych, wg sztabów, wydarzeń, doszło w małej belgijskiej miejscowości Ploegstreert Wood.
Już przed świętami raporty wywiadów wskazywały na nienaturalny, zdaniem sztabów, nastrój wigilijny w okopach. Gen. brygady GT Forrestier -Walker wydał rozkaz zabraniający wszelkich poufałości. Ale nie zostało to „zaakceptowane” w okopach. http://www.21stdivision1914-18.org/forestierwalker.htm

Wszystko zaczęło się jeszcze bardziej „psuć” w wigilię rano. Z okopów zaczęły rozbrzmiewać słowa pastorałek.  Szczególnie uroczysty moment nastąpił ok. 23.00 w wigilię [ była to 24-ta w Berlinie]. Nagle z niemieckich okopów rozległ się potężny głos świetnego barytonu, śpiewający znaną na całym świecie kolędę „CICHA NOC – ŚWIĘTA NOC” –  Stille Nacht.  Historia nie zanotowało nazwiska tego śpiewaka. Natomiast  to, co się potem działo, przeszło wszelkie oczekiwania. Żołnierze wychodzili z okopów, dzieląc się opłatkami i składając sobie życzenia, przekazując prezenty, paczki papierosów, kiełbaski, ciasteczka itd. Było to nie do opanowania przez oficerów.
Do historii przeszedł piekarz z Berlina, Alfred Kornitzke, który przygotował kulki marcepanowe i o północy, z udekorowaną choinką, wszedł na pole niczyje, w stronę okopów przeciwnika. Na głowie miał czapkę cukiernika. Siedzący po drugiej stronie okopów żołnierze batalionu algierskiego otwierali gęby ze zdziwienia. Piekarz- cukiernik doszedł do połowy przestrzeni pomiędzy okopami, postawił na ziemi choinkę i zapalił świeczki. Potem usiadł i zaczął śpiewać kolędy. Algierczycy się przyłączyli.

Nieformalny rozejm  trwał całą noc. Np. żołnierze niemieccy wytaszczyli beczkę piwa, przeturlali ją na środek ziemi niczyjej i przewrócili na bok, wybijając szpunt. Było to zaproszenie do zabawy. Podobno nawet rozgrywano mecz piłki nożnej.
Po świętach nastąpiła reakcja sztabów. Nie można przecież było dopuścić do takiej poufałości. Bo kto będzie niszczył mienie przeciwnika – przyjaciela – znajomego? Anglicy natychmiast rozformowali swoje oddziały, biorące udział w tej wigilii. Niemcy przenieśli żołnierzy na front wschodni.

Dlaczego tak się przestraszono tej Wigilii? Dlaczego starano się wymazać wszelkie ślady z podręczników na ten temat? Dlaczego wprowadzono, szczególnie po drugiej wojnie światowej, takie liczne obostrzenia w nauce religii?

W Polsce np. zakazano nauki religii katolickiej w szkołach. A nawet potem, kiedy po 1990 roku zezwolono, to zakres materiału oświatowego był bardzo dziwny. Np. nawet na Katolickim z nazwy Uniwersytecie Lubelskim, zamiast nauki kolęd, uczono o zgodności teorii ewolucji z Biblią. Możesz sobie wyobrazić, jakich karkołomnych ekwilibrystyk logicznych musieli dokonywać ci autorzy.

Może dlatego tak dzielnie walczyła kadra tej uczelni z ustawą lustracyjną, wszelkim siłami starając się jej nie przeprowadzać. Ta uczelnia także, jako pierwsza w Kraju, rozpoczęła w XXI wieku wykłady tzw. teorii gender.

Wyedukowani na tej uczelni przyszli katecheci mało uczą o tradycji Świąt Bożego Narodzenia. Dzieci i młodzież zupełnie nie znają kolęd, a przecież kończą naukę religii w szkole podstawowej.

Podobnie rzecz ma się z innymi krajami, które w minionych wiekach były katolickie. Pamiętam pewną wigilię, spędzoną na obczyźnie, wspólnie z Niemcami i Francuzami. Niemcy, ok. 40-50-latkowie, nie znali Stille Nacht. Jeden sobie przypomniał, że jego mama to śpiewała jak był mały. Francuzi znali tylko tzw. współczesne improwizacje kolęd.
Myślę, że większość księży nawet nie zdaje sobie sprawy ze szkody, jaką wyrządziły te nowe programy w psychice dzieci i młodzieży. Pamiętam, jak to „postępowi” księżą wprowadzali do kościołów tzw. big beat i współczesne improwizacje kolęd – reklamówek gwiazdorskich, pod pretekstem: ”trzeba iść naprzód z postępem”.
Ci biedni ludzie nie zdawali sobie sprawy, że w ten sposób niszczą jedność chrześcijaństwa. Zwykła kolęda, nawet w czasie wojny, zbliżała ludzi. A dzisiaj słyszymy tylko jazgot reklam zachęcających do robienia zakupów i to przez cały adwent.
Ten kramarski jazgot nie spotyka się ze specjalnym oporem duchowieństwa. A przecież można by zaapelować, że katolicy w tym nie powinni uczestniczyć. Że choinki przystraja się dopiero w dniu Wigilii, a nie 3 tygodnie wcześniej.
Księża nie zdają sobie sprawy, że większość tego bełkotu współczesnego rockandrolla, czy big beatu, powstała w instytutach  wywiadów, opracowujących programy tzw. MKULTRA.
Mają one zapewnić możliwość kierowania tłumami, kierującego pozostawiając niewidocznym. To programy mają wymuszać pewne zachowania społeczeństw.
Obserwacja zmian zachowań ludzi w ostatnim dwudziestoleciu po 1990 roku napawała przerażeniem. Wyhodowano niewolnika, który nawet już nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest niewolnikiem. O to przecież chodziło! Zapomniał większości starych, tradycyjnych zachowań wigilijnych i świątecznych. I wszystko to robił, poznając teoretycznie zasady wiary chrześcijańskiej, chodząc na lekcje religii itd. Ale po tej edukacji został sam jak palec, bez znajomych i przyjaciół, bez Boga, doskonały materiał na robota.
I o to w tym wszystkim chyba chodziło.

Zadaj pytanie swoim kolegom: „Kto wie co znaczy pojęcie POKÓJ BOŻY”?
W którym domu śpiewa się „Lulajże Jezuniu”, „W żłobie leży”, „Przybieżeli do Betlejem pasterze”?
Albo stare: „Zdejmcie kajdany, dajcie broń do ręki, ja was nauczę jak wolność czuć”

za:  http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11371&Itemid=119

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: