Strona główna » piens.pl - Polska i Wiara ma sens » 60 lat temu komuniści zamordowali generała „Nila”

60 lat temu komuniści zamordowali generała „Nila”

24 lutego 1953 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie został powieszony gen. August Emil Fieldorf „Nil” organizator i szef Kedywu Komendy Głównej AK, jeden z najbardziej zasłużonych żołnierzy Armii Krajowej i polskiego podziemia niepodległościowego, po aresztowaniu długo torturowany przez komunistycznych oprawców.

źródło: http://niezalezna.pl/38805-60-lat-temu-komunisci-zamordowali-generala-nila

Zapraszam serdecznie do zapoznania się z jedną z najczarniejszych kart naszej historii – zabójstwem sądowym generała brygady Augusta Emila Fieldorfa pseudonim „NIL”.
Warto zwrócić uwagę na narodowość osób, które brały udział w tym przestępstwie.

24 lutego 2013 roku minęła 60 rocznica śmierci generała Nila. 24 lutego 1953 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie powieszony został gen. August Emil Fieldorf “Nil” organizator i szef Kedywu Komendy Głównej AK, jeden z najbardziej zasłużonych żołnierzy Armii Krajowej i polskiego podziemia niepodległościowego. Warto zwrócić uwagę na zastosowany w przypadku generała rodzaj śmierci. Karą śmierci dla oficerów nieomal zawsze jest rozstrzelanie, jest to śmierć honorowa, tymczasem generała Nila powieszono, aby jeszcze tym ostatnim czynem upokorzyć go dodatkowo.

Sprawa generała „Nila” rozpatrywana była od początku do końca tajnie, bo nawet jak na „standardy” Polski sowieckiej była szokującą zbrodnią sądową.

W środę, 16 kwietnia 1952 roku, przed Sądem Wojewódzkim dla miasta stołecznego Warszawy rozpoczęła się rozprawa główna w jednym z najohydniejszych procesów politycznych w historii powojennego sądownictwa komunistycznego w Polsce. Przed oblicze „sądu” przyprowadzono bohatera Polskiego Państwa Podziemnego gen. bryg. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. Główny zarzut – działalność przeciwko „partyzantom radzieckim” i „ugrupowaniom lewicowym” na zapleczu frontu. Na pytanie, czy przyznaje się do winy, odpowiedział: „Do winy się nie przyznaję. Przyznaję, że byłem szefem Kedywu Komendy Głównej AK”…

Kedyw – Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej AK, generał Fildorf dowodził Kedywem do marca 1944 r., używając pseudonimu “Nil”. Kedyw zajmował się m.in. odbijaniem więźniów, przeprowadzaniem akcji odwetowych na funkcjonariuszach SS, Gestapo i policji, a także likwidowaniem kolaborantów i konfidentów. Najgłośniejszą akcją Kedywu był zamach na szefa SS i policji dystryktu warszawskiego gen. Franza Kutscherę.

„W imieniu Rzeczypospolitej”…

Sędzia Maria Gurowska vel Górowska – Żydówka, w czasie wojny sowiecka kolaborantka, po wojnie szefowa „szkoły prawniczej” dla półanalfabetów, którzy skazywali na śmierć polskich patriotów – zarządziła tajność rozprawy na wniosek prokuratora Benjamina Wejsblecha – Żyda, znanego z przetrzymywania ludzi w areszcie bez uzasadnienia, z preparowania akt śledztwa, z psychicznego i fizycznego znęcania się nad przesłuchiwanymi.

Rozprawa główna trwała 8 godzin, po czym Wejsblech zażądał kary śmierci dla „Nila”. Gurowska odczytała „wyrok”: „Fieldorfa Augusta Emila uznać winnym (…) i na zasadzie dekretu z 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy [!] skazać go na karę śmierci”. Ten „wyrok” wydała „w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej”! Tak sowieckie dominium w Polsce, podszywające się pod Rzeczpospolitą, podziękowało legendarnemu oficerowi za zamach na Kutscherę, za dywersję przeciwko Niemcom, za akcje sabotażowe wspierające sowiecki front walki z Niemcami. Tajność rozprawy była niezbędna, ponieważ sprawa „Nila” była drastyczna i szokująca nawet na tle innych, niezliczonych aktów ówczesnego sowieckiego bezprawia w Polsce.

Warszawska rozprawa odbywała się w szczególnej atmosferze. Dwa dni później w całej Polsce obchodzono 60. urodziny „towarzysza Tomasza”, czyli sowieckiego namiestnika na Polskę, używającego bezprawnie tytułu „prezydenta RP” – Bolesława Bieruta. To była propagandowa orgia w najgorszym sowieckim stylu. Trudno się oprzeć wrażeniu, że wyrok na „Nila” był urodzinowym „podarunkiem” dla Bieruta, zgodnie z sowiecką tradycją rodem z dzikiej Azji.

„W imieniu Polski Ludowej”

Rewizję wyroku sądu wojewódzkiego rozpatrywał Sąd Najwyższy. Też w trybie tajnym! Szefem sekcji tajnej był Emil Merz – Żyd, doktor obojga praw po uniwersytecie w Wiedniu! Pozostali „sędziowie” to Gustaw Auscaler – Żyd (wyjechał w 1968 r. do Izraela jako ofiara „polskiego antysemityzmu”!) oraz Igor Andrejew ze spolszczonej rodziny rosyjsko-żydowskiej – dyrektor „szkoły prawniczej” w Warszawie. Na jego powązkowskim grobie jest dziś krzyż i krótka informacja, że był „profesorem prawa Uniwersytetu Warszawskiego”… Asystowała prokurator Paulina Kern – Żydówka, odrzucająca konsekwentnie liczne skargi na fizyczne znęcanie się nad więźniami politycznymi. Oświadczyła kiedyś, że „władze śledcze Polski ludowej nie biją”… „Oświęcim to przy tym igraszka” – mówił na ten temat rtm. Witold Pilecki…

Sąd Najwyższy „sądził” 20 października 1952 r., dlatego swój wyrok, podtrzymujący karę śmierci, wydał „w imieniu Polski Ludowej”, którą w międzyczasie zadekretował Stalin (22 lipca 1952), osobiście poprawiając jej „konstytucję”! Dla generała „Nila” nie było litości ani przed „Rzeczpospolitą”, ani przed „Ludową”. Obydwie były wtedy sowieckie, a przecież zarzucano mu, że „już jako młody człowiek walczył z państwem radzieckim”… Więc sądzono go nie tylko za AK, ale i za Krzyże Walecznych z wojny polsko-sowieckiej…

„Szansa” dla „Nila”

Na wyroku śmierci w II instancji się nie skończyło. Wysocy funkcjonariusze bezpieki zaproponowali „Nilowi” podpisanie apelu do żołnierzy AK o ostateczne ujawnienie się i o posłuszeństwo wobec władz Polski „ludowej”. Generał wiedział już wtedy, że sam popełnił błąd, ujawniając się po powrocie z sowieckiego zesłania, gdzie go nie zamordowano tylko dlatego, że nie został rozpoznany. Miał konspiracyjne papiery na nazwisko Walentego Gdanickiego. Teraz kategorycznie odmówił podpisania apelu, który był niczym innym, jak sposobem na zdekonspirowanie i upokorzenie tych, którzy wcześniej nie uwierzyli w żadne sowieckie „amnestie”.

7 marca 1945 r. gen. Fieldorf został przypadkowo aresztowany przez NKWD w Milanówku pod okupacyjnym nazwiskiem Walenty Gdanicki. Nierozpoznany przez Sowietów trafił na Ural do obozu pracy.

W październiku 1947 r. wrócił do kraju i pod fałszywą tożsamością zamieszkał w Białej Podlaskiej. Później przeniósł się do Warszawy i Krakowa, by ostatecznie pozostać w Łodzi. W związku z ogłoszoną w 1947 r. amnestię ujawnił się w lutym 1948 r.

MBP gotowe było „przebaczyć” bohaterom Polskiego Państwa Podziemnego pod warunkiem, że pozwolą się zbrukać. Dopiero wtedy przestawali być dla komunistów groźni. Zbrukanie polegało na podjęciu współpracy z bezpieką w śledzeniu i likwidacji żołnierzy antykomunistycznej konspiracji. W ramach operacji „Cezary” bezpieka planowała, że „Nil” wejdzie w skład fikcyjnej V Komendy WiN. Celem operacji było aresztowanie wszystkich żołnierzy WiN, postawienie ich przed sądem lub skrytobójcza likwidacja. Jak bardzo się mylili, proponując to człowiekowi formatu „Nila”!

Sowiecka niełaska

Rada Państwa PRL decyzją z 3 lutego 1952 r. nie skorzystała z prawa łaski dla generała. On tej „łaski” zresztą nie pragnął. Na ostatnim widzeniu z żoną kategorycznie zabronił jej jakichkolwiek próśb. Tym razem go nie posłuchała. Prosiła o tę „łaskę”, prosiły córki, prosił stary ojciec. Wszystko na nic. Prawdopodobnie decyzja zapadła w Moskwie. „Nil” był najwybitniejszym i najstarszym rangą oficerem Polskiego Państwa Podziemnego pozostającym po wojnie w kraju.

Serce w kwiatach…

Wykonanie wyroku na „Nilu” nadzorowała wicedyrektor Departamentu III Generalnej Prokuratury Alicja Graff, Żydówka. Ona też wyznaczyła termin zbrodni. Jej mąż Kazimierz Graff oskarżał wielu bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego, m.in. kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”. Graffowie spokojnie dożywali w Warszawie na „zasłużonej”, wysokiej emeryturze. Na powązkowskim grobie Pauliny Kern zawsze palą się znicze i widać świeże kwiaty. Na zdjęciu z maja zeszłego roku widać też biało-czerwone szarfy i wielkie serce z kwiatów… Nie ma barier załgania i nadużywania ludzkiej niewiedzy. Ten grób nie jest wyjątkiem. Na gdańskim cmentarzu Srebrzysko jest grób oficera UB, dowódcy plutonu egzekucyjnego, rozstrzeliwującego po wojnie oficerów AK. Na płycie grobowej znajduje się napis: „Przeszedł przez życie dobrze czyniąc”… To dlatego potrzebna jest Polsce edukacja historyczna.

„To była śmierć rycerska”…

Był wtorek 24 lutego 1953 roku. Godzina 15.00. Doprowadzono pana generała na miejsce zbrodni. Prokurator Witold Gatner odczytał sentencję wyroku Sądu Najwyższego. Po latach (1992) Gatner powiedział prokuratorowi IPN: „Byłem zdenerwowany, napięty. Czułem, że trzęsą mi się nogi. Skazany patrzył mi cały czas prosto w oczy. Stał wyprostowany. Nikt go nie podtrzymywał (…). Kat i jeden ze strażników zbliżyli się”…

Miała być śmierć haniebna, na szubienicy. Ale „to była śmierć rycerska” – napisze pół wieku później poetka Wanda Sieradzka, przyjaciółka Marii Fieldorf-Czarskiej.

Marzy mi się Polska…

Na 3 lata przed śmiercią córka „Nila”, strażniczka pamięci o nim, wypowiedziała słowa, które wtedy starannie zapisałem: „Jakie są moje oczekiwania w sprawie Ojca? Wołałabym raczej odpowiedzieć na pytanie, jakie są moje oczekiwania wobec Polski w ogóle… A właściwie bardziej marzenia niż oczekiwania, bo wiem, że nie doczekam ich realizacji. Marzy mi się Polska, w której aparat sprawiedliwości jest czysty, godny najwyższego szacunku i zaufania (…). Chciałabym, aby Polacy wybierali sobie autorytety według własnego uznania i własnej oceny, a nie opierali się na opinii telewizyjnych podpowiadaczy (…). Nikłe są moje nadzieje na osądzenie winnych morderstwa sądowego na moim Ojcu oraz na ustalenie miejsca zagrzebania Jego ciała. Zagrzebania, bo to przecież nie był pochówek”…

Prochy Marii Fieldorf-Czarskiej spoczęły w symbolicznym grobie ojca na wojskowych Powązkach. Może da Bóg, że – wbrew pesymizmowi Marii – prochy „Nila” spoczną w prawdziwej mogile, do której będziemy pielgrzymować. Wbrew tym, którzy chcieli jego umęczone ciało schować przed ludźmi, jak diabeł z III części „Dziadów”…

Wiele wskazuje na to, że bezpośrednim powodem skazania generała na śmierć była odmowa współpracy z władzami komunistycznymi. Osoby odpowiedzialne za zbrodnię dokonaną na gen. Fieldorfie nie poniosły kary.

30 lipca 2006 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył generała pośmiertnie Orderem Orła Białego.

W 2009 r. odbyła się premiera filmu biograficzno-historycznego “Generał Nil” w reż. Ryszarda Bugajskiego; w roli generała wystąpił Olgierd Łukaszewicz.

Od ub.r. IPN we współpracy z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ministerstwem Sprawiedliwości prowadzi na tzw. Łączce na Wojskowych Powązkach prace ekshumacyjne w ramach projektu “Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944-1956″. Wśród poszukiwanych jest także gen. August Emil Fieldorf.

źródła:

http://www.radiomaryja.pl/informacje/wierny-polsce-do-konca/

http://www.radiomaryja.pl/informacje/60-rocznica-smierci-generala-nila/

Poznanie naszej PRAWDZIWEJ historii jest niezmiernie ważne dla zrozumienia współczesnej kondycji naszego Państwa.

Posłuchaj utworu z płyty Tadka „Niewygodna prawda” poświęconemu pamięci gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: