Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Dyskomfort sędziego Tulei

Dyskomfort sędziego Tulei

Od paru tygodni w Polsce jest głośno o sędzim Igorze Tulei, który pracując w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotów już dwa razy „zasłynął” z kontrowersyjnych komentarzy wygłoszonych w czasie orzekania zasądzonych wyroków:

Pierwszy przypadek miał miejsce w 2011 roku, w sprawie Rafała S. pseudonim „Szkatuła”, jednego z najgroźniejszych warszawskich gangsterów. Akt oskarżenia przeciwko Rafałowi S. obejmował aż 12 zarzutów. Najpoważniejszy dotyczył kierowania gangiem. Oprócz tego oskarżony był m.in. za handel heroiną, kradzieże aut czy rozboje.Dwa dni przed wyrokiem obrońca gangstera zaproponował dla swojego klienta pięć i pół roku więzienia oraz 10 tys. zł grzywny. Rafał S. miał dobrowolnie poddać się karze. Na tak łagodną karę przystał prokurator. A sędzia Warszawskiego Sądu Okręgowego Igor Tuleya potwierdził wydanym wyrokiem.

Więcej

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/sedzia-tuleya-igor-tuleya-kim-jest-co-osiagnal-cv-sedziego-igora-tulei-skazal-i-pochwalil-gangstera-_299849.html

W  trakcie uzasadniania wymiaru kary Tuleya naraził się kontrowersyjną wypowiedzią. Tłumaczył, że zaproponowane przez „Szkatułę” rozwiązanie jest lepsze niż czasochłonne procesy. Ale największe oburzenie wywołała pochwała, jakiej gangster doczekał się z ust sędziego. – Pan oskarżony, tak jak kierował grupą przestępczą, tak i zakończył własny proces karny, szybko i bez niepotrzebnych słów- wygłosił na sali sądowej Tuleya. I wywołał mnóstwo komentarzy.

Więcej

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/sedzia-tuleya-igor-tuleya-kim-jest-co-osiagnal-cv-sedziego-igora-tulei-skazal-i-pochwalil-gangstera-_299849.html

Drugi przypadek miał miejsce w 2013 roku w czasie ogłaszania wyroku na skorumpowanego lekarza Mirosława G. Sędzia Tuleya przełknąwszy gorzką pigułkę, jaką była konieczność wydania wyroku skazującego, wygłosił długie oświadczenie o złu IV RP i jej – jak to określił – stalinowskich służbach specjalnych. Podważając tym samym zgromadzony materiał dowodowy.

Protest

Wypowiedź sędziego oburzyła Żołnierzy Armii Krajowej i Więźniów Politycznych, którzy na własnej skórze doświadczyli stalinowskich metod przesłuchań. Prokuratura wyraziła zdumienie polityczną aktywnością sędziego. Tuleya dokonał, w oczach salonu, mistrzostwa świata, a raczej ustanowił rekord III RP. Skazał bowiem za korupcję osobnika wyśledzonego przez CBA, ale w gruncie rzeczy na ławie oskarżonych postawił Centralne Biuro Antykorupcyjne, a de facto Prawo i Sprawiedliwość. Cóż, ktoś tu może powiedzieć, że wykonał zadanie. W mediach mało lub prawie w ogóle nie ma informacji o skazaniu za branie łapówek ikony salonu. Jest za to nieustający bełkot o stalinowskich metodach CBA i prześladowanych ofiarach IV RP. Osiągnięto Himalaje obłudy i hipokryzji. Kłamstwo nie jest już dyskretnie sączone, a leje się z telewizorni hektolitrami.

Były szef CBA Mariusz Kamiński i byli wiceszefowie Biura złożą dziś wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego Igora Tulei. Ich zdaniem Tuleya złamał zasady etyki sędziowskiej stawiając m.in. CBA zarzuty o stosowanie „metod zbrodniczych”.

Swoi za swoim

Krajowa Rada Sądownictwa wsparła sędziego Tuleyę w imię solidarności zawodowej, jednak medialny przekaz mówiący o stanięciu murem za kontrowersyjnym sędziom okazał się nieprawdziwy. Profesor Krystyna Pawłowicz, doktor habilitowany nauk prawnych i była sędzia Trybunału Stanu, jest członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Brała udział w posiedzeniu, na którym poruszono sprawę sędziego jego skandalicznego uzasadnienia wyroku skazującego doktora Mirosława G.

– Podczas posiedzenia Rady dominowały emocje i jakiekolwiek prawne argumenty nie trafiały do osób broniących sędziego Igora Tuleyę – mówi portalowi Niezależna.pl profesor Pawłowicz, która podkreśla, iż mówienie, że Rada „stanęła murem za sędzią Igorem Tuleją” jest nadużyciem, skoro przeciwko głosował nawet jej przewodniczący.

– Zwracałam uwagę, że ta uchwała jest wyrazem źle pojętej solidarności zawodowej. Pycha środowiska sędziowskiego jest jednak ogromna. I jakąkolwiek krytykę odbiera jako atak. Dlatego wymiar sprawiedliwości ma teraz twarz sędziego Milewskiego i sędziego Tulei – dodaje K. Pawłowicz.

W całej sprawie pozostał już tylko wisienka na torcie, czerwony salon trzyma się razem, matka sędziego Igora Tulei przez długie lata była pracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

Mama sędziego, który zasłynął porównaniem metod CBA do metod stalinowskich, pracowała przez lata jako funkcjonariuszka Służby Bezpieczeństwa – informuje Cezary Gmyz w Tygodniku Lisickiego. Akta Lucyny Tulei przechowywane są w IPN pod sygnaturami IPN BU 0604/116 oraz IPN BU 001102/959.

Igor Tuleya pochodzi z rodziny resortowej. Jego matka Lucyna Tuleya najpierw w latach 1960-71 pracowała w Milicji Obywatelskiej w Łodzi w wydziale kryminalnym, a potem do 1988 r. służyła jako funkcjonariuszka Służby Bezpieczeństwa w Biurze B Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Do zadań tej struktury należała inwigilacja, a konkretnie śledzenie przedstawicieli m.in. opozycji czy dyplomatów. Lucyna Tuleya, jak funkcjonariuszka bezpieki została objęta ustawą dezubekizacyjną, na mocy której obcięto jej emeryturę za 17 lat służby w organach bezpieczeństwa.

I nawet nie było by w tym nic skandalicznego, gdyby nie ten drobiazg, że jej syn orzeka także w sprawach lustracyjnych.

A to oznacza, zdaniem Wiesława Johanna, byłego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, adwokata, który w czasie PRL bronił opozycjonistów, że z powodu takich powiązań rodzinnych sędzia powinien wyłączyć się z orzekania w sprawach lustracyjnych. – Obowiązuje bowiem zasada iudex suspectus, która dopuszcza możliwość wyłączenia się z orzekania, jeśli mogą zachodzić wątpliwości co do bezstronności sędziego – mówi Johann.

Cóż to za niesłychany dyskomfort – wydać wyrok, z którym się jako człowiek głęboko nie zgadza, co więcej – gdy jest świadomy, że skazując doktora G., leje wodę na wiadomy młyn.

Pocieszenie sędziego i salonu

Może pocieszyć się, że nie jest w swoim cierpieniu samotny. Przed nim byli inni. Przekonani do szpiku kości o zbrodniczości PiS i jego kaczystowskich przywódców. Zobowiązani do unieszkodliwiania ich raz na zawsze. A nie podołali!

Jakże musiała cierpieć Julia Pitera, mogąc udowodnić jedną tylko zbrodnię, w postaci nielegalnego zakupu dorsza (sztuk jeden), jak bolały serca prokuratorów, którzy umarzali postępowania przeciw Zbigniewowi Ziobrze, ilu sędziom drżał głos, gdy za nic nie mogli skazać Antoniego Macierewicza. A jak oberwał poseł Andrzej Czuma, kiedy nie znalazł śladów nacisków. Inna sprawa, że potem został zaproszony na parę rozmów i zdanie zmienił. Gdybym miał charakter frontmana PO, napisałbym o stalinowskich metodach, które skłoniły dzielnego opozycjonistę nieomal jak Nikołaja Jeżowa do zmiany zdania. Przypomnę: Jeżow, główny reżyser wielkiej czystki w ZSRS, sam skazywany w jej trakcie – na sali sądowej odwołał swoje zeznania, ale po krótkiej „roboczej” przerwie w sesji, przyznał się do wszystkiego, dorzucił jeszcze trochę i zażądał dla siebie najwyższego wymiaru kary.

Różnice między stalinizmem a

A skoro o metodach stalinowskich mowa, jest w pewnej znakomitej „Gazecie” mnóstwo redaktorów, którzy od własnych rodziców i krewnych powinni wiedzieć, na czym polegał stalinizm – czyż nie mogliby opowiedzieć o tym na jej łamach? A czytelnik pojąłby, że istnieją drobne różnice między utopieniem laptopa Ziobry a wykończeniem przywódcy francuskich komunistów Maurice’a Thoreza podczas rejsu wypoczynkowego w ZSRS, między zrywaniem nad ranem z łóżek podejrzanych o korupcję a zrywaniem paznokci obywatelom, którzy nawet nie wiedzieli, do czego mają się przyznać, między legalnymi prowokacjami policyjnymi a prowokacjami, po których miliony ludzi szły do piachu.

Podsumowanie

Zaiste zarzucać nieszczęsnemu sędziemu, że nie wytrzymał, że wygarnął jak z tulei to straszliwe okrucieństwo. Przecież nie każdy w ekstremalnej sytuacji zawieszony między prawem a lewem, pomiędzy oczekiwaniami politycznymi a kodeksem karnym, potrafi zachować umiar, powściągliwość i przyzwoitość. Jak bohater opowieści Jerzego Szaniawskiego Tutka. Profesor Tutka!

Sprawę nocnych przesłuchań wyjaśnił Maciej Wąsik wiceszef CBA:

Dlaczego przesłuchiwaliście nocą?

– To jest normalny tryb pracy organów ścigania. Szczególnie w tzw. okresie międzyaresztowym, czyli od zatrzymania osoby do posiedzenia aresztowego. Prokuratura planowała wniosek o areszt – zresztą sąd się do tego ostatecznie przychylił. W tym krótkim czasie zatrzymania (na 48 godzin) trzeba było wykonać mnóstwo czynności procesowych. Wiele osób dawało temu lekarzowi łapówki. Konieczne było przesłuchanie wszystkich w ciągu dwóch dób. Po przywiezieniu tych osób do Warszawy zamiast straszyć je spędzeniem nocy na dołku, proponowaliśmy szybkie przesłuchanie i odwiezienie na dworzec lub do domu. I tak też się działo.

Bez nocnych przesłuchań, funkcjonariusze nie zdążyliby z przeprowadzeniem wszystkich czynności?

Dokładnie tak. Pamiętajmy też, że nie chodziło o świadków, ale podejrzanych, czyli ludzi, którzy korumpowali doktora G. Musieliśmy ich zatrzymać, przewieźć, przesłuchać – by przygotować sądowi materiał do wniosku o areszt. Takie zadanie zostało nam postawione. Jakoś zapomina się, że to śledztwo nie było prowadzone przez nas, ale przez prokuraturę. Jednym z zarzutów było zabójstwo, a w takim przypadku postępowanie nie może być powierzone służbie specjalnej, istnieje jedynie możliwość zlecenia jej pewnych czynności. Wszystkie odbywały się pod ścisłym nadzorem prokuratury . Dodajmy, że jest to normą w polskich organach ścigania.

Mówi pan o normie, ale może nie ze wszystkiego, co dozwolone należy korzystać. Nie są to normy akceptowane społecznie – podnosi część komentatorów, zwłaszcza lewicowych.

My jesteśmy aniołkami wobec zatrzymania Andrzeja Modrzejewskiego – byłego prezesa PKN Orlen. Lewica niech więc lepiej milczy. Zatrzymanie prezesa Orlenu w wykonaniu tamtejszej ekipy to dopiero był majsterszyk manipulacji przepisami i zostało to w odpowiedni sposób ocenione. Doktora G. skazano, Modrzejewskiego – uniewinniono. Gdzie wówczas byli wszyscy ci, którzy dziś krzyczą na CBA?

Swoim zachowaniem sędzia Tuleya postawił się w niewygodnej sytuacji, a zamieniając doniesienie do prokuratury w sprawie stosowania przez agentów CBA i śledczych stalinowskich metod zatrzymania i przesłuchań podejrzanych i świadków, na pismo z uwagami skierowane do służb sam podważył wiarygodność swojej opinii.

Jednak jako funkcjonariusz publiczny ma duży problem bo sprawa jest poważna, panie sędzio Tuleya. Teraz bowiem trzeba zapytać o zakres pańskiej odpowiedzialności.

Jeśli bowiem tych stalinowskich tortur CBA nie było – to jako sędzia, funkcjonariusz publiczny, dopuścił się pan nadużycia uprawnień, przez pomówienie niewinnych funkcjonariuszy.

Jeśli natomiast te stalinowskie tortury były, a pan, mający o nich wiedzę jako funkcjonariusz publiczny nie składa oficjalnego zawiadomienia o przestępstwie – dopuszcza się pan niedopełnienia obowiązku na szkodę dobra publicznego i tych wszystkich ofiar „stalinizmu CBA.”

W zasadzie należałby teraz wnieść zawiadomienie przeciwko panu sędziemu o nadużycie uprawnień bądź niedopełnienie obowiązków.

Materiały źródłowe:

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/sedzia-tuleya-igor-tuleya-kim-jest-co-osiagnal-cv-sedziego-igora-tulei-skazal-i-pochwalil-gangstera-_299849.html

http://niezalezna.pl/36986-tylko-u-nas-pycha-srodowiska-sedziowskiego-jest-ogromna-mowi-prof-krystyna-pawlowicz

http://niezalezna.pl/37323-tuleya-i-tutka

http://niezalezna.pl/37036-sztafeta-bohaterow-od-doktora-g-do-sedziego-t

http://niezalezna.pl/36896-ciezki-los-sedziego-tulei

http://niezalezna.pl/37101-jest-wniosek-o-postepowanie-dyscyplinarne-wobec-sedziego-tulei

http://www.fronda.pl/a/matka-sedziego-tulei-pracowala-w-bezpiece,25439.html

http://wpolityce.pl/wydarzenia/44310-nasz-wywiad-b-wiceszef-cba-o-stalinowskich-metodach-wedlug-tego-toku-rozumowania-sedzia-tuleya-jest-spadkobierca-stefana-michnika

http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/sedziego-tuleyi-zakres-obowiazkow,6405079468

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *