Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » Antonii Macierewicz wróg publiczny numer 1

Antonii Macierewicz wróg publiczny numer 1

Wrzawa wokół raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, które zostały rozwiązane decyzją Sejmu RP w 2006 roku (za było 375 posłów, przeciw 48) zaczyna przybierać na sile i coraz bardziej przypomina polowanie z nagonką na byłego likwidatora WSI. Cała akcja wygląda na dobrze skrojoną operację, w którą zostały włączone niemal wszystkie partie polityczne, a także, jak można przypuszczać, byłe i obecne służby, zaś zwieńczeniem ma być głowa Antoniego Macierewicza.

Nawet sam prezydent Komorowski uznał za stosowne zabrać głos, komentując decyzję prokuratury w sprawie Antoniego Macierewicza. Oczywiście zbieżność w czasie operacji „Antoni idziemy po ciebie” z gorączkowymi próbami zakończenia wątku zamachu na polską delegację w dniu 10 kwietnia 2010 roku przez prokuraturę wojskową jest nieprzypadkowa. Gołym okiem widać, że polscy śledczy usiłują kolanem domknąć śledztwo smoleńskie, a jedynym, który cały czas to uniemożliwia, jest wiceprezes PiS oraz ludzie wokół niego skupieni. Przyczyną tak gwałtownego i bezpardonowego ataku na Antoniego Macierewicza w ostatnich dniach jest nie tylko to, że skutecznie psuje szyki zwolennikom przypieczętowania rosyjskiej wersji katastrofy smoleńskiej, ale także dlatego, że wbrew oczerniającej go kampanii prowadzonej od kilkudziesięciu lat, polityk ten zaczął zyskiwać w społeczeństwie coraz większe uznanie za swój upór i konsekwencję w działaniu. Wbrew intencjom autorów zniesławiających go kampanii, Macierewicz skutecznie „odczarowuje” swój wizerunek, przysparzając wyborców Prawu i Sprawiedliwości i to wśród bardzo młodych ludzi, którym taka bezkompromisowa postawa wyraźnie imponuje.

„Antoni Macierewicz musi siedzieć” – tak zapowiada od kilku dni Janusz Palikot, a przytakują mu liczni politycy PO i SLD, bo zagroził bezpieczeństwu państwa, naruszył jego żywotne interesy tworząc i publikując „Raport o działaniach żołnierzy i pracowników WSI”, dokumentujący pozaprawne działania tych służb. Krytykujący posła PiS politycy twierdzą, iż ujawnił on ważne informacje o tajnikach pracy wojskowych służb, nazwiska oficerów i osób z nimi współpracujących, co sprawiło, że Polska stała się bezbronna i narażona na infiltrację przez obce służby.

Nie pozostaje nic lepszego, jak sięgnięcie do źródła, by przekonać się, jakich to przestępstw dopuścił się Antoni Macierewicz i jakiego państwa interesy tak naprawdę naruszył. Raport składa się z 12 rozdziałów oraz aneksów.

W rozdziale trzecim raportu opisano zagrożenia dla państwa wynikające z penetracji polskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego przez rosyjskie służby oraz braku właściwej, a czasami wręcz żadnej, reakcji ze strony polskich służb. Pokazano też mechanizmy działania ze strony rosyjskich służb na terenie Polski oraz sposoby pozyskiwania, bądź „odmrażania” posiadanej już agentury w naszym kraju. Na stronie 25 można przeczytać min.:

Sowieckie służby specjalne (KGB i GRU) utworzyły i ściśle kontrolowały wojskowe służby specjalne PRL. Tak było w latach 40. i nie uległo to zasadniczej zmianie do 1989 r. W Zarządzie II Sztabu Generalnego oraz w Wojskowej Służbie Wewnętrznej służby sowieckie miały swoje stałe przedstawicielstwa, w których umieszczani byli rezydenci GRU i KGB. Także na poziomie struktur terenowych WSW nawiązane były stałe kontakty z oficerami GRU, którzy ochraniali poszczególne jednostki wojsk radzieckich. Mieli oni swobodny dostęp do kadry kontrwywiadu i wywiadu wojskowego PRL oraz do ich bazy operacyjnej, w tym do dokumentów operacyjnych, lokali konspiracyjnych, osobowych źródeł informacji oraz do informacji o pozostałych współpracownikach.[…]

Analiza oświadczeń złożonych przed Komisją Weryfikacyjną oraz wybranych spraw operacyjnych wskazała na istotne znaczenie w służbie osób, które przeszły szkolenie w ZSRR lub w szkołach wojskowych innych krajów obozu. […]

Skierowanie na szkolenie w ZSRR było traktowane jako wyróżnienie za postawę ideową, efekty pracy i lojalność. […]

Na podstawie relacji uczestników kursów wiadomo, że w ich trakcie dochodziło do ujawnienia procedur i szczegółów działań operacyjnych służb PRL. Oficerowie byli pod nieprzerwaną obserwacją sowieckich służb specjalnych. Jak wynika z tych relacji, w internatach oraz w salach wykładowych założone były podsłuchy, a każde wyjście poza teren tych obiektów zawsze odbywało się w towarzystwie tzw. „ogona”. Jest też prawdopodobne, że KGB werbowało polskich żołnierzy. Na zajęciach szczegółowo wypytywano o metody operacyjne stosowane w Polsce, zaś wykładowcy przekazywali jedynie książkową i zdezaktualizowaną wiedzę. Organizowanie przez GRU i KGB kursów dla żołnierzy krajów bloku wschodniego ukierunkowane było na zdobycie wiedzy na temat uczestników kursów, ich nałogów i przyzwyczajeń, stworzenia ich profili psychologicznych i na poszerzenie wiedzy o składzie kadrowym służb. […]

Według danych posiadanych przez Komisję Weryfikacyjną na sowieckie kursy wysłano oficerów, co do których planowano, iż po zmianach politycznych obejmą w nowych służbach specjalnych stanowiska kierownicze (oraz agenturę wpływu).[…]

Fakt, że do 2006 roku w strukturach WSI służyło kilkudziesięciu absolwentów sowieckich szkoleń i kursów świadczy jednak o tym, że do tego czasu zasadniczych zmian w wojskowych służbach specjalnych RP nie przeprowadzono.[…]

W ostatnich latach stacjonowania w Polsce jednostek Armii Radzieckiej, GRU i KGB intensywnie pozyskiwały agenturę i operacyjnie zbierały informacje o obywatelach RP38. W każdym z radzieckich obiektów wojskowych znajdowały się etatowe placówki służb specjalnych (Oddziały, Wydziały lub Sekcje KGB i GRU), które prowadziły pracę operacyjną w środowisku oficerów WP i wśród cywilnych obywateli polskich zamieszkałych w otoczeniu obiektów zajmowanych przez Armię Radziecką lub jednostki WP. Głównym celem tej działalności miało być stworzenie bazy informacyjnej, czyli tzw. „agentury zamrożonej”, która mogłaby zostać uruchomiona przez sowieckie lub postsowieckie służby w przyszłości, gdy na terytorium RP nie będą już stacjonowały jednostki Armii Radzieckiej.[…]

Należy wyróżnić dwa kanały informacyjne, na których rosyjskie służby specjalne opierały aktywność na terenie Polski. Pierwszy z nich opierał się na oficerach WP – absolwentach wyższych szkół wojskowych oraz kursów specjalistycznych w ZSRR, a drugi na kontaktach wznowionych w latach 90. Drugim kanałem informacyjnym były kontakty z obywatelami polskimi, jakie oficerowie postsowieckich służb nawiązali w drugiej połowie lat 90.[…]

Oficerowie z funkcjonujących w ramach tych jednostek komórek KGB i GRU „odmrażali” pozyskaną przed laty, bądź lokowali nową agenturę oraz intensywnie zbierali wszelkiego rodzaju informacje o obywatelach RP. Działania te bardzo częste były prowadzone pod przykryciem działalności handlowej lub gospodarczej, a szczególną rolę odgrywały w niej spółki z udziałem kapitału rosyjskiego. Część tych spółek ukierunkowana została na współpracę w różnej formie z jednostkami i instytucjami wojskowymi oraz firmami obsługującymi WP. Poza działalnością typowniczą i werbunkową, prowadzoną w środowisku wojskowym i cywilnym, rosyjskie służby prowadziły głębokie rozpoznanie procesu integracji WP ze strukturami NATO oraz rozpoznanie kierunków aktywności WSI, w szczególności ich działalności na tzw. kierunku wschodnim.

Już pobieżna lektura wyżej przywołanych fragmentów pozwala stwierdzić, że to nie Antoni Macierewicz stworzył zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa weryfikując i likwidując WSI, ale stwarzali je ci, którzy przez szereg  lat przymykali oko na tak wiele, mówiąc delikatnie, nieprawidłowości w działaniu tych służb. To właśnie rozwiązanie WSI wyraźnie zmniejszyło zagrożenia dla państwa polskiego, a nie odwrotnie, co nie oznacza, że 100% składu tych służb stanowili ludzie szkodzący państwu. Chodzi tu głównie o kadrę kierowniczą, ludzi, którzy „pociągali za sznurki”, wyznaczając priorytety w działaniu wojskowych służb.

Antoni Macierewicz pokazał też zaniechania kontrwywiadowcze ze strony WSI, w sytuacji, kiedy istniało nie tylko podejrzenie, ale pewność o intensywnej działalności rosyjskich służb na terenie Polski, które w sposób szczególny interesowały się procesem integracji polskiego wojska ze strukturami NATO i próbowały „odmrażać” dawne kontakty.  Jako jeden z wielu przypadków zaniechań kontrwywiadowczych, które de facto narażały na niebezpieczeństwo państwo polskie, a szczególnie środowisko oficerów WP, urzędników państwowych, a także osób współpracujących z wojskiem, była sprawa „Z” prowadzona od 1996 roku (str.43):

Kompromitacją WSI – w aspekcie omówionych wyżej zagrożeń – była prowadzona od 1996 r. sprawa „Z”. Podjęto ją po sygnałach świadczących o założeniu rezydentury obcego wywiadu w Polsce. Przedmiotem sprawy było ustalenie charakteru nieformalnych kontaktów dowództwa jednej z jednostek wojskowych z A.B., urodzonym w Polsce obywatelem RFN.

Ten najprawdopodobniej b. współpracownikiem STASI to właściciel trzech firm – dwóch w Berlinie a trzeciej w Polsce – zajmujących się działalnością spedycyjną, za pośrednictwem których prowadzi interesy w Polsce oraz w krajach b. ZSRR. Większość pracowników jednej z jego berlińskich firm to b. oficerowie NAL, b. pracownicy STASI oraz absolwenci radzieckich uczelni wojskowych i cywilnych (w tym uczestnicy kursów KGB i GRU). Za pośrednictwem S.K. (b. pracownika SB, od 1992 policjanta Sekcji Kryminalnej KPP), właściciela agencji ochrony „CT” oraz M.M. (chor. rez. WP) A.B. nawiązał kontakt z kadrą jednostki wojskowej JW. Spotkania odbywały się pod legendą oficjalnych kontaktów, których celem było korzystanie przez niego z obiektów wojskowych: kasyna i strzelnicy. A.B. bardzo szybko nawiązał zażyłe stosunki z kadrą JW, a dążąc do jej uzależnienia od siebie, hojnie udzielał pożyczek za pokwitowaniem, fundował pobyty w będącej jego własnością agencji towarzyskiej oraz często zapraszał do swojej willi na libacje alkoholowe z udziałem prostytutek. Spotkania były dokumentowane za pomocą aparatu fotograficznego i kamer wideo, a uzyskane w ten sposób materiały A.B. wywoził za granicę.[…] Funkcjonowanie A.B. w środowisku kadry WP stanowiło duże zagrożenie dla ochranianych jednostek. Uzyskiwał on informacje z zakresu obronności i dane o charakterze personalnym, w tym dokładne charakterystyki interesujących go osób (skłonności, nałogi, przyzwyczajenia, poglądy, preferencje seksualne). Dzięki zgromadzonym informacjom w łatwy sposób mógł kierować interesującymi go osobami poprzez szantaż, uzależnienie finansowe, bądź poprzez wykorzystanie bardzo zażyłych kontaktów.[…]

Przykrywką tej nielegalnej działalności jest m.in. należący do A.B. Night Club M. Jak wynika z meldunków straży granicznej, lokal ten ochraniany jest przez b. żołnierzy SPECNAZU oraz KGB. Obok tego lokalu A.B. posiada willę (budynki sąsiadują ze sobą), w której często organizował imprezy z udziałem wojskowych i prostytutek.[…]

Działania podejmowane w tej sprawie charakteryzuje bezradność – od najniższego szczebla WSI aż po Ministra Obrony Narodowej.

Przez 11 lat prowadzenia sprawy nie uzyskano żadnych korzyści operacyjnych. Wręcz przeciwnie, celowo – jak się wydaje – wszystkie działania prowadzono tak, by „nie przeszkadzać” podejrzanemu. A.B. działał całkowicie nieskrępowanie, z roku na rok poszerzając krąg uzależnionych od siebie osób. Nigdy nie ustalono, dla kogo pracował, do kogo trafiały zbierane przez niego informacje, jak wiele osób udało mu się zwerbować. Przez pierwsze 6 lat procedury oficerowie KW WSI nie sprawdzili nawet, kto formalnie w imieniu A.B. prowadzi agencję towarzyską, w której krzyżowały się wszystkie jego interesy. Nawiązując kontakty A.B. skupiał uwagę na osobach perspektywicznych, zajmujących kierownicze stanowiska w strukturach jednostek i instytucji wojskowych, względnie mogących pełnić takie funkcje w niedalekiej przyszłości. Równie ważnym kryterium przy zawieraniu znajomości był fakt uczestniczenia w kursach w ZSRR, co tworzyło naturalną bazę werbunkową.[1]

Likwidacja „rosyjskiego peryskopu” na Polskę, jak nazwał WSI Sławomir Cenckiewicz, naruszyło w sposób oczywisty interesy naszego wschodniego sąsiada, gdyż zostali ujawnieni nie tylko ludzie, co do których istniało podejrzenie, że mogą działać na rzecz Rosji, ale także mechanizmy, za pomocą których Rosja miała możliwość wglądu w wewnętrzne sprawy Polski, a także wywierania realnego wpływu na sprawy wewnętrzne naszego kraju. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że jedynym państwem, którego interesy realnie ucierpiały w wyniku procesu likwidacji WSI, jest Rosja, a nie, jak twierdzą niektórzy, Polska.

źródła:
[1] http://web.archive.org/web/20080423121452/http://www.raport.gov.pl/Raport_calosc.html
http://wpolityce.pl/artykuly/72131-blogerka-martynka-dla-wpolitycepl-interes-ktorego-z-panstw-ucierpial-w-wyniku-likwidacji-wsi

foto: http://wrog.redlog.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: