Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Psychuszki dla Umiłowanych Przywódców

Psychuszki dla Umiłowanych Przywódców

Trzeba przyznać, że teksty Stanisława Michalkiewicza doskonale obrazują naszą rzeczywistość. Poniżej kolejny zestaw ciekawych obserwacji.

W ostatnich dniach, dzięki Umiłowanym Przywódcom, którzy w Sejmie stworzyli pozory legalności dla obrabowania obywateli, Zakład Ubezpieczeń Społecznych przelał sobie z kont Otwartych Funduszy Emerytalnych 153 miliardy złotych. Wprawdzie pan prezydent, który to swoim podpisem zatwierdził, dla zachowania pozorów skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, ale – jak sam zauważył – „nie sądzi by Trybunał zakwestionował istotę ustawy”. No pewnie, gdzieżby się tam odważył, skoro wiadomo, że padł rozkaz, by „ratować budżet”? Ciekawe, że chociaż ZUS przejął 153 miliardy, dług publiczny zmniejszył się tylko o 134 miliardy. Gdzie się podziało 19 miliardów? Zazwyczaj bardzo pewna siebie i elokwentna, posągowa pani Małgorzata Kidawa-Błońska nie tylko nie potrafiła wyjaśnić tej zagadki, ale sprawiała wrażenie, jakby zapomniała języka w gębie.

Ale bo też są sprawy, o których bezpieczniej jest nie wiedzieć, pamiętając o rosyjskim przysłowiu, że „kto nie wie, ten śpi w poduchach, a kto wie, tego wiodą w łańcuchach”. Więc jak tam było tak tam było; zawsze jakoś było, bo jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było – mawiał dobry wojak Szwejk. Skoro zniknęło bez śladu 15 milionów dolarów napiwku, jaki CIA wypłaciła tubylczym razwiedczykom za usługi kuplerskie i stanie na świecy w Kiejkutach, to dlaczego nie miałoby zniknąć 19 miliardów złotych, zwłaszcza, że rozpoczęła się kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego?

Więc chociaż dzięki pozorom legalności dług publiczny zmniejszył się o 134 miliardy, to i tak w najbardziej optymistycznej wersji już przekroczył bilion złotych, a według wersji prawdziwszej – ok. 200 procent Produktu Krajowego Brutto, czyli około 3 biliony 400 miliardów. Jaki jest naprawdę – tego chyba nikt dokładnie nie wie, ale przynajmniej znane są koszty jego obsługi. W ciągu ostatnich 6 lat wzrosły one o 100 procent: w 2008 r. wyniosły 25,1 mld zł, w 2009 – 32,2 mld, w 2010 – 34,1 mld, w 2011 – 38,4 mld, w 2012 – 43 mld, w 2013 – ponad 50 mld. W ustawie budżetowej na rok bieżący Umiłowani Przywódcy wprawdzie zaklepali tylko 36 mld, ale już teraz, tzn. – 3 lutego, zegar długu publicznego pokazuje, że koszty obsługi długu dochodzą do 52 miliardów. Dla porównania – za 38 mld zł można by wybudować 900 km autostrady, zaś nasza niezwyciężona armia ma być zmodernizowana do ostatniego guzika kosztem 130 mld, czyli kosztem zaledwie 2,5 krotnej wysokości aktualnych kosztów obsługi długu publicznego. Tak to wygląda.

Tymczasem kampania wyborcza już się rozpoczęła, więc zgodnie z przewidywaniami, amok gwałtownie narasta. Wszystko wskazuje na to, że ogniskiem epidemii jest Sejm. Oto pan premier Tusk wśród innych obietnic, m.in. po 10 tys. dla „młodych”, zapowiedział też ufundowanie podręcznika dla pierwszoklasistów. Natychmiast został przelicytowany przez dziwnie osobliwą trzódkę posła Palikota, która domaga się darmowego podręcznika dla uczniów podstawówek, gimnazjów i liceów oraz ciepłe posiłki. O piwie, czy pół litrze do tego posiłku jeszcze nie mówią, ale przecież kampania dopiero się zaczyna, więc nie można tak od razu wystrzelać całej amunicji. Środki na te wszystkie dobrodziejstwa mają się znaleźć z likwidacji nauki religii w szkołach.

Oczywiście rząd nie pozostał dłużny i pani Joanna Dębek z Ministerstwa Edukacji oznajmiła, że prace nad tym podręcznikiem już trwają – co z kolei szalenie niepokoi panią poślicę Małgorzatę Prokop-Paczkowską z trzódki dziwnie osobliwej – czy w tym podręczniku będzie aby należycie zabezpieczona linia genderactwa, a konkretnie – czy będzie tam wyraźnie napisane, że dziewczynki mogą być kosmonautami, a chłopcy – pielęgniarkami. Jak powiadają Rosjanie, „każdy durak po swojemu s uma schodit”. Widać tedy wyraźnie, że amok – swoją drogą – ale pacjenci próbują też – jak to za pierwszej komuny ujął Józef Ozga-Michalski – „uwędzić swoje półgęski ideowe”. Czyż nie są to „osoby stwarzające zagrożenie”, które na podstawie „lex Trynkiewicz” powinny być izolowane w psychuszce w Gostyninie?

Stanisław Michalkiewicz

źródło: http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3023

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: