Dlaczego Donald Trump?

  • poparcie dla Donalda Trumpa nie takie wielkie jak się spodziewano w Super-wtorku
  • Hilaria Clinton wcale nie taka mocna jak wmawiano
  • kochają Donalda Trumpa za jego proste myśli, pomysły, zabawną obronę ataków medialnych
  • najmniej na kampanię wydał Donald Trump
  • Donald Trump mówi to co myślą Amerykanie: o zamachach terrorystycznych, o szczepionkach itd.
  • mężczyzna wolny oznacza człowieka, który chodzi z bronią
  • Donald Trump naprawdę mówi prawdę
  • I najważniejsze – Donald Trump te prawybory wygra.
  • Islam. Żyjemy w czasach, gdy normy prawa nie nadążają, za rzeczywistością, w której żyjemy.

 

Super-wtorek w USA za nami. Ogromna większość Polonii kibicowała, czy aktywnie wspierała, w tych stanach gdzie głosowano – Donalda Trumpa.

Wynik super-wtorku jest jednak sporą niespodzianką.

Niespodzianka w obozie demokratów

O wiele więcej delegatów zdobył Bernie Sanders niż przewidywano. Konkretnie dawano mu około 200, zdobył ponad 430. Oczywiście, Hilaria Clinton ma nadal znacząca przewagę – ponad 1000 zdobytych głosów delegatów. Ale do nominacji pozostało jeszcze sporo kluczowo ważnych stanów (gdzie dla odmiany nie ma tak znaczącej Afro-Amerykańskiej społeczności wśród demokratów) – a i do zdobycia nominacji demokratów potrzeba tych głosów przeszło 2200 – więc taki wynik ( i zwycięstwo w czterech stanach) – z pewnością zagrzeje zwolenników Sandersa do walki. Co wcale nie jest takie złe dla Polski. Swego czasu moja przyjaciółka, wdowa po zamożnym niemieckim przedsiębiorcy (i jako taka nosząca typowo niemieckie nazwisko), wpłaciła Hilarii na kampanię 100 tysięcy USD. Bowiem jako powiadała, chciałaby mieć kobietę prezydenta. Dotacja była na tyle duża, że pani Clinton zaprosiła ją na obiad we dwoje. I na tym obiedzie jęła wywodzić (nie mając pojęcia, że rozmawia z Polką) – jak to ona nienawidzi tych wstrętnych Polaków, za to choćby, co oni zrobili Żydom.

A ku ku! Amerykańska realność – odzywa się jaka jest – a i prosty to skutek zaniedbań w kontrowaniu niewiarygodnych bredni i kłamstw Jana Tomasza Grossa.

Niespodzianka w obozie republikanów

Wynik super-wtorku jest jednak niespodzianką i w obozie republikanów. Myślę, że zwolennicy Donalda Trumpa liczyli na około 400 delegatów (do zwycięstwa potrzeba ich u republikanów nieco ponad 1200). Tym bardziej powinniśmy więc sobie postawić pytania:

  1. Czy Donald Trump nadal zasługuje na nasze poparcie?
  2. Czy ma to sens – czy on wygra – czy powinniśmy nadal go popierać?
  3. Co „nawaliło” – dlaczego wynik super-wtorku był cokolwiek poniżej oczekiwań? Albo dlaczego do tej pory Donald Trump wygrywał – i co tym razem nie do końca zagrało, czy zawiodło? I co należy poprawić?

Najprostsza jest odpowiedź na to ostatnie pytanie. Republikański establishment, przerażony perspektywą ludowego, antysystemowego kandydata, podobnie jak zwłaszcza Marco Rubio czy Ted Cruz – zastosowali starą taktykę walki politycznej, która swego czasu wynalazł dr Joachim Goebbels. I nazwał słowami:

„Rzucaj w przeciwnika wszelkim gó…em – zawsze coś się do niego przylepi!”

Taktykę tę zastosowano w ostatnich dniach przed głosowaniem, a Donald Trump nie był na to przygotowany i w zasadzie niczym tego ataku nie kontrował. Nadto ewidentnie wydał na kampanię za mało pieniędzy – zwłaszcza na telewizyjne spoty reklamowe. A wystarczyło konsekwentnie powtarzać z ekranów telewizorów, że obecni politycy, oba establishmenty, żadnych zmian ratujących kraj nie przeprowadzą – bowiem oni nie zależą od siebie. A tym bardziej od amerykańskiego ludu. Są jedynie marionetkami tych, którzy zapewniają im istnienie w mediach i finansują im kampanie wyborcze. Z dodatkiem cytatu z Mahatmy Gandhiego, który wprawdzie Donald Trump użył – ale kilka dni za późno. („Najpierw cię ignorują, potem się z ciebie śmieją, potem cie atakują – a potem zwyciężasz!”)

Dlaczego dotychczas Trump zwyciężał?

Odpowiedź jest prosta. Dlatego, że:

  1. Przez wiele lat to sobie przygotowywał, program „Apprentice” był ciekawy, naprawdę wartościowy do oglądania, Trump stał się postacią powszechnie znaną. Nawet pewna bufonada Trumpa w tym programie przygotowała na tę jego wadę, każdy wie, że Donald Trump jest jaki jest, czyli cokolwiek „bully” („byczek”) i cokolwiek bufon – i nie zwraca na to uwagi.
  2. Donald Trump wynalazł taktykę radzenia sobie z wrogimi mediami. Tu jest naprawdę rewelacyjny. Jest kilka elementów tej taktyki. I tak w kolejności:
  3. Trump „rzuca” jakiś pomysł, który jest zarówno skrajnie przeciwko poprawności politycznej, jak i wygląda na totalny idiotyzm, bzdurę. Dziennikarze, wprost umierający z miłości do poprawności politycznej (czyli do faworów właścicieli mediów) – rzucają się na niego jak psy na tłustą kość. Odsądzają go od czci i wiary – ale potem muszą zamieścić i imć pana Donalda odpowiedzi na ich krytyki. I tu się okazuje, że to co wyglądało na nonsens jest starannie przemyślaną koncepcją. Trump wychodzi na mądrego, dziennikarze na kompletnych idiotów, a „milcząca większość” obywateli USA nie posiada się ze szczęścia. Bowiem właśnie owa milcząca większość ocenia media jako kompletnie nieuczciwe, a dziennikarzy spostrzega jako wrednych, nieuczciwych i najczęściej zwyczajnie głupich.
  4. Donald Trump powtarzał opisany wyżej „numer” co najmniej 10 razy. Najbardziej głośna była sprawa zbudowania muru na granicy z Meksykiem. Za który to mur mają zapłacić Meksykanie i podatnik amerykański nie dołoży do tego ani centa. Gdy już wszystkie main-streamowe media „pojeździły sobie” po Trumpie – przy okazji robiąc mu potężna darmową reklamę i oszczędzając ogromnych wydatków – w końcu powiedział on, jak ma zamiar to zrobić. Rocznie od strony Meksyku do USA wjeżdża 50 milionów samochodów o meksykańskiej rejestracji. Wprowadzi się „gate fee” („opłatę przy wjeździe”) w wysokości 20 USD. Co daje rocznie 1 miliard dolarów (jeden bilion po anglosasku). Najtańszy koszt budowy muru to 2 miliardy. Dwa lata i mur stoi. Dziennikarzy atakujących Donalda Trumpa wprost zatkało, a lud amerykański nie posiadał się z uciechy! Zresztą, pan Trump zaznaczył, że to tylko jeden z możliwych sposobów rozwiązania problemu, bo są i inne. O te inne sposoby sfinansowania budowy muru main-streamowi nawet nie śmieli pytać, by nie wyjść na jeszcze większych idiotów. Jakie to proste i skuteczne, a oni szydzili i zapewniali, że nie da rady czegoś takiego zrobić.
  5. Donald Trump ma znakomicie opanowane techniki radzenia sobie z rozmaitymi Monikami Olejnik – w USA to np. Megan Kelly. Na – zapewne spodziewane ataki – ma w zanadrzu świetne riposty – jak wówczas gdy ambitna i zakłamana dziennikarka zacytowała mu skrajnie negatywne określenia kobiet, które rzekomo wypowiedział i chciała wiedzieć, czy to jego opinie o kobietach. (Już samo pytanie było skrajnie wredne i dotyczyło sprawy bardzo śliskiej w wyborach, gdy każdy kandydat stara się schlebiać m.in. kobietom i rozmaitym mniejszościom.) Imć pan Trump odparł, że takie są jego opinie tylko o Rosie O’Donnell – co do której (aktorka i gospodarz kilku programów telewizyjnych, znana promotorka m.in. lesbianizmu) – każdy Amerykanin zadaje sobie pytanie, czy owa Rosie jest bardziej obłudna czy też bardziej intelektualnie tępa? Wredny atak amerykańskiej „Moniki Olejnik” Donald Trump obrócił w świetny żart, a gromki śmiech na sali (w czasie telewizyjnej debaty) świadczył o tym, jak się dowcip spodobał, czy co Amerykanie o rzeczonej Rosie myślą.
  6. Donald Trump mówi wprost, nie korzysta z pomocy telepromptera, mówi bardzo prostymi i jasnymi zdaniami, bardzo przekonywujące i prawdziwe komunikaty. Jego przekaz jest bardzo prosty, w rodzaju „kraj, który w ogóle nie ma granic ani prawa – to w ogóle nie jest kraj”, czy „jeżeli teraz nie odwróci się zagrażających USA problemów, to za kilka lat nie będzie co zbierać”. Zakłamanym dziennikarzom wchodzi wprost w ich pytania, „odbija piłeczkę”, narzuca swoją „narrację”. Ci, osobliwie dziennikarki takiego chowu, głupieją, plątają się – nie wiedzą co robić, gdy ich rozmówca zachowuje się jak normalny człowiek, a nie jak petent przed dziennikarskim bóstwem. Donald Trump jest przy tym „miniasty”, a jego mimika i gestykulacja to odrębny temat. W jednej z debat wyciągnął nagle palec wskazujący prawej ręki punktując w Jeba Busha. Potem dość powoli ten palec obrócił w stronę swoich ust i położył na nich pionowo gestem wzywającym do milczenia. Jeb Bush zbaraniał i przestał mówić, obserwując ruch ręki i palca Trumpa. Słowem – dał się „zahipnotyzować”. I wtedy imć pan Trump dość szybkim ruchem znowu zwrócił ów palec prosto w twarz Jeba Busha i powtórzył tonem jak się tresuje szczeniaka: „Silence!” („Bądź cicho!”). Jeb był kompletnie rozbity i nie mógł się pozbierać. Oczywiście – zaniemówił i głosu też nie mógł z siebie wydobyć! Spodziewał się wszystkiego, i zapewne był do wszystkiego przez swój sztab przygotowany, ale nie do czegoś takiego! Donald Trump, oczywiście odstawił taki numer z delikatnym i wrażliwym Jebem – z innymi kandydatami być może by się tak nie udało. A obserwujący to lud miał znowu uciechy co niemiara! Jak Trump „szkolił” (tresował) Jeba…

Słowem – w zakresie „osobowości medialnej” czy techniki radzenia sobie z wrogimi mediami – poznaliśmy mistrza nad mistrzami. W dniu 20 lutego poznaliśmy też ile kto do tej pory wydał na kampanię. Jeb Bush 142M (142 miliony USD), Ted Cruz 62M, Marco Rubio 43M, Hilary Clinton 350M, nawet dr Ben Carson 32M – tylko gubernator Kasich 25 i imć pan Donald Trump 24M… W stanie New Hampshire Trump wydał na kampanię 2 miliony USD, a Jeb Bush 42 miliony. I imć pan Donald miażdżąco wygrał! Sprawy finansowe pokazują klasę tego mistrzostwa. W dodatku przeciętny Amerykanin oglądający choćby telewizję CNN czy Fox News – zdaje sobie sprawę z tego jak „poprawni politycznie” Donalda Trumpa nienawidzą, jak owi dziennikarze i ich programy starają się mu nieustannie i maksymalnie zaszkodzić. I ciągle są po prostu bezsilni – to Trump robi ich nadal w balona i oni nie mogą się wciąż skapować, jak on to robi? Ich wysiłki skutkują tym, że imć pan Donald jest non stop we wszystkich telewizjach i ma darmowej reklamy co niemiara, a wymierzone w siebie ataki potrafił jak do tej pory – to jest do kilku dni wstecz przed super-wtorkiem, skutecznie odwrócić na swoją korzyść.

Okazało się, że taktyki pana Trumpa zawiodły dopiero (dokładniej częściowo zawiodły) – gdy zaatakowano go z pozycji „wypowiedzi autorytetów”, zwłaszcza partii republikańskiej. Gdybym był Donaldem Trumpem – to miałbym przygotowane na to spoty, w których autentyczni ludzie – farmerzy, właściciele firm, nawet prawnicy – natychmiast odpowiedzieliby takim babsztylom jak kongresmenka niby republikanka, co to oświadczyła że jak Trump wygra to nie pójdzie na wybory w ogóle – „To lepiej idź sobie i wspieraj Hilary już teraz!” Na ataki partyjnego establishmentu jeden Chris Christie to mało, trzeba było mieć z dziesięciu ludzi – i to nie tylko polityków – i natychmiast puścić to w spoty telewizyjne wraz z wypowiedziami tych establishmenciaków (skojarzenie ze szmaciakami nie przypadkowe) – i do nich komentarzem. Tego właśnie, moim zdaniem zabrakło.

Ale to nie wszystko…

Głębsza przyczyna sukcesów Donalda Trumpa

Prawdziwa przyczyna dotychczasowych sukcesów Donalda Trumpa jest jednak jeszcze inna. Istota zwycięstw Trumpa polega na tzw. komunikacie podświadomościowym. Donald Trump wie, że ma tyle czasu w mediach, by poprzez swoje wypowiedzi wysyłać komunikaty do tego, co Amerykanie naprawdę myślą.

A co naprawdę myślą Amerykanie?

Latek temu prawie 10 zrobiono w USA badania opinii publicznej, co Amerykanie sądzą o 9/11? O zniszczeniu dwóch wież w Nowym Yorku? Badania przeprowadził Uniwersytet Pardue w pobliskiej Indianie. Uniwersytet może nie najwyższy w rankingach – ale akurat  socjologię ma bardzo dobrą. I po zastosowaniu wszelkich zasad metodologicznej poprawności w badaniach opinii publicznej, okazało się, że w wersję wydarzeń podana przez rząd i media wierzy mocno… 10% Amerykanów. Ta wersja to Al-Kaida, porwane samoloty, etc. Bez specjalnego przekonania, czyli słabo wierzy w to… Kolejne 10% Amerykanów! Natomiast 40% Amerykanów wybrało jako odpowiedź odpowiadająca ich przekonaniom, że zamachy 9/11 zrobił od początku do końca… rząd federalny! Kolejne 40% wybrało odpowiedź, że rząd być może tego nie zrobił, ale z pewnością o tym wiedział i świadomie do tego dopuścił!

Wyniki tych badań opinii publicznej był tak porażające, że już nigdy jak do tej pory nie powtórzono zapytań do Amerykanów, co rzeczywiście sądzą o zamachach na dwie wieże. Podobnie jak do dzisiaj 90% Amerykanów nie wierzy w raport komisji Warrena dotyczący zamachu na JFK.

Tu jest ciekawa różnica między Polakami a Amerykanami. Polacy generalnie w przekazy telewizyjne wierzą – Amerykanie nie. Polacy wstawili sobie w mózgi telewizor i stację TVN albo oszusta aksjologicznego z Torunia (który podstawia im do głosowania jako katolickie partie i kandydatów, którzy katoliccy niekoniecznie są). Amerykanie totalnie nie wierzą w żadne media głównego nurtu – i szukają niezależnej informacji w Internecie.

Właśnie do takich treści apeluje Donald Trump w krótkich i konkretnych wypowiedziach. Konstatując, że autyzm wczesnodziecięcy wywołują szczepionki – co każdy Amerykanin buszujący po dotąd wolnym Internecie doskonale wie. Tylko żaden kandydat do tej pory nie miał odwagi takich rzeczy powiedzieć.

Czy znowu powtarzając wielokrotnie: „No more Bushes!” (Nigdy więcej Bush’ów!”). Co stanowi nie tylko aluzję do 9/11 – ale jest uzupełniane celną krytyka całej dotychczasowej polityki na Bliskim Wschodzie.

Czego dokonały USA na Bliskim wschodzie pod przewodem kolejnych prezydentów Bushów? Z pełną kontynuacją tej polityki w wykonaniu prezydenta Obamy? Zniszczyliśmy Saddama Husajna, który był naturalnym sojusznikiem Ameryki. Był to świecki dyktator, którego armia potrafiła jednak skutecznie powstrzymać armię Iranu, obojętny na sprawy religijne i skutecznie walczący u siebie z islamskimi terrorystami. W dodatku rządził w kraju, w którym od kilku tysięcy lat mężczyzna wolny oznacza człowieka, który chodzi z bronią. Tak – już w Mezopotamii starożytnej – mężczyzna nieuzbrojony oznaczał niewolnika. A dzisiaj w Iraku każdy dorosły facet paraduje z pukawką – a pukawka nie jest od parady. To znaczy jakości nie byle jakiej, najczęściej Beretta, Glock czy Walther. W takim kraju nie są możliwe łamania praw człowieka, przynajmniej na masową skalę – mimo to Saddam Husajn jakoś tam sobie radził i przy pomocy 30% sunnitów rządził 50% szyitów i 20% Kurdów – z którymi to Kurdami to był w przyjaźni, to wojował. Zniszczenie Saddama spowodowało ogromny wzrost znaczenia pro irańskich szyitów – bowiem wiadomo, że każde wybory oni w Iraku po prostu wygrają. W sprawie Afganistanu – chodziło o to, że rodzina Bushów była w doskonałych układach z Talibami rządzącymi w Afganistanie. Mułła Omar – lider Talibanu gościł na ranczu Bushów w Teksasie i gotów był dać firmom wskazanym przez Bushów koncesję na rurociąg wyprowadzający ropę i gaz z najbogatszego na świecie złoża w Turkmenii na otwarte wody – czyli w tym wypadku na Ocean Indyjski. (Złoża w Turkmenii są tak wielkie, że same jedne wystarczą na pokrycie zapotrzebowania całego świata na co najmniej 200 lat. A zachodni Afganistan to jedyna droga poprowadzenia rurociągów, we wszystkich innych miejscach drogę blokują wysokie góry. To z tego powodu Afganistan zajęli w 1978 roku Sowieci i dlatego dostarczaliśmy mudżahedinom najnowocześniejsze wówczas rakiety Stinger, by się Sowietów stamtąd pozbyć.) Rzecz w tym, że mułła Omar chciał za walory tranzytowe swego kraju 3 miliardy USD rocznej opłaty koncesyjnej (przy transporcie ropy i gazu o rocznej wartości 200 mld USD to naprawdę nie jest problem) – a Bushowie oferowali mu jedynie… 15 milionów USD! Finalnie prezydent Bush był gotów podnieść propozycję do 30 mln USD, a mułła Omar opuścił swoje żądania do 1.5 mld USD. Taniej opuścić nie chciał i prosił, by nie robić sobie z niego i z jego kraju kpin. Straszenia wojną lider Talibanu wcale się nie przestraszył. Przyjedziecie, zajmiecie Kabul i może kilka innych dużych miast – a teren i tak pozostanie pod naszą kontrolą. I bez naszej zgody nikt nic nie wybuduje.

I dokładnie tak się stało. Wydaliśmy na wojnę w Afganistanie półtora tryliona USD (1500 miliardów dolarów). Po strąceniu przez Talibów czwartego śmigłowca z inżynierami mającymi projektować trasę wielkiego rurociągu zaprzestano nawet prac projektowych. A próby pozyskania poparcia lokalnych afgańskich szejków kosztowały nas m.in. zalanie kraju afgańską heroiną (obecnie 97% światowej podaży heroiny pochodzi z Afganistanu).

Szerszy problem polega na tym, że jeżeli USA mają być światowym liderem – to takich okazji jak ten rurociąg (i faktyczna kontrola nad takimi strategicznie ważnymi złożami) – wypuszczać z rąk nie wolno! I Ameryka mogła to mieć za 1.5 miliarda rocznie, i bez żadnej wojny!

I co więcej, wielu Amerykanów o tym wie. To tylko Polacy nic nigdy nie wiedzą i swoim oczernianiem zabijają najlepszych ludzi jakich mają, a co mówią głupie polonijne prezenterki radiowe to nawet się nie chce mówić. Poprawne politycznie, a jakże… Jak nie masz żadnej wiedzy o Bushach – to po co tak popierasz? Uwierzyłaś w telewizję?

I wielu Amerykanów doskonale rozumie, co mówi Trump, gdy głośno woła: „No more Bushes!”

Taki „podświadomościowych” komunikatów Donalda Trumpa doliczyłem się naprawdę sporo. Bowiem tu chodziło nie tylko o szkodliwe szczepionki czy rodzinę Bushów… A dla Amerykanów, którzy wcale się nie interesują polityką, prosty i skuteczny okazał się np. pomysł imć pana Donalda, by niższe dochody w ogóle zwolnić z podatków…

I co z tego wynika…???

Wynika kilka rzeczy. Donald Trump naprawdę mówi prawdę – nie tylko zapewnia, że jest „Truth Teller”.

Dalej – jak twierdzi psychologia – poparcie oparte o „podświadomościowe komunikaty” jest mocne i trwałe.

Nie można już takiego poparcia zniszczyć. Można nim nieco zachwiać poprzez skomasowaną akcję na kilka dni przed prawyborami. Zwłaszcza, gdy na takie „rzucanie gó…em” zabraknie odpowiedniej jakości i rozmiaru kontry.

I najważniejsze – Donald Trump te prawybory wygra.

Zwłaszcza, że nie nastąpiła jeszcze merytoryczna krytyka zarówno senatora Cruza jak i Rubio. Wyjątkiem jest znakomity wywiad, jakiego udzielił radiu satelitarnemu Syrius pewien naprawdę kumaty ekonomista, który nazwał obu senatorów „grzecznymi pieskami globalizmu” – pokornie wspierającymi międzynarodowe układy w sprawach handlu i kompetencji wielkich korporacji, które będą skrajnie niekorzystne dla amerykańskiej ekonomii, a wielkie koncerny ustawiaja w pozycji negocjacyjnej także ponad amerykańskim prawem i rządem.

I jak to stwierdził Mariusz Max Kolonko: Vote for Trump! … Or „boom, boom”!!!

I jeszcze jedna sprawa – ostatnie, ale nie najmniej ważne!

Żyjemy w czasach, gdy normy prawa nie nadążają, za rzeczywistością, w której żyjemy. Po zakończeniu II wojny światowej było tak samo. Miano sądzić zbrodniarzy III Rzeszy – ale jak, według jakiego prawa? Prawo amerykańskie czy angielskie ich nie obowiązywało – a według prawa niemieckiego byli wzorowymi urzędnikami własnego rządu, który w dodatku do władzy doszedł drogą parlamentarną i był w rozumieniu ówczesnego prawa rządem legalnym, nie narzuconym narodowi niemieckiemu przemocą. I by w ogóle postawić zbrodniarzy niemieckich przed sądem musiano wrócić do średniowiecznej teorii uniwersalizmu prawnego, która głosiła, że są pewne prawa, które obowiązują zawsze, są znane każdemu człowiekowi, wypisane w sumieniu każdego człowieka. Każdy wie, że nie wolno zabijać i mordować, tym bardziej na masową skalę, podobnie okradać i rabować, wszczynać zaborcze wojny, zabijać ekonomicznie i fizycznie całe narody, etc. Przy okazji poszerzono teorie prawnicze dotyczące zbrodni wojennych i stworzono nowy dział prawa dotyczący zbrodni ludobójstwa.

Otóż z islamem jest dokładnie podobnie. Wpierw należy postawić pytanie, czy islam jest religią, czy ideologią polityczną? Zwłaszcza, że ideologie polityczne bywają całkowicie „świeckie” (nazizm, komunizm, socjalizm), ale bywają też zabarwione elementami religijnymi. Np. Mongołowie Czyngiz-Chana wierzyli, że każdy zamordowany przez nich człowiek, będzie musiał im po śmierci, na tamtym świecie, usługiwać – i to całą wieczność. Otóż ważne jest rozróżnienie pomiędzy ideologią polityczną i religią. Bowiem religia korzysta w każdym normalnym systemie prawa z szeregu przywilejów. (Są to w końcu sprawy bardzo ważne dla wielu ludzi, dlatego nie wolno obrażać żadnych symboli religijnych, choć się w nie zupełnie nie wierzy lub wierzy się w inne, etc. Nadto na bazie religii dzieje się wiele dobra – działalność charytatywna, itp. – więc te przywileje są jak najbardziej zasadne.) Zaś ideologia polityczna może być legalna – czyli szukająca drogi do władzy w sposób legalny – i zbrodnicza, czyli taka, która dla realizacji swoich celów zakłada systemowo stosowanie przemocy i terroru.

I co jest takim prostym czynnikiem dającym rozróżnienie, czy mamy do czynienia z ideologią polityczną czy z religią? Jest to bardzo proste. Starczy zapytać – gdzie jest cel główny, jaki swoim członkom czy zwolennikom stawia taki system poglądów. A mianowicie: cel główny jest na tym świecie, czy w świecie „pozagrobowym”, w przyszłym życiu? W wypadku wszelkich wyznań chrześcijańskich jest to oczywiste: cel to dostanie się do Nieba. Oczywiście, są i obowiązki na tym świecie, moralne życie, ewangelizowanie, etc. Ale jak zachęcam kogoś do nawrócenia, a on nie chce – to jego problem. Piesek mu robił wilgotny masaż twarzy, jego problem, skoro tak chce – ja swoje zrobiłem.

W wypadku islamu jest to oczywiste, że cel główny jest na tym świecie i jest nim podbój całego świata i zaprowadzenie na całym świecie prawa szariackiego. (Podobnie jak podbój świata i zaprowadzenie wszędzie najlepszego ustroju ekonomicznego i politycznego było celem komunizmu. Przy pomocy przemocy, zwanej tu eufemistycznie „rewolucją”.) Oczywiście, islam ma swoje odniesienia do religii. Na przykład zamachowiec, który odpala na sobie bombę i zabija iluś niewinnych ludzi – dostanie za to w raju 72 piękne młode dziewice, tzw. hurysy, – i one będą mu całą wieczność „usługiwały”. Ale to nie zmienia faktu, że cel główny akcji jest na tym świecie i nawet słowo „islam” oznacza pokój, ale pokój jaki zapanuje po podboju całego świata i zaprowadzeniu na całym świecie prawa „szarija”. (Na marginesie, nic w Koranie nie znalazłem na temat, jaką nagrodę otrzyma muzułmanka – zamachowiec samobójca? 72 – dla odmiany pięknych młodych „hurysów”? I po prostu nie wiem, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Trzeba zapytać senatora Lindsey Grahama, on tak się wypowiada o islamie, że wynika z tego, że wszystko o nim wie.)

Natomiast fakt, że islam jest istotowo i systemowo związany ze stosowaniem przemocy – i drastycznie łamie kluczowe prawa człowieka i prawa naszego kraju – to jest oczywista oczywistość dla osób mających choć trochę wiedzy w temacie. W końcu religia, w której mąż może zabić żonę – jego „własność”, podobnie dzieci, a żonę nawet bardzo posłuszną zaleca się regularnie bić batem z powodu samej obawy, że może być nieposłuszna. O takich rzeczach jak wolność sumienia czy wyznania, nawet nie wspominajmy. Prawo szariackie dla muzułmanina, który chciałby zmienić religię przewiduje natychmiastową karę śmierci.

Więc co trzeba zrobić z islamem?

Na początek wprowadzić „Ban” – dokładnie tak jak głosi tylko on jeden – Donald Trump. Zakazać wjazdu wszelkich muzułmanów, do czasu zbadania sprawy.

W ciągu tego roku trzeba zwołać specjalny trybunał – jak w Norymberdze – i dać zwolennikom islamu wszelkie środki prawne (tak jak adwokatów, zresztą doskonałych mieli niemieccy zbrodniarze w Norymberdze). I trybunał ów powinien rozstrzygnąć następujące problemy:

  1. Czy islam jest religią czy ideologią polityczną?
  2. W związku z powyższym, czy islam powinien korzystać z przywilejów naszego prawa przysługujących religii?
  3. Jeżeli jednak islam jest jednak głównie ideologią polityczną – to czy jest to ideologia przestrzegająca naszych norm prawa w swoich metodach działania, czy też ideologia zbrodnicza, której należy zakazać prawnie, tak jak faszyzmu (konkretniej nazizmu) czy komunizmu?
  4. Stosownie do dokonanych rozstrzygnięć, ów trybunał powinien uzupełnić nasze prawo o przepisy będące rezultatem ustalonego stanu faktycznego.

Oczywiście nazwa takiego trybunału i sposób jego powołania to są już sprawy techniczne i w sumie proste do sensownego przeprowadzenia.

Jak na ten moment, jedyne naprawdę z sensem o islamie, z wszystkich kandydatów mówi jedynie Donald Trump.

 źródło: www.piens.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: