Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Czy już do końca skundleliśmy?

Czy już do końca skundleliśmy?

Tematem bardzo wielu rozmów jest w ostatnich dniach korupcja w ministerstwach i urzędach podległych premierowi Tuskowi. Słychać głosy oburzenia, ale gdzie są oburzeni?

Ilu z nas widzi zależność przyczynowo-skutkową między stopniem deprawacji klasy politycznej w Polsce, a poziomem życia jej obywateli? Jeżeli pieniądze zostały ukradzione lub zmarnotrawiona została dotacja unijna, to znaczy, że wcześniej czy później pieniędzy braknie na inny cel, a w jakiejś gminie, jeszcze przez lata nie będzie najpotrzebniejszej infrastruktury.

Oburzonych widać na ulicach, ale niestety są to ulice Kijowa, Sofii, Paryża, Madrytu, czy Barcelony. Jest różnica w byciu mieszkańcem danego kraju, a jego obywatelem. Obrzydzono zwykłym ludziom interesowanie się sprawami publicznymi. Wmówiono milionom Polaków, że polityka nie ma wpływu na ich życie, a przecież jest zupełnie inaczej.

To, jak nam się żyje i jak wygląda nasz kraj, zależy wyłącznie od rządzących. Nawet najcenniejsze inicjatywy oddolne nie przyniosą pożądanych owoców, skoro aparat państwowy III RP stał się tym co tłamsi wszystko to co zdrowe, obywatelskie, wolnorynkowe i prawdziwie demokratyczne. Największym zwycięstwem negatywnych bohaterów okrągłostołowego dealu jest właśnie to, że na ulicach Warszawy jest pusto. Tłum wkurzonych obywateli nie żąda rozpędzenia tego towarzystwa aferałów, ani też nie domaga się ekspresowej pracy nad ustawą, która gwarantowałaby przepadek całości mienia, które pochodzi ze źródeł nieudokumentowanych, bądź z przestępstwa.

Rycerze okrągłostołowej degrengolady trzymają nas wszystkich w charakterze zakładników minionego już ponoć ustroju, z tą różnicą, że funkcjonariusze SB nie spalają się już w pracy operacyjnej przeciw elementom antypaństwowym Polski Ludowej. Teraz chodzą na zebrania rad nadzorczych różnych ciekawych spółek.

Od początku III RP, bardziej niż interes i przyszłość bez mała 40 milionów Polek i Polaków, liczyło się jedynie dotrzymanie umowy z czerwonymi generałami. To naród wyniósł solidarnościowe elity do władzy, ale one zawsze wolały widzieć swoje zwycięstwo, jako wynik podzielenia się z nimi władzą przez komunę. Wiadomi redaktorzy z wiadomych tytułów prasowych uczą Polaków już trzecią dekadę, że największym złem Polski są Ci, którzy dzielą i chcą rozliczać. Dorośnijmy wreszcie do prostej prawdy, że podziały oraz wystawienie rachunku według zasług i win, są podstawowymi warunkami nowego ładu, rzeczywistej normalności oraz nowoczesności wynikającej z postępu, a nie marksizmu kulturowego. Hasło „Norymberga dla komuny” jest w istocie postulatem o godne i normalne życie dla milionów polskich obywateli tutaj w kraju, a nie na przymusowej emigracji ekonomicznej.

Nie wyjdziemy na ulice. Może, jako naród, wypaliliśmy się w latach dyktatury komunistycznej? A może czekamy, aż związkowcy z NSZZ „Solidarność” pójdą ratować PKP Cargo i inne spółki przed rabunkową prywatyzacją, sprzeczną z interesem nas wszystkich? Nie, oni są z tej samej gliny co i my, też zostaną w domach. I polskie „jakoś to będzie” ratuje panów z drogimi zegarkami na rękach, nie pierwszy już raz i chyba nie ostatni.

Polskie rodziny mają inny problem. Zbliżają się święta, które trzeba zorganizować najbliższym, choć z roku na rok jest drożej w sklepach, a na stołach skromniej. I tylko szkoda, że tak niewielu dostrzega, ile wspólnego mają ze sobą – upodlenie ekonomiczne przeciętnego Polaka i obecność wypasionej okrągłostołowej nomenklatury na szczytach władzy i biznesu.

źródło: http://wpolityce.pl/artykuly/68864-ile-bedzie-kosztowalo-polakow-siedzenie-w-domu-moze-jako-narod-wypalilismy-sie-w-latach-dyktatury-komunistycznej

Chciałbym powyższy tekst opatrzyć drobnym komentarzem.

Obawiam się, że problemem Polaków nie jest wypalenie w czasie dyktatury komunistycznej, ale ogólne skundlenie całego społeczeństwa. Przepraszam za to słowo, już wyjaśniam o co mi chodzi.

Już w okresie międzywojennym prowadzono akcję mającą na celu minimalizowanie roli ziemian w odzyskaniu niepodległości i przechowaniu przez okres zaborów ogromnej części tego dobra, które wspólnie nazywamy polskością. Następnie w czasie II wojny światowej rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę operacja fizycznej eliminacji elit. Prowadzili ją zarówno Niemcy jak i Rosjanie. Po wojnie komuniści kontynuowali to dzieło rozszerzając jednak zakres swych działań o podmianę elit. W miejsce usuniętych, różnymi sposobami, osób wstawiano aparatczyków, ludzi mianowanych bez przeszłości. Dlatego w Polsce nigdy nie ukaże się żadna biografia obecnych elit ponieważ korzenie rodzinne są bardzo płytkie, a najczęściej dziadek lub ojciec współczesnych osób publicznych z tzw. establishmentu III RP to komunistyczny nominowany aparatczyk.

Wilki, czyli ludzie którzy czynnie walczyli z komunizmem i faszyzmem, zostały wytępione, a ich dzieciom uniemożliwiono zdobycie odpowiednich pozycji społecznych. Przy władzy znalazły się świnie, a pozbawione wilków społeczeństwo skundlało to tego stopnia, że prawdopodobnie nie uda się poderwać Polaków do żadnej akcji.

Udało się nam zebrać na zryw solidarnościowy, ale obecnie w społeczeństwie brak ducha. Projekt wyprania mózgów przez telewizję doskonale się sprawdza. Matrix, nie jest filmem science fiction ale, śmiem twierdzić, dokumentem. Ze snu budzi się zbyt mało osób aby czegokolwiek dokonać.

Dlaczego tak ważne jest wyeliminowanie elity społeczeństwa? Odpowiedź znajdziemy za południową granicą naszego kraju w Czechach. W XVII w. doszło do bitwy na Białej Górze koło Pragi. Bez głębszej analizy można powiedzieć, że starcie odbyło się miedzy husytami czeskimi, a katolicką armia cesarza Macieja Habsburga. Starcie zakończyło się klęską oddziałów czeskich, po której nastąpiło planowe mordowanie szlacheckich przywódców narodowych. Planowo zamordowano 600 najważniejszych przedstawicieli czeskiej elity społecznej i kulturalnej. Skonfiskowano majątki protestantów (połowę wszystkich posiadłości ziemskich w Czechach) i przekazano go lojalistom i cesarskim sojusznikom. Habsburgowie zlikwidowali niezależność Królestwa Czech, tworząc z niego własną dziedziczną prowincję, tępiąc język czeski i kulturę oraz nasilając germanizację. Skutkiem tej polityki było całkowite zniemczenie szlachty i praktycznie wszystkich wyższych i średnich warstw społecznych; język czeski stał się w XVIII w. językiem prawie wyłącznie niewykształconych chłopów.

Co stało się z Czechami, ano dumnemu narodowi, który od schyłku X w. po początek XVI w., a zwłaszcza w XIII w. pobił Austrię, doszedł niemal nad Adriatyk, mało co nie przejął stolca cesarskiego, podporządkował sobie Śląsk, a chwilowo niemal całą rdzenną Polskę przetrącono kręgosłup i ucięto głowę. Po bitwie na Białej Górze i następujących po niej represjach Czesi skundleli i już nigdy się nie podnieśli.

Podobny proces nastąpił również w Polsce był bardziej długotrwały bo Polacy to liczny naród, jednak jego skutki oglądamy na każdego dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: