Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Akcja „N” (cz. 1) – zapomniani bohaterowie II wojny światowej…

Akcja „N” (cz. 1) – zapomniani bohaterowie II wojny światowej…

ZACHĘCAM SERDECZNIE do lektury artykułów z cyklu „Nieznane fakty z historii Polski”. Te informacje to odtrutka dla naszego oszukanego i skarlałego ducha, to balsam dla naszej świadomości narodowej tak niszczonej przez obowiązującą obecnie wykładnię „historii”. Zapoznajmy się z pełnymi chwały wydarzeniami z naszej przeszłości. Przekazujmy te informacje innym i obudźmy w sobie dumę z tego, że jesteśmy członkami najbardziej wyjątkowego Narodu na Ziemi.

Wiedza na temat Akcji N pozwala z pewną perspektywą spojrzeć na naszą obecną rzeczywistość. W dużej mierze przypominamy Niemców „obrabianych” informacyjnie przez żołnierzy polskiego podziemia. Wymierzone w nas działania dezinformacyjne, w podobny sposób jak u Niemców w czasie II wojny światowej, wywołują nasze zniechęcenie i brak zaufania do siebie samych. Uwolnijmy się z tej demonicznej hipnozy usiłującej zepchnąć naszego ducha w nicość. Poznajmy prawdziwą historię Polski. Historię pełną bohaterów i niepowtarzalnych wydarzeń. Pokochajmy naszych przodków i uświadommy sobie, że jesteśmy ich potomkami, że płynie w nas krew bohaterów. Nic to, że oni już nie żyją ale ich geny są w nas, a ich duch pobudzi nas po przez zapoznanie się z PRAWDZIWĄ HISTORIĄ POLSKI I POLAKÓW.

JESTEŚMY WYJĄTKOWI BO JESTEŚMY POLAKAMI !!!

Akcja „N” (cz. 1) – zapomniani bohaterowie II wojny światowej…

Wstęp

Jest tylko jeden naród na świecie, którego dorobek i osiągnięcia systematycznie usuwa się z historii i zbiorowej świadomości. I jest tylko jeden naród, który jak na naród średniej wielkości, czy też raczej mały – ma te osiągnięcia niezrównane, nieporównywalne z niczym. W dziejach żadnego innego narodu takie rzeczy się nie działy. Żaden inny naród tyle razy nie wpłynął na losy świata – za każdym razem kształtując je ku powiększeniu dobra. Naszej części Europy, całej Europy, czy wręcz całego rodzaju ludzkiego. Lud bohaterów – Polacy. Ziemia bohaterów – Polska… Nie oszukujmy się, czy Odsiecz Wiedeńska 1683 roku, czy Bitwa Warszawska 1920 roku, czy Kampania Wrześniowa roku 1939, czy działalność samotnego bohatera pułkownika Ryszarda Kuklińskiego – to były wydarzenia o zwrotnym znaczeniu geopolitycznym. A to tylko niektóre z długiej listy wydarzeń poprzez które Polacy kształtowali los świata. Zaś tym wydarzeniom o randze geopolitycznych rozstrzygnięć towarzyszyło ile, jakże niezwykłych „wyczynów”, wydarzeń i osiągnięć pod każdym względem unikalnych! (Jakże zafałszowanie uczą teraz polską młodzież historii…)

Można by te osiągnięcia cytować przez stulecia. A dokładniej dwa tysiąclecia niezwykłej historii. Mądre królestwo na północ od Karpat i wielkie centrum produkcji stali i wysokiej jakości broni – o którym pisał rzymski historyk Tacyt w II wieku naszej ery. Panowanie wielkiego Wizimira, przed którym drżeli groźni Wikingowie. I który z przesiedleńców z Kopenhagi – a zabrał wszystkich najlepszych rzemieślników – utworzył nowy warowny gród u ujścia Wisły i nazwał go „Dansk”. Unia Polski z Litwą – jedyna akcja dyplomatyczna w dziejach świata, która bez żadnego wystrzału wykreowała państwo o randze mocarstwa. Takie wydarzenie w historii nigdy się nie powtórzyło – taka akcja dyplomatyczna i stworzenie skutecznego mocarstwa w drodze rokowań – to się wydarzyło tylko jeden raz. Obalenie doktryny tzw. legizmu oraz doktryny o nawracaniu przemocą jako sprzecznych z Ewangelią Chrystusa na Soborze w Konstancji, nadto na tym samym Soborze mistrzowskie wykazanie fałszu antypolskiej propagandy… Niezrównane koncepcje prawne monarchii narodowej, praw człowieka i państwa prawa oparte na Wierze Chrześcijańskiej. I podobnie niezrównane zwycięstwa wojenne. Od Grunwaldu 1410 roku po wspomnianą Bitwę Warszawską w roku 1920… By wspomnieć tylko Orszę, Obertyn, Kirchholm, Kłuszyn, Chocim, Lwów czy Wiedeń… Po Bitwie pod Kirchholmem w 1605 roku nawet w dalekim Londynie oddano wyrazy podziwu dla kraju, którego żołnierze potrafią dokonywać cudów. Bitwa pod Lwowem w roku 1675… Trzy i pół tysiąca żołnierzy Króla Jana przeciwko doborowej siedemdziesięciotysięcznej tureckiej armii. Z najlepszymi janczarskimi piechotami, artylerią i najlepszą turecką kawalerią… Aby wygrać w bitwie w stosunku sił 1 do 20 – i by 20 razy silniejszy nieprzyjaciel na koniec zaciętej całodziennej bitwy w panice uciekał – to się wydarzyło tylko jeden raz. Nigdy więcej w historii nie było takiej bitwy, takiego zwycięstwa.

Czytelniku – posłuchaj opowieści o wydarzeniu, które w całej historii zaszło także tylko jeden raz. A które wrogowie Ludu bohaterów skazali na zapomnienie. To wydarzyło się nie tak dawno. Bohaterowie tej opowieści byli rówieśnikami Twoich dziadków albo rodziców.

Uwaga! To wydarzyło się naprawdę! To są prawdziwe wydarzenia.

Posłuchaj opowieści o Akcji „N”…

Akcja „N” – definicja i bilans

Akcja „N” były to działania w czasie II wojny światowej podjęte przez polską podziemną armię mające na celu dywersję propagandową wśród Niemców, w tym wśród niemieckich sił zbrojnych. Zakładanym rezultatem było osłabienie poparcia dla nazistowskich władz, podkopanie zaufania do dowództwa wojskowego i administracji, a nawet kreowanie czynnego oporu wobec reżimu. Były to działania na wielką skalę i niezwykle skuteczne. Przyczyniły się one do załamania morale ludności III Rzeszy i Wehrmachtu nie mniej niż alianckie bombardowania i klęski wojenne na frontach. A nadto wywołały szereg spektakularnych następstw.

Akcję „N” prowadzono nie tylko na terenie okupowanej Polski, gdzie sukces w postaci sabotowania przez niemieckich urzędników zarządzeń własnych władz niekorzystnych dla Polaków był szczególnie widowiskowy. Akcję „N” prowadzono na terenie całej III Rzeszy i wśród żołnierzy wszystkich rodzajów sił zbrojnych, zwłaszcza na froncie wschodnim!

W ramach Akcji „N” Polacy:

  1. Wydali ponad jeden milion druków w języku niemieckim – dla Niemców – przeważnie nielegalnych gazetek i różnego typu ulotek.
  2. Skutecznie symulowali istnienie ponad dziesięciu tajnych niemieckich organizacji antynazistowskich – w tym czterech wojskowych.
  3. Nielegalne gazetki wydawane przez Polaków (formalnie przez nie istniejące niemieckie organizacje antynazistowskie) osiągały zdumiewające nakłady jak na konspiracyjną prasę i stały się stałymi periodykami. O ich autorytecie świadczy fakt, że niemieccy żołnierze odsprzedawali je między sobą za astronomiczną sumę 50 Reichsmarek. Co było tak ciekawego dla żołnierzy w tych gazetkach? Przykładowo: jedna z nich przyniosła m.in. rzekomo przechwyconą instrukcję dla żołnierzy, członków NSDAP, nakładającą na „Parteigenossen” obowiązek stałego donoszenia do Gestapo na żołnierzy nie będących członkami partii nazistowskiej. Instrukcję tą żołnierze niemieccy powszechnie uznali za autentyczną, a członkowie NSDAP szybko poczuli się jak trędowaci…
  4. Polacy spowodowali usunięcie ze stanowisk dwóch wybitnych dowódców niemieckich: feldmarszałka von Reichenau (prawdopodobnie zamordowany na rozkaz Hitlera, który chyba uwierzył w wydawane przez Polaków publikacje wymieniające von Reichenau jako lidera wojskowej opozycji przeciwko führerowi) oraz feldmarszałka von List’a (odesłany w stan spoczynku).
  5. Niemiecka tajna policja (Geheime Staatspolizei) – Gestapo – zatrudniła do wykrycia nie istniejących organizacji przeszło 100 tysięcy agentów. Jest to „wyciągniecie z frontu” liczby mężczyzn odpowiadających jednej ogólno-wojskowej armii.
  6. Oprócz symulowania istnienia nie istniejących podziemnych niemieckich organizacji i wydawania rzekomo ich prasy konspiracyjnej w języku niemieckim – Polacy wyspecjalizowali się w rozsyłani zarządzeń niemieckiej administracji cywilnej i wojskowej. A nawet partii nazistowskiej: NSDAP. Dla przykładu: przed 1 maja 1942 roku Polacy rozesłali do dyrekcji 209 dużych zakładów przemysłowych „zarządzenie partyjne”, że dzień 1 maja ma być dniem wolnym od pracy. Straty wskutek wstrzymania produkcji były bardzo dotkliwe.
  7. Szczególnie upodobali sobie Polacy rozsyłanie do wojskowych jednostek niemieckich instrukcji tzw. Armii Rezerwowej. Była to instytucja w Berlinie odpowiedzialna m.in. za szkolenie rekrutów i wydawanie wielu instrukcji ogólno-wojskowych. Z bardziej spektakularnych akcji przeprowadzonych przez Polaków należy wymienić rozesłaną do szkolenia rekrutów „Instrukcję postępowania w sprawie odmrożeń na froncie wschodnim” (pełną drastycznych opisów i zalecającą rzadkie, trudne lub niemożliwe do zdobycia leki, instrukcję tę włączono do programu szkolenia) czy rozesłaną do wszystkich jednostek na froncie wschodnim „Instrukcję w sprawie pojenia koni na froncie wschodnim”. Ta ostatnia, rzekomo dla ochrony przed chorobami zakaźnymi, zalecała dodawanie do wody różnych substancji, po których konie dostawały biegunek, odwodnień i osłabienia. Była stosowana na całym Ost-froncie przez kilka długich tygodni, zanim Niemcy zrozumieli, że zrobiono im „kawał”. (Od czerwca 1941 roku Niemcy prowadzili wojnę mając pokrycie w dostawach ropy naftowej z Rumunii na tylko 50% zapotrzebowania Wehrmachtu. Ogromną rolę wśród jednostek wojskowych, zwłaszcza dywizji piechoty, odgrywał transport konny.)
  8. Nie mniej spektakularne było wezwanie do poboru rozesłane dla robotników i inżynierów ze stoczni budujących łodzie podwodne – Polacy kazali im stawić się do jednostek alpejskich w Bawarii i w Austrii. Równie spektakularne były wezwania dla różnych najważniejszych dygnitarzy do stawienia się na narady w różnych, z reguły odległych miejscach. Polacy sporządzili listę 200 osób najważniejszych w państwie Hitlera – zwłaszcza dla przemysłu – i co jakiś czas wzywali ich na jakąś naradę. Dopiero na miejscu wezwani dowiadywali się, że żadnej narady nie ma – jednak na kilka dni byli oderwani od swoich zajęć… W roku 1942 Polacy rozesłali do burmistrzów miast niemieckich pochodzącą rzekomo z Dowództwa Luftwaffe „Instrukcję w sprawie nadchodzących ciężkich bombardowań alianckich” – informując o mających wkrótce nastąpić nalotach tysięcy bombowców przenoszących nawet bomby o ciężarze jednej tony i ponad jednej tony. Opisy skutków wybuchu takich bomb były tak drastyczne, że trzech burmistrzów dużych miast po lekturze dostało zawału serca. Piszący te instrukcje Polacy nie zdawali sobie sprawy, że ich fantazyjne scenariusze szybko staną się faktami…
  9. Na terenach Polski okupowanych przez Niemców poprzez rozsyłanie co tydzień jakichś fałszywych zarządzeń czy rozkazów – Polacy wywołali wśród niemieckich urzędników całkowitą utratę zaufania do własnych władz. A nadto przekonanie o potędze polskiego podziemnego państwa. Od końca 1943 roku wielu tych urzędników – dodatkowo przekonanych o przegranej wojnie z „niemieckich” konspiracyjnych gazetek – starało się postępować w sposób demonstracyjnie życzliwy dla Polaków. Z bardziej spektakularnych akcji na terenie Polski wymieńmy wezwanie dla wszystkich niemieckich gospodyń domowych do przygotowania paczki żywnościowej dla rannego żołnierza w szpitalu polowym. Wezwanie to zawierało szczegółową listę produktów do umieszczenia w takiej paczce, często trudnych do zdobycia. Gdy oznaczonego dnia tłumy żon lub matek Niemców pracujących w okupowanej Polsce zaczęły się ustawiać w kilometrowe kolejki, by zdać obowiązkową paczkę w komendzie policji – po godzinach oczekiwania dowiedziały się, że żadnej akcji nie ma! (Swoją drogą – praca komend policji wskutek protestów tysięcy rozgniewanych kobiet została doszczętnie sparaliżowana.) Inną – nie mniej spektakularną akcją – było wezwanie wszystkich Niemców do stawienia się po odbiór masek gazowych dla siebie i członków rodzin. A to w związku z możliwymi sowieckimi atakami gazowymi na miasta – węzły kolejowe w Polsce. Polacy wysłali te wezwanie najpierw najwyższym w hierarchii dygnitarzom i oficerom policji, potem reszcie Niemców. Masek – oczywiście – szybko zabrakło… Oburzenie wśród urzędników średniego i niższego szczebla było tak wielkie, że niemiecki gubernator miasta Warszawy wydał proklamację, że żadnego zagrożenia chemicznym atakiem przez Sowietów nie ma – a całą sprawa jest polskim sabotażem. W co jednak owi oburzeni urzędnicy wcale nie uwierzyli!
  10. Wiele faktów związanych z Akcją „N” wydaje się tak niemożliwymi, tak nierealnymi! A jednak to się wydarzyło… W dodatku całą akcję prowadzono z kraju, który był pod szczególnie bezwzględną i okrutną okupacją. W okupowanej Polsce śmierć przez natychmiastowe rozstrzelanie groziła z 50 powodów – m.in. za przewożenie ze wsi do miasta koszyka jajek. W czasie całej II wojny światowej za ratowanie Żydów z Holocaustu Niemcy w całej okupowanej Europie rozstrzelali 100 tysięcy cywilów. W tej liczbie był jeden obywatel Danii. Cała reszta – to byli Polacy. W dodatku w Polsce, za ukrywanie choćby żydowskiego dziecka, Niemcy rozstrzeliwali całą rodzinę polską – włącznie nawet z małymi dziećmi. Nigdzie w okupowanej Europie Niemcy nie postępowali tak bezwzględnie, tak okrutnie.
  11. I co jeszcze bardziej ciekawe – Niemcy nigdy nie odkryli – kto im to robi. Gestapo w nieistniejące tajne organizacje w Niemczech wierzyło do końca. (Aczkolwiek od połowy 1943 roku uważali oni, że te organizacje w jakiś sposób współpracują z Polakami. Z pewnością nawet w Polsce drukują część swoich pism!) Podobnie jak wielu angielskich historyków II wojny światowej, którym ludność niemiecka pokazywała drukowane przez „naszą opozycję przeciw Hitlerowi” gazetki i ulotki. Tak samo nabrali owi historycy przekonania, że takie organizacje rzeczywiście istniały…

Tu aż prosi się o pytanie: Jak to wszystko było możliwe? Jak można było z podbitego i pod taką kontrolą kraju – do burmistrzów wielkich niemieckich miast rozsyłać „instrukcje” pochodzące rzekomo z Dowództwa Luftwaffe? Czy podobnie – instrukcje do jednostek wojskowych? Że były one brane za autentyk? I powodowały niewyobrażalny bałagan? Jak żołnierze podziemnej armii podbitego kraju mogli wzywać na fikcyjne narady najwyższych dostojników wrogiego mocarstwa?

Właśnie – jak to wszystko było możliwe?

Akcja „N” – jak to było możliwe?

O tym w następnym odcinku…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: