środa , 1 Październik 2014
Strona główna » Szerokie horyzonty » Cywilizacja » Zbliża się polska „Cristiada”..?!
Zbliża się polska „Cristiada”..?!

Zbliża się polska „Cristiada”..?!

Wielki naród (…) musi nosić wysoko sztandar swej wiary. Musi go nosić tym wyżej w chwilach, w których władze jego państwa nie noszą go dość wysoko, i musi dzierżyć tym mocniej, im wyraźniejsze są dążności do wytrącenia mu go z ręki… Roman Dmowski, „Kościół, Naród i Państwo”.

Warszawa, 16 kwietnia 2013r

Jego Eminencja,
Kardynał Kazimierz Nycz,
Arcybiskup Metropolita Warszawski

Do wiadomości:

Jego Eminencja,
Abp Celestino Migliore
Nuncjusz Apostolski

Czcigodny Księże Kardynale,

Wydarzenia związane z abdykacją Benedykta XVI oraz wyborem na papieża, Franciszka i jego apel o większą solidarność wśród katolików, zmotywowały mnie by nie poddawać się w swoich przeciwnościach i zwrócić się do Eminencji o błogosławieństwo dla mnie i mojej rodziny oraz każde możliwe wsparcie. Przedkładam w dołączonym do niniejszego listu załączniku, własne doświadczenia, gorycz i poczucie opuszczenia. Szukałem zrozumienia u Biskupa Płockiego, w instytucjach związanych z Kościołem katolickim na terenie naszej Archidiecezji, czy u niektórych księży proboszczów w obrębie ich kanonicznej parafii. Spotkałem się z wyrachowaniem, a najczęściej z brakiem jakiejkolwiek odpowiedzi.

Mam wrażenie, że nie jestem odosobnionym przypadkiem okazanego braku wrażliwości, i że wierni Kościoła w Polsce, zostają coraz bardziej pozostawiani przez swych pasterzy. Opuszczeni i wystawieni tym samym na pastwę finansowo-politycznym kombinatorom, skrywającym się pod maską walki o prawa człowieka, dobrobyt państwa i narodu, równouprawnienie kobiet, itp. Życzył bym sobie, by choć kapłani, którzy zajmują się nauką społeczną Kościoła, to pogłębiające się wyalienowanie duchowieństwa, w końcu dostrzegli.

Bo chyba nikt już nie zaprzeczy, że polska gościnność, umiłowanie wolności i słowiańska ufność; została podstępnie wykorzystana do narzucenia nam zdemoralizowanej kultury i grabieży wypracowanego przez powojenne pokolenie majątku narodowego. Jesteśmy przy tym skłócani przez polskojęzyczne ośrodki kształtowania opinii, i to zarówno pomiędzy sobą, jak i z naszymi sąsiadami; a szczególnie z narodami zza wschodniej granicy, które przecież włącznie z Rosją, zostały obrabowane przez ten sam międzynarodowy kapitał spekulacyjny i stojących za nim tych samych ludzi. Nadszedł czas, byśmy jako ludzie Kościoła, mężnie dali świadectwo wiary, demistyfikując antyludzki system i stojące za nim ośrodki.

Zażenowany jestem, iż to ja poruszam ten temat, a nie ktoś o utrwalonej pozycji społecznej, nienagannym wykształceniu klasycznym i nieskazitelnej szlachetności. Gdy jednak jako pojedyncza osoba, chcąc dać świadectwo prawdzie i sprawiedliwości, straciłem wszelkie dobra i stałem się bezsilny – ja , tak jak niegdyś, gdy ów tracący swe zbiory rolnik zwrócił się do premiera, pytam Księdza Kardynała – jak dalej żyć..? Jak żyć, by z jednej strony zachować posłuszeństwo dla Biskupa miejsca i erygowanego przez niego Kapłana w parafii, a z drugiej, widząc kapitulanctwo tych duchownych wobec osób wpływowych i władzy świeckiej – a tym samym pozostawianie samym sobie ludzi ubogich i krzywdzonych – nie zwątpić i nie okazać im pogardy, jako należnej współczesnym faryzeuszom…

A co można powiedzieć, gdy jakże często widzi się publicznie okazywane przez wielu kapłanów nieposłuszeństwo Papieżowi w takich kwestiach, jak posługa świeckich szafarzy i inne przejawy braku czci dla Komunii św., zanikanie krzyża na ołtarzu, czy lekceważenie przepisów liturgicznych; nie wspominając o trudnościach stwarzanych wobec wiernych, darzących szczególną miłością Mszę w rycie trydenckim. Jeszcze chwila, a w powszechnym odczuciu różnica pomiędzy naszym Kościołem, a protestanckim zborem, czy jakąś inną ludzką instytucją, stanie się niezauważalna

Pytam Eminencję dalej; czy jest to godziwe i Boże, aby być posłusznym strukturom państwa polskiego? Można by tu przytoczyć wiele argumentów, ale nawet patrząc na to, co zrobiono z moją – tradycyjną i wielodzietną rodziną – rodzą się słuszne wątpliwości; czy to jeszcze państwo, czy już wyzuta ze sprawiedliwości zbójnicka banda i nieprzyjaciele Boga, człowieka i rodziny. Czy nasze państwo poprzez zbiór zasad współżycia społecznego, wielość przepisów, nakazów i zakazów, służy jeszcze swojemu Narodowi, czy jest już tylko ślepym wykonawcą nieokreślonej z imienia i nazwiska grupy, sprawującej ogólnoświatową władzę w nowym, faszystowskim porządku zniewolenia neokolonialnego..? A jeżeli tak jest – a osobiście skłaniam się ku temu – to czy katolik, który chce naśladować Chrystusa; nie naraża się na zaprzaństwo, godząc się na serwowane mu podstępnie globalne oszustwa, fałszowanie tradycyjnych pojęć, czy coraz bardziej zniewalając go przymusem prawnym..?!

W kontekście tak postrzeganej rzeczywistości, czy nasze posłuszeństwo wobec tej władzy, nie jest jedną wielką hipokryzją?! Czy nie pozbawiamy się godności dzieci Boga, drżąc ze strachu, przed marionetkową sitwą, która w swej masie politycznej i kadrach administrujących instytucjami, wydaje się być, li tylko najemnikiem tej nieokreślonej grupy. Bo cóż to za władza, która zrzeka się prawa do emisji pieniądza przez Naród, cedując to prawo w ręce lichwiarzy, którzy w każdej chwili i w każdym wybranym przez siebie miejscu na świecie, mogą wywołać dzięki temu sztuczny kryzys odbierając nam resztki własności…

Czy przez brak stanowiska Kościoła, pomimo konfliktu sumienia mam być posłusznym tej grupie jako władzy prawowitej, czy też Kościół powinien zrewidować swoje stanowisko – wyrzekając się niestety, otrzymywanych od tej grupy dóbr – i stwierdzić, że nasza pobłażliwość, to ciężki grzech przeciw sprawiedliwości i nie wolno się temu bezczynnie przyglądać. Wydaje mi się, że nie od dziś, Kościół to dostrzega, ale w moim odczuciu, w zbyt wielu przestrzeniach kierujemy się duchem tego świata. Dbanie o wizerunek medialny, zarządzania organizacyjne i finansowe na wzór międzynarodowych korporacji, reklamy na frontach świątyń i tablice z podziękowaniem za „unijne” pieniądze… Zostały chyba przekroczone granice tolerancji dla zła. Tak dalej postępując, nie czynimy Ziemi przyjaznej ludziom i poddanej Jezusowi Chrystusowi Królowi Wszechświata, ale oddajemy ją ze strachu w posiadanie diabłu(apokaliptycznej Bestii..?).

Znam dziesiątki osób, podobnie myślących do mnie. Jesteśmy tą sytuacją przerażeni, ale nie wątpimy w ostateczne zwycięstwo, tym bardziej, że jako Polacy, pokładamy niezachwianą nadzieję w Maryi, naszej Królowej. Wzbiera w nas gniew, ale przede wszystkim pragniemy dać świadectwo naszej wiary i przywiązania do Kościoła, choćby wmawiano nam, że trwamy w superstitio malefica („zbrodniczym przesądzie”), ściganym z mocy prawa i kosztowało by to, prześladowanie i krew. Proszę więc, aby Eminencja ex cathedra wyjaśnił nast. kwestie:

– czy Kościół przyzwala na lichwę, a jeżeli nie, to jaką karę nakłada dla jej sprawców

– jakie jest stanowisko Kościoła w sprawie obecnego systemu finansowego, szczególnie w przedmiocie dotyczącym kreowania dłużnych pieniędzy, które są emitowane przez banki, jako środki rozliczeniowe wymienialne na pieniądz

– jakie jest stanowisko Kościoła, co do zasad i celów emisji pieniądza oraz prawa własności do nowo emitowanych środków płatniczych

– jest rzeczą oczywistą, że wojna w Iraku i Afganistanie, w których uczestniczy(ło) Wojsko Polskie, nie jest obroną konieczną, lecz wojną niesprawiedliwą i zaborczą, prowadzoną w celu ustanowienia Nowego Porządku Świata. Jakie jest w tej kwestii stanowisko Kościoła.

Eminencjo,

Na nic się zda dalsze trwanie w kłamstwie. Tylko my, ludzie Kościoła, jesteśmy w stanie przywrócić pokój i obfitość dóbr dla każdego. Zarówno dla głodującej Afryki i innych państw trzeciego świata, jak i na naszym, ojczystym skrawku ziemi. Choć możnym tego świata, wydawać się może, że już tylko krok dzieli ich, od zapanowania nad nami, to światem, tak naprawdę rządzi idea i tylko idea, oparta na Drodze, Prawdzie i Życiu, może ten świat ocalić – to cytowane z pamięci słowa bp. Stanisława Wielgusa, wygłoszone w kilka miesięcy po nominacji na biskupa płockiego, w Warszawie. Ten biskup, zapłacił straszliwą cenę, za swą bezkompromisowość, i to jeszcze, jak na ironię odsądzony od czci, przez środowiska mieniące się jako ultrakatolickie.

By jednak ten świat ocalić, nie widać innej drogi, niż powrót do prawdziwości naszej wiary w życiu społecznym. Wmawianie nam, że mamy wpływ na bieżącą politykę i zachęta do uczestnictwa pod karą grzechu w powszechnych wyborach, może okazać się namawianiem do złego. Dopóki nie nazwiemy po imieniu i nie zechcemy zmienić całego zatrutego krwiobiegu, jakim jest lichwiarski system ekonomiczny, wszelka przejawiana aktywność polityczna, kończy się na… współpracy ze zbrodniczym systemem.

Potrzeba odwagi Kościoła, by zwolnić nasze sumienia z obowiązku uznawania zasadności spłaty zadłużenia w wymiarze narodowym, jak i w ogromnej większości, indywidualnym. Pętla tego zadłużenia, jest bowiem długiem rzekomym. Dług ten powstał na fundamencie diabolicznego podstępu i oszustwa finansistów, poprzez dublowanie przez bank prawa własności do tych samych pieniędzy wykreowanych na użytek wytwórcy. Pomimo nawet tak tragicznej sytuacji, Kościół ma wiele nie wykorzystywanych narzędzi, którymi mógłby wspierać wykluczane grupy społeczne, z których z niezrozumiałych dla mnie powodów nie korzysta.

Proszę Eminencję, o każde możliwe wsparcie dla nas. Jako że nie mam stałego miejsca pobytu, pozostawiam do siebie kontakt mailowy i telefoniczny. Prowadzę również niewielki i dość skromny blog: rodowcy.pl; na którym w miarę możliwości, będę pisał i promował wszystkie poruszone w liście kwestie.

Marian Brudzyński

źródło:

Do lepszego zrozumienia, na czym polega lichwa bankierska zachęcam do przeczytania cyklu artykułów o kreacji pieniądza-długu:

Komentarze z facebook'a:

Komentarze

Dodaj komentarz

Adres email nie będzie publikowany.Wymagane pola są oznaczone *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>