Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Kazanie patriotyczne – Prudnik – 11.11.2013

Kazanie patriotyczne – Prudnik – 11.11.2013

bł. karolina kózkównaStanowcze spojrzenie, lekko zaciśnięte usta, z twarzy bije zdecydowanie, odwaga, gotowość do poświęceń i siła woli. To krótka charakterystyka wyglądu młodej Polki – błogosławionej Karoliny Kózkówny. Prosta, a zarazem niezwykła dziewczyna z okolic Tarnowa.

Tak się składa, że Święto Niepodległości przeżywamy dzisiaj z relikwiami, czyli szczątkami doczesnymi bł. Karoliny.

Poniosła śmierć męczeńską niedługo po wybuchu pierwszej wojny światowej. 10 listopada 1914 Rosjanie zajęli Tarnów, a potem posuwali się na zachód. 18 listopada do domu rodziny Kózków, w Wał Rudzie niedaleko Tarnowa, wtargnął rosyjski żołnierz, który pytał, gdzie są Austriacy. Gdy Karolina i jej ojciec odpowiedzieli, że nie wiedzą, żołnierz wyprowadził ich na zewnątrz. Po wyjściu skierowali się do lasu. Tam żołnierz kazał ojcu wrócić do domu.

Żołnierz chciał dziewczynę zgwałcić. Jej opór tak go rozwścieczył, że zaczął na oślep siec szablą – uderzył ją w głowę, rękę, nogę, obojczyk, aż w końcu w szyję, co spowodowało śmierć. Dopiero 4 grudnia mieszkaniec Wał Rudy natknął się na ciało dziewczyny na skraju lasu.

Karolina mogła ocalić życie, gdyby uległa żołnierzowi. Tak się nie stało. Kim była? Jaka była jej duchowa sylwetka?

Urodzoną w 1898 roku Karolinę Kózkę nazywali znajomi „gwiazdą ludu”, „prawdziwym aniołem”, „pierwszą duszą do nieba”. Prawie codziennie przyjmowała Komunię Świętą. Miała wielkie nabożeństwo do Męki Pańskiej, odprawiała Drogę Krzyżową, każdy dzień poświęcała Chrystusowi i Jego Matce. Była czcicielką Najświętszego Serca Jezusa. Była gorliwa w modlitwie, nauce i pracy. Pomagała potrzebującym. Mówili o niej „urodzona katechetka”, bo znakomicie potrafiła wyjaśniać prawdy wiary nie tylko rówieśnikom, ale też starszym. Należała do Apostolstwa Modlitwy, Bractwa Wstrzemięźliwości i Żywego Różańca. Pomagała w prowadzeniu biblioteki swemu niezwykle religijnemu wujowi Franciszkowi Borzęckiemu, który przez pewien czas był jej duchowym przewodnikiem.

Bł. Karolina szczególnie umiłowała cnotę czystości. Ci, którzy ją znali, twierdzili: by zachować czystość, czuwała nad sobą. Często się spowiadała, odmawiała codziennie różaniec i inne modlitwy, byle tylko zachować niewinność. Dzięki temu, mając 16 lat, pozostała nietknięta. Nie złamał jej nawet uzbrojony rosyjski żołnierz. Męczeńska śmierć zwieńczyła jej niesamowite życie. Dziś odbiera wieczną nagrodę w niebie.

Nasza Ojczyzna może być dumna z bł. Karoliny, która nie wahała się oddać życia za wartości, które wyznawała, za Boga i Honor. Nasza Ojczyzna jest dumna z ogromnego orszaku swoich synów i córek, które zrodziła dla nieba!

Pamiętnego dnia 11 listopada 1918 r. księżna Maria Lubomirska w swoim pamiętniku zapisała: „Dzień dzisiejszy należy do historycznych, do niezapomnianych, do weselnych, do triumfalnych. Jesteśmy wolni! Jesteśmy panami u siebie! (..) Gdy dziś wyszłam na miasto, ulica wydawała mi się rozśpiewana, młoda, rozkołysana poczuciem wolności”.

Rok 1918 był rokiem bardzo radosnym – gdy po 123 latach Polska – tak bardzo okaleczona i zakrwawiona znów „stanęła na własnych nogach”. Podobnie radosny był rok 1945, gdy po miażdżącym doświadczeniu II wojny światowej nad Polską znów zakrólował orzeł biały. Tylko jakiś dziwny – bo bez atrybutów władzy. I chyba słusznie, bo nie on tu strzegł naszych spraw – lecz sierp z młotem i gwiazdą. Do dziś ciągnie się mroczna przeszłość lat powojennych. Wreszcie przyszedł rok 1989 gdy znów wrócił oddech wolności. Choć nie obyło się bez ofiar: górnicy z Wujka, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, czy jeszcze inni, których losów nie znamy.

Cała historia naszego zmagania się o niepodległość wypełniona jest tysiącami bohaterów, którzy oddali swe życie za naszą dzisiejszą wolność. Ich prochy rozsiane są po wielu zakątkach – na naszej ojczystej ziemi oraz na wschodzie: Katyniu, Ostaszkowie, Charkowie czy wielu innych. To właśnie tym bohaterom oddajemy dziś cześć i należny szacunek. Nie wolno nam myśląc o przyszłości, odciąć się od przeszłości.

Dzisiejszy dzień skłania nas także do zastanowienia się: jak dzisiaj wygląda sytuacja w naszej Ojczyźnie? Dlaczego tak trudno się żyje? Dlaczego tylu rodaków musi opuszczać swoje rodziny? Dlaczego najwyższa władza zamiast zajmować się problemami Ojczyzny, zajmuje się swoimi sprawami? Dlaczego szerzy się egoizm, a nie miłość? Dlaczego nasza Ojczyzna traci swój blask? Dlaczego Bóg na to pozwala? Różne pytania przychodzą nam dzisiaj do głowy…

Po katastrofie terrorystycznej w Stanach Zjednoczonych 11.09.2001 córce amerykańskiego pastora Billy Grahama – w wywiadzie telewizyjnym postawiono pytanie:

„Jak Bóg mógł pozwolić na coś takiego?”

Odpowiedziała:

„Jestem przekonana, że Bóg jest do głębi zasmucony z tego powodu, podobnie jak i my, ale od wielu już lat mówimy Bogu, żeby wyniósł się z naszych szkół, z naszych rządów oraz z naszego życia, a ponieważ jest dżentelmenem, jestem przekonana, że w milczeniu wycofał się. Jak możemy się spodziewać, że Bóg udzieli nam swojego błogosławieństwa i ochroni nas, skoro my żądamy, aby On zostawił nas w spokoju? Zobaczmy; myślę, że zaczęło się to wówczas, kiedy Madeline Murray O`Hare narzekała nie chcąc żadnych modlitw w naszych szkołach, a my powiedzieliśmy OK. Potem ktoś powiedział, żeby lepiej nie czytali Biblii w szkole, Biblii, która mówi: nie zabijaj, nie kradnij, kochaj swego bliźniego jak siebie samego. A my powiedzieliśmy OK. (…)

Następnie ktoś powiedział; pozwólmy naszym córkom na aborcję, jeśli chcą. Nawet nie muszą o tym mówić swoim rodzicom. A my powiedzieliśmy OK. (…)

Po czym niektórzy z wyższych urzędników powiedzieli, że to nieważne co robimy prywatnie, dopóki wykonujemy naszą pracę. Zgadzając się z nimi, powiedzieliśmy że nie obchodzi mnie to, co ktoś, łącznie z

prezydentem, robi prywatnie (…).

Po czym przemysł rozrywkowy rozpoczął produkcję widowisk TV i filmów promujących przemoc, profanację, seks. Rozpoczął nagrania muzyki zachęcającej do narkotyków, zabójstwa, samobójstwa oraz satanizmu.

My powiedzieliśmy, że to tylko rozrywka, to nie ma żadnych szkodliwych skutków, w każdym bądź razie nikt nie traktował tego poważnie, więc idziemy do przodu.

Teraz pytamy siebie, dlaczego nasze dzieci nie mają sumienia, dlaczego nie wiedzą, co jest dobre, a co złe (…)

(…)ZBIERAMY TO, CO ZASIALIŚMY.”

Trudne słowa powiedziała córka amerykańskiego pastora. Niestety jeśli się głębiej zastanowimy, to odnoszą się one także do naszej Ojczyzny…

To smutne, jak proste jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się, dlaczego świat zmierza do piekła. To smutne, jak bardzo wierzymy w to, co napisane jest w gazetach, a poddajemy w wątpliwość to, co mówi Biblia.

To smutne, jak bardzo każdy chce iść do nieba, pod warunkiem, że nie będzie musiał wierzyć, myśleć, mówić ani też czynić to co naucza Jezus. To smutne, jak ktoś może powiedzieć: Wierzę w Boga; i nadal iść za złem.

To smutne, jak wiadomości sprośne, bezwstydne, pikantne i wulgarne swobodnie przenoszą się między ludźmi, w cyberprzestrzeni, lecz publiczna dyskusja o Bogu w szkole, miejscach pracy, państwie jest tłumiona. To wszystko wpływa na sytuację w naszej Ojczyźnie…Co powiedzieli by nasi narodowi bohaterzy, gdyby mieli taką możliwość?…

Chrystus nie może wiecznie pukać do parlamentu naszego kraju, nie może stać przed drzwiami i czekać. Rządzący i każdy z nas musi liczyć się z prawem Bożym i prawem naturalnym.

Co my zwyczajni obywatele możemy zrobić dla naszej Ojczyzny?

15 czerwca 2011 r ruszyła Krucjata Różańcowa za naszą Ojczyznę – wystarczy odmawiać codziennie 1 dziesiątkę różańca. Może myślimy: co to da? czy to pomoże?

Popatrzmy na Węgrów, którzy rozpoczęli podobną Krucjatę w chwili, gdy byli na krawędzi przepaści ekonomicznej, finansowej, społecznej i kulturowej w wyniku kilkunastoletnich rządów lewicowych. Węgrzy przypomnieli słowa kard. Mindszentego, który jeszcze w latach 40-ch powiedział, że jeśli znajdzie się milion Węgrów, którzy będą się modlić, będzie on spokojny o przyszłość narodu. Milion modlących się – to 10% populacji Węgier.

Prymas Węgier ks. kard. Peter Erdó, już w 2006 r. powiedział, że liczba modlących się w intencji narodu węgierskiego, wynosi milion osób. W tej chwili Episkopat Węgier mówi o 1,5 mln. modlących się Węgrów. Dzięki tej inicjatywie nastąpił tzw. „cud węgierski”. Do władzy doszedł Viktor Orban, który uzyskał w wyborach 68% głosów i zaczął przeprowadzać reformy, o których my możemy tylko marzyć. Natychmiast wprowadzono do konstytucji preambułę, zawierającą odwołanie do Boga: „Boże, błogosław Węgry”. Wpisano do Konstytucji ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Wprowadza się korzystne reformy. Węgry przeżywają obecnie rozkwit… Jak widać – modlitwa 1,5 mln Węgrów owocuje!

Bracia i Siostry! Synowie i Córki Polskiej Ziemi!

Módlmy się, a przyjdą czasy, kiedy zbrodniarze odpowiedzą za swoje zbrodnie. Przyjdą czasy, że kłamcy i oszczercy, dający obietnice bez pokrycia zdadzą sprawę z każdego wypowiedzianego słowa. Przyjdą czasy, że rządy będą praworządne i sprawiedliwe, że politycy będą dbali nie tylko o swoje posady i partie. Przyjdą czasy, że zbrodniarz nie będzie się utożsamiał z ofiarą, a sprzedawca narodu uważał za jego dobroczyńcę. Przyjdzie czas, że otrzymujący od narodu władzę, będą o ten naród dbali i troszczyli się.

Wołajmy, więc szczególnie dziś do Boga

słowami ks. Cezarego Bodzona:

„Przed Twe ołtarze zanosim błaganie,

Ojczyznę wolną”:

Wolną od przemocy,

Wolną od zabijania nienarodzonych dzieci

Wolną od braku poszanowania przykazań Boskich

Wolną od nieuczciwych polityków

Wolną od złodziei i oszustów

Wolną od zakłamania i fałszywych obietnic bez pokrycia składanych przez władze

Wolną od afer

Wolną od biedy i wyzysku

Wolną od naśmiewania się z wiary i Kościoła

Wolną od zakłamanych mediów

„Racz nam wrócić Panie”!

Amen.

ks. Grzegorz Bławicki

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: